Reklama

"Dżej Dżej" [recenzja]: Jurek, Wacek i wirtualny seks

Na seansie filmu "Dżej Dżej" Macieja Pisarka można czuć się naprawdę bezbronnym. Nie wiadomo, czy wyjść z kina już po pierwszym kwadransie, czy zaryzykować mocno destrukcyjną przyjemność pozostania w kinie trochę dłużej.

Oczywiście, nikt nie powinien czuć się zaskoczony. Od samego początku można było odnieść wrażenie, że to kolejna polska komedia spod znaku "kotków", "ciach" i "last minute". Mimo wszystko spotkanie z kinem Pisarka przy współudziale powracającego do polskiej kinematografii Borysa Szyca to sport ekstremalny, balansowanie na granicy histerii.

Reklama

Główny bohater "Dżej Dżeja", Jerzy Jurecki (Borys Szyc) ma być bohaterem "zagubionym w świecie nowoczesnych technologii". To zagubienie polega na tym, że Jurek traktuje swój telefon komórkowy i swój samochód jak ludzi. "Ożywienie" komórki koncentruje się na nadaniu imienia, tapecie z cycatą blondynką i prostackim dzwonku. Na dokładkę Dżej Dżej lubi wirtualny seks. I w tym przypadku bywa niestety "niesforny". Jego nicki to dość przewidywalne frazy z marzeń sennych prawdziwego samca. W trakcie seks-randek najczęściej zdarza mu się kogoś obrazić, zaskoczyć, albo po prostu zażenować. Na dokładkę Jureczek pracuje jako śluzowy i - co najgorsze - wszystkie te prostackie skojarzenia mają zadziałać na widza.

Codziennie pokonuje trasę Toruń-Bydgoszcz - do pracy i z powrotem. Jego życie zmienia się diametralnie, kiedy kupuje nawigację GPS. Nie wiadomo dokładnie po co, skoro jego podróże ograniczają się do wyżej wspomnianej trasy, ale nieważne. Głos cudownej Carmen uwodzi Jurka w ciągu dosłownie kilku minut. Ona nagle zaczyna mówić. Patrzy w gwiazdy na jej twarz... pierwsze zbliżenie seksualne, tak że resory w samochodzie ledwo wytrzymują i zaczyna się polskie "Her". Warto zwrócić również uwagę, że autko Jurka ma na imię Wacek, tak aby nikt nie miał wątpliwości, z czym mamy to czynienia.

Trudno zdecydować, co w filmie Pisarka jest najbardziej żenujące. Mizoginiczny i ewidentnie seksistowski scenariusz, czy może momentami rasistowskie i ksenofobiczne dowcipy z fantazji seksualnych bohaterów. Co ciekawe, jest tylko jeden ewidentnie homofobiczny dialog, co można uznać za element zaskoczenia.

Film niby "gra motywami filmu drogi" i ma przypominać komiks. Rzeczywiście, główny bohater jeździ samochodem na wspomnianej wyżej trasie. Raz nawet odwiedza Berlin, ale to byłoby na tyle. Komiksowy miał być chyba podział ekranu w jednej scenie i komputerowe lokacje na mapie miast, które pokazują "kto jest podłączony do sieci", plus czcionka w czołówce. Ale słuchając dialogów autorstwa Pisarka można zastanawiać się, jakim cudem film dostał dofinansowanie z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, bo bez względu na okres zdjęciowy, już na poziomie prac scenariuszowych ten projekt po prostu nie mógł zapowiadać się nawet miernie.

W świecie wykreowanym przez Pisarka samotny człowiek w czasach kryzysu, w momentach nerwowych klepie się po uszach i wywraca oczami. Dziwaczny stwór, którego odgrywa Borys Szyc, wchodzi w relację z wirtualną kobietą. Chcąc na nią popatrzeć, wychodzi przed dom i spogląda w niebo. Para realizuje swoje wydumane, smutne fantazje seksualne, które nie śmieszą już chyba nikogo i pielęgnuje swoje toksyczne uzależnienie. W końcu wirtualna Carmen "zerwała się ze smyczy" i teraz pragnie życia na najwyższym poziomie. Nie ma tam miejsca na śluzowego,

W finale mocne nawiązanie filmowe - "Milczenie owiec", o czym już chyba szkoda pisać, lepiej po prostu zapomnieć.

0/10


---------------------------------------------------------------------------------------

"Dżej Dżej", reż. Maciej Pisarek, Polska 2014, dystrybucja: Monolith Films, premiera kinowa: 30 maja 2014

--------------------------------------------------------------------------------------

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje