Reklama

Taniec z Gwiazdami - wiosna 2019

"Taniec z Gwiazdami": Wielki finał! Były emocje, były łzy

Finałowy odcinek 9. edycji "Tańca z Gwiazdami" przyniósł aż trzy występy od każdej z występujących w nim par. Były emocje, był pot, były łzy, było także - w końcu - jury w pełnym składzie. Po długiej nieobecności do programu powrócił Michał Malitowski. Gościnnie zaśpiewali Margaret, Andrzej Piaseczny i Edyta Górniak. Walka o Kryształową Kulę toczyła się do ostatnich minut.

Jan Kliment i Joanna Mazur

Po niespodziewanych wynikach półfinału w ostatnim odcinku 9. Edycji "Tańca z Gwiazdami" wystąpili niewidoma biegaczka Joanna Mazur i Jan Kliment oraz popularny YouTuber Tomasz "Gimper" Działowy i Natalia Głębocka. 

Reklama

Uczestniczka zachwyciła jury i podbiła serca widzów. Wielu uważa ją za najlepszą tancerkę spośród gwiazd ze wszystkich dotychczasowych edycji programu. Z kolei Gimper od początku był jednym z gorzej ocenianych przez jury celebrytów. Jednak dzięki wsparciu swoich fanów doszedł do finału, co wielu miało mu za złe.

W pierwszej rundzie uczestnicy wybierali style taneczne dla swoich konkurentów. Gimper zdecydował, że Mazur i Kliment zatańczą fokstrota. "Troszkę złośliwie" - śmiała się para w prezentacji przed występem. "Wielkie gratulacje za ten finał" - zaczął Malitowski i na tym nie poprzestał w swych pochwałach niewidomej biegaczki. "Oglądałem ciebie przez cały ten czas (...) jesteś jedną z lepszych gwiazd w tym programie". Zauważył jednak kilka niedociągnięć. "Dla mnie było płynnie i pięknie" - powiedziała Jordan. "Murem za Mazurem" - stwierdził krótko Grabowski. Z kolei Pavlović zwróciła uwagę na dobrą współpracę między niewidomą biegaczką i Klimentem. Para otrzymała od jury kolejno 9, 10, 10 i 9 punktów. To jednak tylko symboliczne wynagrodzenie. W finałowym odcinku decydowały wyłącznie głosy oddane przez widzów.

Gimper i Głębocka otrzymali równie trudne wyzwanie - salsę. Popularny YouTuber nie ukrywał, że to ten taniec w przeszłości sprawił mu najwięcej problemów. "Dzisiaj z nami są wszystkie gwiazdy, które odpadły z programu. Wszystkie tańczyły lepiej od ciebie, może z jednym wyjątkiem, ale to ty jesteś w finale" - Pavlović zwróciła uwagę na ironię losu. "Twoja pracowitość jest godna podziwu. Zatańczyłeś tę salsę lepiej niż wtedy, gdy zatańczyłeś ją bardzo źle" - Grabowski starał się dostrzec pozytywy. "Było lepiej. Było do muzyki. Trzeba docenić twoją ciężką pracę, bo jest to presja, gdy wszyscy mówią, że nie powinieneś być w finale" - zauważyła Jordan. "Jeden sezon mnie nie ma i co on w finale robi?" - spytał żartobliwie Malitowski. Pochwalił końcówkę występu. Jurorzy przyznali kolejno 5, 7, 7 i 4 punkty. 

Po pierwszej rundzie Gimper i Głębocka mieli na swoim koncie 55% głosów widzów. "Jest jeszcze dużo czasu" - stwierdziła spokojnie Mazur. Z kolei Gimper podziękował swoim fanom - zaznaczył, że doszedł tak daleko głównie dzięki ich pomocy.

W drugiej turze Mazur i Kliment zatańczyli sambę do piosenki Margaret. "Trochę czułam zdenerwowanie w tobie, ale poza tym było super" - oceniła Jordan. "Zatańczyłaś tak, że w ogóle nie patrzyłem się na Margaret" - chwalił Grabowski. "Samba godna tego finału" - oceniła krótko Pavlović. "Brawo no, brawo" - Malitowski był równie oszczędny. Para otrzymała kolejno 9, 10, 9 i 8 punktów.

Gimper i Głębocka zatańczyli fokstrota do piosenki Andrzeja Piasecznego "Śniadanie do łóżka". "Ewidentnie tańce standardowe bardziej ci leżą" - zauważył Malitowski. "Oddajecie sedno fokstrota, czyli partnerowanie" - tancerz pogratulował także Głębockiej. "Widać, że dobrze się czujesz w tych tańcach. Ten fokstrot był... wiesz jaki był" - mówiła Jordan. "Pracujesz, pracujesz. Wybitnym tancerzem nie jesteś, sam to mówisz" - stwierdził krótko Grabowski. "Tomek zrobił w postępach tanecznych taniec milowy" - przypomniała publiczności Pavlović. Chwilę później Gimper podziękował jurorom za ich krytykę. Stwierdził, że pomogła mu ona w treningach. Jurorzy przyznali mu kolejno  6, 7, 8 i 7 punktów.

Jako trzeci taniec obie pary wykonały show dance. Kliment zatańczył część swojego występu z Mazur z opaską na oczach. Gdy skończyli, publiczność zgotowała im długą owację na stojąco. "Nie ma piękniejszej oceny tańca, niż łzy w oczach widzów" - mówiła szczerze wzruszona Pavlović. "Jak na show dance mieliśmy miks różnych tańców" - stwierdził Malitowski i przyznał, że najbardziej podobały mu się spokojne, intymne momenty występu. "Cieszę się, że nie musiałem mówić pierwszy, bo pewnie łkałbym jak Iwona. (...) To było bardzo dojmujące, bardzo przejmujące" - przyznał Grabowski. "Wszystkich nas zatkało. To była piękna opowieść" - oceniła Jordan. Jury przyznało po raz pierwszy w 9. edycji Tańca z Gwiazdami cztery dziesiątki. 

Gimper i Głębocka zatańczyli w rytm głównego utworu muzycznego z serialu "Gra o tron". "Podobała mi się choreografia" - zaczęła Jordan. "Dobrze, że dałeś pasodoble na koniec. Brak mi trochę uczucia w twoim występie, ale partnerowanie wciąż super" - stwierdził Malitowski. "Powiem taką polską sentencję (...) "Niech wygra lepszy". Nikogo nie oskarżam, nikogo nie foruję" - mówił Grabowski. "Tomasz, jak tańczysz - sam wiesz. Natomiast jako show to było bardzo dobre" - pochwaliła ostatni występ Gimpera Pavlović. Para otrzymała kolejno 7, 7, 9 i 8 punktów.

W końcu nadszedł moment ogłoszenia zwycięskiej pary 9. edycji "Tańca z Gwiazdami". Głosami widzów Kryształową Kulę otrzymali Joanna Mazur i Jan Kliment. Biegaczka nie kryła zaskoczenia. Gimper zaraz zaczął bić jej brawo. 

"Chciałam podziękować za możliwość uczestniczenia w takim programie. Chyba pierwszy raz wygrywa osoba niewidoma. (...) Przede wszystkim mieć u boku tak wspaniałą osobę jak Jan to jest ogromne wyróżnienie. To jest człowiek z dobrym sercem, który wniósł do mojego życia wiele radość. Dziękuję całej produkcji, jury za rzetelne oceny - bez względu na to czy widzę, czy nie, cieszę się, że byłam oceniana na równi z innymi uczestnikami" - Mazur następnie podziękowała wszystkim związanym z produkcją. "Trzeci raz wygrałem" - cieszył się Kliment. Po chwili przyznał, że największą zwyciężczynią programu jest Mazur. "Dzisiaj wygrał taniec" - przyznał Gimper.


INTERIA.PL

Reklama