"Orły republiki": ile można poświęcić dla popularności
Znany z poprzednich części kairskiej trylogii Fares Fares wciela się w George'a El Nabawiego, będącego największą gwiazdą egipskiego kina. Media ochrzciły go nawet mianem "faraona ekranu". George jest też faraonem show-biznesu i celebrytą pełną gębą, choć jego gwiazda zaczyna blaknąć. Żyje z będącą w wieku jego dziecka początkującą aktorką Donyą (Lyna Khoudri), ma napięte relacje z żoną (Donia Massound), z którą jest w separacji i próbuje sobie ułożyć stosunki z dorastającym synem Ramym (Suhaib Nashwan).
George jest koptyjskim chrześcijaninem, więc władza patrzy na niego podejrzliwie, ale przez jego status w show-biznesie jednocześnie go hołubi. Na tyle mocno, że prezydent kraju chce, by zagrał on w propagandowym filmie umacniającym reżim. Oferta przychodzi w momencie, gdy pozycja George'a w świecie kina mocno się chwieje.
Przyjęcie roli w reżimowym gniocie, kręconym na zlecenie rządzącej Egiptem junty, może być gwoździem do trumny Georga, ale też może przynieść mu popularność wśród ludu. Władza reprezentowana przez upiornego agenta tajnej policji Mansoura (Amr Waked) pomaga podjąć Georgowi decyzję, delikatnie sugerując, co może się stać jemu i jego bliskim, jeżeli jednak roli nie przyjmie.
"Orły republiki": ponury obraz autorytaryzmu
"Orły republiki" początkowo przypominają kino w stylu "Konformisty" Bernardo Bertolucciego, który pyta o granice karierowiczostwa i zaprzedania się autorytarnemu reżimowi, by potem skręcić w stronę klasycznego thrillera ze szpiegami, wielką polityką i nawet postacią femme fatale rodem z kina noir.
Jest też w tej opowieści trochę komedii (wysoki George z bujną czupryną musi wcielić się w niskiego i łysego prezydenta) i satyry z narcystycznych gwiazd kina, które jak widać mają podobne zachowania bez względu na to, czy pracują w Hollywood czy w Kairze.
Saleha wyśmiewa też arabskie kompleksy. W świetnej scenie jeden z przedstawicieli junty wojskowej peroruje, że William Szekspir był Arabem i nazywał się Sheikh Zoupir, ale biali ludzie Zachodu przywłaszczyli go sobie, tak jak odkrycia matematyczne. Udana ironia.
Te komediowe i sensacyjne elementy tworzą jednak dosyć ponury obraz autorytaryzmu, który zgniata jednostkę bez względu na jej status społeczny. Uniwersalna przestroga w dzisiejszym niespokojnym świecie, gdzie otwarcie się kwestionuje demokrację.
7/10
"Orły republiki" (Eagles of the Republic), reż. Tarik Saleh, Szwecja, Francja, Dania 2026, dystrybucja: Aurora Films, premiera kinowa: 5 czerwca 2026 roku.












