"Współlokatorki": jak z empatią spojrzeć na dorastających bohaterów?
W 2002 roku debiut kanadyjskiej reżyserki i scenarzystki Chandler Levack zebrał sporo pozytywnych recenzji na festiwalu w Toronto. Skromny i niezależny obraz "Lubię filmy" pokazał, że Levack potrafi z humorem i empatią spojrzeć na dorastających bohaterów, którzy przede wszystkim poszukują prawdziwej przyjaźni. O tym opowiada też jej pierwsza hollywoodzka produkcja (30 mln dolarów budżetu) dla Netfliksa "Współlokatorki". Scenariusza do niej co prawda nie napisała, ale na tyle mocno zachwyciła swoim debiutem Adama Sandlera, iż ten postanowił powierzyć jej reżyserię filmu sygnowanego przez jego firmę Happy Madison. W dodatku w produkcji główną rolę gra córka aktora, Sadie.
Sadie Sandler wciela się w Devon Weisz, którą poznajemy podczas uroczystego zakończenia liceum. Devon ma wszystko, czego zdaje się potrzebować do szczęścia młoda dziewczyna, wyfruwająca za chwilę z domu. Ma kochających, wyluzowanych i majętnych rodziców (Natasha Lyonee, Nick Kroll), świetne relacje z młodszym bratem (Aidan Langford) i wizję wygodnego (jej rodziców stać na najlepszy akademik) studiowania na prestiżowej uczelni. Nie ma jednak przyjaciółki, której zawsze poszukiwała w szkole. Poznana na obozie integracyjnym dla studentów pierwszego roku Celeste (Chloe East) wydaje się być idealną kandydatką na współlokatorkę. Jest charyzmatyczna, lekko szalona i swoją przebojowością zdaje się idealnie dopełniać introwertyczny charakter Devon. Do czasu, gdy zauważa jej manipulatorskie skłonności. A może to tylko jej uprzedzenia, które powodują, że nie zbudowała z nikim bliskiej relacji w szkole podstawowej i liceum?

"Współlokatorki" są filmem pogodnym i lekkim
"Współlokatorki" są zbudowane na szkielecie scenariusza oryginalnej wersji "Wojny państwa Rose". W klasyku z 1989 roku Danny de Vito (również reżyser filmu) wciela się w prawnika od rozwodów, opowiadającego swojemu klientowi o tragicznej sprawie państwa Rose, którzy od wielkiej miłości przeszli do wielkiej autodestrukcyjnej nienawiści.
Tutaj miejsce prawnika zajmuje dziekan grana przez komiczkę Sarah Sherman, która opowiada dwóm pokłóconym współlokatorkom z akademika historię miłości i nienawiści Devon i Celeste.
O ile oparty na powieści Warrena Adlera film De Vito jest wyjątkowo mocno czarną komedią, to napisane przez znany z Saturday Night Live duet Jimmy Fowlie i Ceara Jane O'Sullivan "Współlokatorki" są filmem pogodnym i lekkim, choć jednocześnie niegłupim i momentami poruszającym.
Sadie Sandler w głównej roli. Córka Adama Sandlera radzi sobie całkiem nieźle
Film Levack nie pretenduje do bycia głosem pokolenia i nie zapisze się w historii kina, ale w ciekawy sposób pokazuje wejście w dorosły świat wrażliwej dziewczyny wychowanej w cieplarnianych warunkach liberalnego domu.
"Współlokatorki" mogły jeszcze głębiej pokazać różne cienie dorastania pokolenia Z, ale Sandlerowi chyba zależało na nakarmieniu widza przede wszystkim rozrywką. Dlatego też świat uczelnianych imprez, pierwszych miłości, zdrady i zemsty kończy się kuriozalną sceną i nagłym pojawieniem się Steve'a Buscemiego w epizodycznej roli, który ze swoim kumplem Sandlerem nakręcił już przecież z tuzin różnych komedii.
Sadie Sandler gra swoją pierwsza główną rolę i wypada w niej naprawdę dobrze. Kibicujemy jej bohaterce, współczujemy, ale też irytuje nas jej naiwność. Ostatecznie jednak wiemy, że wszystko musi się dobrze skończyć, bo to przecież film z uniwersum rodziny Sandlerów.
6/10
"Współlokatorki" (Roommates), reż. Chandler Levack, USA 2026. Film dostępny na platformie Netflix.












