Osiemdziesięcioośmioletni Ridley Scott jest dowodem na to, że czas niestety nie stoi w miejscu. Kolejnym, bo do tej grupy zaliczyć też można Francisa Forda Coppolę, Woody'ego Allena czy Pedra Almodóvara. Zatem reżyserów, którzy kiedyś tworzyli język kina, zabierali nas w niezwykłe podróże, zarażali swoją wrażliwością, a dziś w wieku mocno senioralnym stracili już błysk w oku i artystyczny pazur. W efekcie ich nowe filmy zazwyczaj postrzegane są jako mniejsze bądź większe porażki. "Gwiazdozbiór Psa" również się do nich zalicza.
"Gwiazdozbiór Psa": postapokaliptyczna rzeczywistość 2035 roku
Akcja filmu, będącego adaptacją powieści autorstwa Petera Hellera, rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, a dokładnie w 2035 roku. W postapokaliptycznej rzeczywistości, gdzie tajemniczy wirus zdziesiątkował ludzką populację. Przeżyli tylko nieliczni, którzy w dodatku muszą mierzyć się ze zdziczałymi szabrownikami, niszczącymi wszystko, co wpadnie im w ręce. Co ciekawe, maruderzy utożsamiani są z ludźmi zza meksykańskiej granicy, co też może odnosić się do obecnych niepokojów terytorialnych Amerykanów.
Wspomniane wyzwanie stoi m.in. przed Higiem, byłym mechanikiem i pilotem, próbującym przetrwać i odnaleźć sens życia po utracie najbliższych. Mężczyźnie wiernie towarzyszy pies Jasper i szorstki, uzbrojony po zęby Bangley. Trudno chyba o bardziej oczywiste zawiązanie akcji dla thrillera postapokaliptycznego niż to, które oferuje Ridley Scott.
Nawet dobrzy aktorzy nie mają tu wiele do zagrania
Choć gdyby to był klasyczny film gatunkowy, może machnęlibyśmy na to ręką, ale tak naprawdę nie wiadomo do końca czym "Gwiazdozbiór Psa" chciałby być. Postpandemicznym ostrzeżeniem, opowieścią o niezwykłej relacji pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem, kinem przygodowym o odkrywaniu nowych lądów (choć ten epizod jest totalnie od czapy) czy może romansem. Bo wątek uczuciowy w filmie Ridleya Scotta również się pojawia. Pomieszanie z poplątaniem.
Nawet dobrzy aktorzy - Jacob Elordi, Josh Brolin i Margaret Qualley - nie mają tu wiele do zagrania. Postacie są niepogłębione i wtórne wobec wszystkiego, co w tym gatunku już było.
Brakuje dynamiki, napięcia, zaskoczenia
"Gwiazdozbiór Psa" toczy się w dość ospałym tempie. Brakuje tu dynamiki, napięcia, podkręcenia akcji, jakiegoś elementu zaskoczenia. Na dobrą sprawę moglibyśmy w trakcie projekcji mówić, co zaraz wydarzy się na ekranie i w większości przypadków pewnie mielibyśmy rację. Może tak miało być i Scott bardziej chciał się skupić na kontemplacyjnej warstwie opowieści. Do tego z kolei brakuje głębi, bo film jakby prześlizgiwał się po powierzchni, w ogóle pod nią nie wchodząc.
Efektowna strona wizualna, eksponowana zwłaszcza podczas lotów Higa wysłużoną cessną, gdzie cały ten świat widzimy z góry, nie wystarcza, by na dłużej zatrzymać się przy tej produkcji. Ot, kolejna przeciętna opowieść postapo, o której pewnie zapomnimy niedługo po wyjściu z kina. I tu mam największy zgrzyt, bo w ogóle mi to nie pasuje do kina Ridleya Scotta.
4/10
"Gwiazdozbiór Psa" (The Dog Stars), reż. Ridley Scott, USA 2026, dystrybucja: Disney, premiera kinowa: 28 sierpnia 2026 roku.






!["Ópi" [teaser]](https://i.iplsc.com/000NAPID2KNN9D4H-C401.webp)


!["Primetime" [trailer]](https://i.iplsc.com/000NAP4A0DU6C83T-C401.webp)


