Beata Tadla: To była długa i wyboista droga

Dla dziennikarki Beaty Tadli oraz jej finałowej rywalki Katarzyny Dziurskiej ósma edycja "Tańca z Gwiazdami" za chwilę przejdzie do historii. W piątek, 11 maja, będziemy się mogli przekonać która z nich sięgnie po laury zwycięstwa - Kryształową Kulę i nagrodę pieniężną.

Beatę Tadlę i Jana Klimenta zobaczymy w finale m.in. w tańcu wspólczesnym

"To była długa i wyboista droga. Po raz pierwszy brałam udział w konkursie, choć jestem zupełnie pozbawiona genu rywalizacji. Wszystko zaczęło się emocjonalną burzą i zmianami w moim życiu, dalej była przygoda oraz spotkanie z tym, co było dla mnie tak odmienne od mojej codzienności - tańcem" - wspomina Tadla.

Reklama

"Były kryzysy i momenty, kiedy dopadały mnie wątpliwości, były też małe zwycięstwa, kiedy mimo słabości fizycznej dawałam radę. Wiele musiałam w tym programie wypracować żmudnym, codziennym wysiłkiem na treningach i cieszyłam się z każdego postępu. Jak już dotarłam do połowy, to cieszyłam się, że mogę odpaść, wstydu nie będzie. Finał jest dla mnie nagrodą i wielką radością za ten cały wysiłek" - zdradza dziennikarka. 

Dla Beaty Tadli i Janka Klimenta to będzie wyjątkowy finał.

"Chyba po raz pierwszy w historii finałów 'Tańca z Gwiazdami' zatańczymy taniec współczesny. Pomoże nam w tym Margaret swoją piosenką o niespełnionej miłości - będzie więc wiele emocji i walki w tańcu - opowiada Beata Tadla.

Finał "Dancing with the Stars. Tańca z Gwiazdami" już w piątek, 11 maja, o 20:00.

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

Dowiedz się więcej na temat: Taniec z Gwiazdami 8