"Droga rzadziej przemierzana": debiut reżyserski Zuzanny Grabowskiej
W pewnym momencie jednak, dotyczy to w gruncie rzeczy większości nazwisk, w profesji aktorskiej, pojawia się rozterka. Lata mijają szybko. Zdajemy sobie sprawę, że czegoś już nie zagramy, coś nas ominie. Czekanie na propozycje, czekanie za wszelką cenę, ma czasami sens, ale częściej tego sensu nie ma. I dlatego Zuzanna Grabowska postanowiła wziąć sprawy we własne ręce. Zaczarować los. Często słyszę od znajomych aktorek czy aktorów: "Łukasz, znasz może jakiś tekst, znasz scenarzystę, może sama bym coś wyprodukowała, spektakl albo film?". Na zapowiedziach najczęściej się kończy. Najczęściej - ale nie w tym przypadku.
Grabowska zaprosiła do projektu swoją przyjaciółkę, Agatę Wątróbską. Razem napisały scenariusz i w "Drodze rzadziej przemierzanej" zagrały główne role. Zuzanna wyreżyserowała całość. To, co w Hollywood od lat jest normą, u nas wciąż uważane jest za eksces, prawdziwą rzadkość. Tymczasem sukces tego filmu, ciepłe przyjęcie po pierwszych pokazach festiwalowych, świadczy o tym, że warto nie tylko próbować, nie tylko marzyć, spełniać te marzenia.
I o tym również traktuje film. Nie mamy tu do czynienia z tytułem, który zmieni nasze postrzeganie świata i ludzi. Kino w gruncie rzeczy operuje kilkunastoma, kilkudziesięcioma wzajemnie przenikającymi się opowieściami. O miłości, o zdradzie, o śmierci, o zemście. Chcemy je oglądać, chcemy je sobie przypominać, ponieważ to jest także nasze życie. Innego nie mamy. Historie wciąż się powtarzają. Niezależnie od geografii, koloru skóry czy poglądów. To wciąż te same potrzeby i tęsknoty.

Historia o dwóch przyjaciółkach. Aktorki błyszczą na ekranie
I o tym opowiada Grabowska w swoim debiucie. To historia o dwóch przyjaciółkach. Były bardzo blisko siebie, ale życie zweryfikowało tę bliskość, i dopiero dramatyczny pretekst, śmierć trzeciej z przyjaciółek, sprawia, że Weronika (Wątróbska) i Julia (Grabowska) mają szansę w końcu ze sobą porozmawiać szczerze, wyjaśnić wszystko, co było tajemnicą, zgryzotą, niedomówieniem.
Jadą przez Polskę (świetne zdjęcie Anki Malatyńskiej, doskonała muzyka Łukasza Borowieckiego), Polskę zmęczoną i prowincjonalną, a po drodze, jak w klasycznym "kinie drogi", spotykają je różne wydarzenia, wzbogacające, dekorujące akcję (pyszny drugi plan w filmie tworzą rodzinnie związani z aktorkami Paweł Domagała, Janusz Chabior i Andrzej Grabowski). Przede wszystkim na ekranie błyszczą jednak one: Wątróbska i Grabowska.
Cały wachlarz emocji. Od rozterki, buntu, po kobiecą solidarność i "girl power". Jest w tych portretach prawda, jest siła. Dziewczyny wiedzą, co grają, ponieważ doskonale rozumieją postaci. Nie tylko dlatego, że same je napisały, ale ma się poczucie, że w Wątróbskiej i Grabowskiej, mieści się pełen diapazon emocji przynależnej do przejściowego wieku ich bohaterek.
Już nie dziewczynki, już nie nastolatki, dawno nie. Kobiety trochę poobijane przez życie, czasami sfrustrowane, niekiedy zmęczone, rozczarowane tym, że wielkie plany, wielkie nadzieje, które miały się spełnić, okazały się iluzją. I to czasami boli bardzo. A przecież jednak, podczas tej podróży zrozumieją także i to, że tym, co ocala i daje siłę, nie są wcale pieniądze, niekoniecznie tak zwane sukcesy zawodowe, ale relacje. Człowiek do człowieka. Dziewczyna do dziewczyny. Weronika do Julii, Agata do Zuzanny. I my, i wy, i oni.
To jest właściwa droga. Powinna być przemierzana częściej.
7/10
"Droga rzadziej przemierzana", reż. Zuzanna Grabowska, Polska 2026. Film był pokazywany podczas festiwalu Kino na Granicy w Cieszynie i Tofifest w Toruniu.











