"Wielka powódź": film z dnia na dzień stał się hitem Netfliksa
"Wielka powódź" autorstwa Kima Byung-woo opisywana jest jako katastroficzny film science fiction. Produkcja niedługo po premierze znalazła się w Top 10 najchętniej oglądanych tytułów w historii Netfliksa.
W wyniku uderzenia asteroidy w Ziemię następuje gigantyczna, niszczycielska powódź. Główna bohaterka, An-na (Kim Da-mi), zostaje uwięziona z synem Ja-inem (Kwon Eun-seong) w wieżowcu mieszkalnym, który zaczyna zalewać się wodą. Matka i syn z pomocą tajemniczego ochroniarza Hee-jo (w tej roli znany z pierwszego sezonu "Squid Game" Park Hae-soo) walczą o przetrwanie w ostatnim dniu istnienia ludzkości.
Zobacz również:
Już po pierwszych minutach filmu przekonujemy się, że sytuacja bohaterów jest jeszcze bardziej skomplikowana. Dostępny w sieci zwiastun czy oficjalny opis produkcji nie oddaje złożoności wizji Kima. Dość szybko zaczynamy także rozumieć, że zawarta w tytule powódź jest tak naprawdę jedynie tłem, pretekstem do rozważań o międzyludzkich relacjach i rodzicielskim powołaniu.
Nieoczywisty, ale przekombinowany. Koreańskie widowisko z dużym potencjałem
Początek nastawia na dobre kino katastroficzne - przedzierająca się do mieszkań woda, wszechobecna panika i ostatnie pożegnania z bliskimi sprawiają, że całość ogląda się z zapartym tchem. Nie brakuje również momentów, w których to płynne zagrożenie prowadzące do wyginięcia ludzkości jest przedstawione wręcz w sposób poetycki. Autor nie boi się zabawy formą i plastyką obrazu, zestawiając strach przed bezkresnym morzem z klaustrofobicznymi korytarzami budynku, z których nie ma ucieczki. I tak mogłoby zostać do końca, jednak Kim Byung-woo nie jest fanem banałów czy oczywistych rozwiązań. Dobrze być wizjonerem, jednak to, na co decyduje się w drugiej połowie filmu, zaczyna prowadzić go do zguby.

Reżyser na swój sposób inspiruje się złożonością narracyjną filmów Christophera Nolana, symulacjami i głównym motywem z niedawnego dzieła "Mickey 17" Bonga Joon-ho. Być może ten pomysł trafi do fanów rozbudowanych fabuł, gdyż w jednym momencie opowieść o kataklizmie niespodziewanie przemienia się w science fiction z nieoczywistym twistem i nieco naciąganymi wnioskami. Nagły zwrot, co potwierdzają głosy widzów, był wyrazem odwagi i wielkich ambicji twórcy. Trudno jednak pozbyć się wrażenia, że całość jest zbyt przekombinowana, co ostatecznie wpływa na zmianę oceny.
Choć Kim Da-mi stara się jak może, by w realistyczny sposób wyrazić uczucia samotnej matki w potrzasku, zaczepne zachowanie jej ekranowego syna, nawet jeśli uzasadnione, wytrąca z równowagi. W kwestii aktorskich kreacji największe pochwały należą się gwieździe drugiego planu, Parkowi Hae-soo, odtwórcy roli cynicznego mężczyzny, którego przeszłość dodaje historii emocjonalnej głębi.
"Wielka powódź": czy warto obejrzeć nowy film Netfliksa?
Mimo że nie wszystkie elementy zadziałały tak, jak powinny, film "Wielka powódź" zdecydowanie zasługuje na uwagę. Doceniam odważne zamiary Kima i jego pomysłowość w tej niełatwej próbie. Jeżeli szukacie nieoczywistego tytułu, który wciąga, zaskakuje na każdym kroku i przyprawia o zawrót głowy, to dobrze trafiliście. Nawet jeśli w niektórych momentach gęstość fabuły zaczyna przytłaczać, jest w tej opowieści świeżość i spory potencjał.
6/10
Zobacz też:
Poruszająca adaptacja noweli Stephena Kinga. Film wkrótce w streamingu










