Wyrafinowane estetycznie kino o pasji i kobiecej emancypacji, ale nie o słynnym kompozytorze
"Cztery pory roku" to jedna z najczęściej rozbrzmiewających dookoła nas kompozycji. W telefonach, reklamach, filmach, na miejskich placach, letnich i zimowych koncertach. Vivaldi w najśmielszych snach nie mógł nawet przewidzieć, jak bardzo utwory te staną się znane i uznane, jak chętnie cały świat będzie ich słuchać. Często nawet bezwiednie, nie zdając sobie sprawy z nazwiska autora.
"W jego muzyce jest świeżość, energia i siła melodyjności" - zauważa w rozmowie z BFI reżyser filmu "Vivaldi i ja" Damiano Michieletto. Pomimo sławy, dla kina Vivaldi pozostaje postacią tajemniczą i niemal nieobecną - nie doczekał się takich portretów biograficznych, jak Mozart czy Beethoven. Gościł na ekranie zaledwie kilka razy, w tym w produkcjach "Antonio Vivaldi, un prince à Venise" (2005) Jean-Louisa Guillermou i "Vivaldi, the Red Priest" (2009) Liany Marabini, ale żadna z nich nie została zauważona przez szerszą, międzynarodową publiczność. "Vivaldi i ja" raczej tego nie zmieni, także dlatego, że samego kompozytora jest w tym filmie mało.
Uczennica i mistrz
Większość życia Vivaldi spędził jako nauczyciel w weneckim sierocińcu Ospedale della Pietà, gdzie rozgrywa się akcja opowieści. Muzyk właśnie otrzymuje tam etat, na którym pozostanie przez większość życia, ucząc i komponując.
Placówka zarabiała na utrzymanie, dając koncerty swoich wychowanek (wątek z historii mało zapewne znany, a niezwykle sam w sobie ciekawy). "Vivaldi i ja" opowiada o jednej z nich - uzdolnionej skrzypaczce Cecilii (Tecla Insolia). Z Vivaldim (Michele Riondino) łączy ją umiłowanie muzyki i - jak sugeruje film - poczucie samotności. Rodzi się tu potencjał na historię relacji mistrz-uczeń (uczennica), ale dzieło wykorzystuje go nader skromnie. Nieśmiało właściwie, choć inspiruje go postać prawdziwa - skrzypaczki Anny Marii de la Pietà, której muzyk zadedykował aż 28 koncertów skrzypcowych.
Klasyczny dramat
Realizacyjnie "Vivaldi i ja" może olśnić kostiumem, kolorystyką zdjęć Darii D'Antonio, swoją dbałością o detal, dźwiękiem i muzyką - oczywiście, chociaż warto zwrócić uwagę, że przeplata ona kompozycje Vivaldiego ze współczesną ścieżką muzyczną napisaną przez Fabio Massimo Capogrosso. Jest to film wyważony, klasyczny w formie, spokojny. Szlachetny na wielu poziomach, ale - choć o pasji mówi - to jej niemal nie ma. Nie porywa. Ukazuje osiemnastowieczną Wenecję, ale nawet tej rzeczywistości zbytnio nie pogłębia, poza losem sierot.
Dziewczęta z Ospedale della Pietà były uczone muzyki, mogły grać do czasu zamążpójścia, a mężów sierociniec szukał im wśród szlachty - darczyńców. Miłości w tym nie było żadnej, pieniądze za to zawsze, tak jak i podporządkowanie systemowi, i przemoc. Film też więcej tu sugeruje, odkrywa temat, ale czy naprawdę go bada?
Wiosna, a nie Vivaldi
Polski tytuł zdaje się wyrządzać produkcji "krzywdę". Z wiadomych względów (poszukując zainteresowania widzów) sugeruje obecność bohatera, tymczasem sceny z Vivaldim można naprawdę zliczyć niemal na rękach. Scenariusz, który Damiano Michieletto napisał we współpracy z Ludovicą Rampoldi na podstawie cenionej przez czytelników książki "Stabat Mater" Tiziano Scarpy, snuje opowieść emancypacyjną, nie biograficzną. O dziewczynie, nie kompozytorze.
W Cecilii narasta bunt wobec systemu, który daje jej dach nad głową, ale zarazem więzi i uniemożliwia realizację marzeń, usiłuje zniszczyć jej talent. Oryginalny tytuł filmu o wiele lepiej niż polski oddaje jego przesłanie. Brzmi, po prostu, "Primavera" - owszem, jak tytuł jednej z części "Czterech pór roku", ale zarazem przecież wiosna. Wiosna, czyli narodziny nowego życia, rozkwit. To właśnie dzieje się z Cecilią. Na filmową opowieść o Vivaldim, godną jego talentu, sławy i muzycznej charyzmy musimy jeszcze poczekać.
6/10
"Vivaldi i ja" (Primavera), reż. Damiano Michieletto, Włochy/Francja 2025, dystrybutor: M2 Films, premiera kinowa: 21 sierpnia 2026 roku.






!["Ópi" [teaser]](https://i.iplsc.com/000NAPID2KNN9D4H-C401.webp)


!["Primetime" [trailer]](https://i.iplsc.com/000NAP4A0DU6C83T-C401.webp)


