Reklama

Taniec z Gwiazdami - wiosna 2019

Jakub Kucner w "Tańcu z Gwiazdami": Przystojniak z wielkim sercem

Po raz pierwszy w historii show na parkiet wyjdzie Mister Polski. Jak na jego urok zareagują panie? Co powiedzą jurorzy? W programie "Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami" Jakub Kucner pojawi się u boku Lenki Klimentovej.

Jakub Kucner i Lenka Klimentova na wiosennej ramówce Polsatu

Dlaczego zdecydował się pan na udział w "Tańcu z Gwiazdami"?

Reklama

- Lubię sport, wyzwania i rywalizację, a to wszystko tu jest. Postawiłem na fajną przygodę i myślę, że kiedyś będę ją dobrze wspominał. No i jest szansa, że nauczę się tu tańczyć.

Ale przecież pan to potrafi!

- Moja mama powiedziała, że najlepiej tańczę po północy na weselu i to poszło w świat. (śmiech) W zasadzie to prawda, z naciskiem na "po północy". A mówiąc poważnie, nie jest może i z tym moim tańcem aż tak źle. Czuję rytm, mam gibkie ciało, z przyjemnością szaleję na parkiecie, ale z profesjonalizmem nie ma to nic wspólnego. Rozumiem to, odkąd zacząłem zgłębiać tajniki tej sztuki pod okiem Lenki Klimentovej, która cierpliwie wprowadza mnie w świat tańca. Miałem szczęście, że na nią trafiłem. Lepszej trenerki nie mogłem sobie wymarzyć!

Jesteście w tym samym wieku?

- Lenka jest ode mnie o rok młodsza, czyli w zasadzie tak. Mamy podobną energię i podejście do wielu rzeczy.

W jaki języku rozmawiacie? Lenka jest przecież Czeszką.

- Po polsku. Ona mieszka tu już od 10 lat i mówi doskonale. A jak coś czasem zabawnie przekręci, to się z tego śmiejemy. Żarty żartami, ale tak w ogóle to nieźle mi daje w kość na treningach. Powiedzenie, że taka praca to "krew, pot i łzy", nie jest przesadzone. Warto jednak się postarać, by potem zatańczyć jak najpiękniej.

Poziom piękna mamy gwarantowany. Lenka słynie z urody, a pan jest Misterem Polski! Trofeum z 2017 roku powiększył pan o tytuły II Wicemister Global i I Wicemister Supranational w roku ubiegłym, co potwierdza pana znakomitą formę.

- Wygląd zewnętrzny jest wypadkową wielu czynników. Dziękuję Opatrzności i rodzicom, że jestem zdrowy, mam dwie równe nogi, ręce, głowę. Jednak sukces nie przyszedł sam. Wymagał wiele wysiłku, ćwiczeń nad rzeźbą ciała, diety, pracy wewnętrznej. Cieszę się, że mi się udało. Żaden Polak przede mną nie doszedł tak wysoko w tej konkurencji na światowych galach. Bycie Misterem, poza osobistą satysfakcją, daje przeróżne możliwości, w tym działania na rzecz innych.

Założył pan fundację Power Changers, niosącą pomoc dzieciom w Afryce.

- Tak, razem z moją dziewczyną Karoliną, która sprawuje funkcję prezesa. Dopiero się rozkręcamy. Mam nadzieję, że uda nam się zorganizować szeroko zakrojoną akcję, która przyniesie wymierne rezultaty. Tuż po studiach pojechałem na misję humanitarną do Gambii, najmniejszego kraju Afryki. Trafiliśmy do wioski Busumbala, gdzie w slumsach ujrzałem porażający obraz nędzy i beznadziei. Szczególnie poruszający jest los dzieci. Głodują, umierają na choroby, które w cywilizowanym świecie leczy się w kilka dni antybiotykiem, nie mają dostępu do edukacji. Koszt utrzymania dziecka w szkole, z tornistrem, wyprawką i obiadem, wynosi zaledwie 150 zł rocznie! Dlatego uznałem, że można pomóc tysiącom dzieci i myśl tę wprowadzam w czyn.

Działa pan również w kraju...

- Współpracuję ze Stowarzyszeniem "Mali Bracia Ubogich". Tu podopiecznymi są ludzie starsi, samotni. Udało mi się przeprowadzić parę akcji niosących radość naszym seniorom. Rozpoznawalnością i korzyściami z niej płynącymi można, a nawet należy się dzielić z ludźmi.

Popularność zapewni panu "Taniec z gwiazdami" i "M jak miłość". Kogo gra pan w serialu?

- Policjanta. Ma na imię Rafał i już zdążyłem się z nim zaprzyjaźnić. Mam nadzieję, że spodoba się widzom, dużo się wokół niego dzieje, wprowadza ciekawy wątek. Na ekranach pojawi się 11 marca i myślę, że pozostanie w "M-ce" na dłużej.

Rozmawiała Jolanta Majewska-Machaj


Tele Tydzień

Reklama