Reklama

Taniec z Gwiazdami - jesień 2019

Sandra Kubicka: Próbowano mnie psychicznie zniszczyć

Sandra Kubicka cieszy się, że wzięła udział w 10. edycji "Tańca z gwiazdami". Mimo licznych przeszkód, jakie spotykała na swojej drodze, ten czas okazał się dla niej wyjątkowo cenny. Dzięki programowi mogła się pokazać z nieznanej dotąd strony. Kubicka uważa, że wiele osób dowiedziało się o niej dopiero podczas tanecznego show. Twierdzi, że stresujące sytuacje, z którymi musiała się zmierzyć, wzmocniły ją.

Sandra Kubicka

Chociaż 10. edycja "Tańca z gwiazdami" zakończyła się już jakiś czas temu, emocje nadal nie opadły. Największą popularnością cieszą się występy Sandy Kubickiej. Modelka przyznaje, że sympatia widzów była dla niej ogromnym wsparciem.

Reklama

- Widziałam, że odcinek, w którym tańczyłam na stole, był w Top 3, więc cieszę się, że ludzie mnie polubili. Cieszę się także, że pomimo tylu przygód i przeszkód ludzie mnie wspierali i głosowali na mnie. Mimo że nie wygrałam programu, byłam w każdym odcinku, więc uważam to za sukces. Wszystko dzięki ludziom i stacji, więc jestem bardzo wdzięczna - mówi agencji Newseria Lifestyle Sandra Kubicka.

Podczas trwania programu modelka zrzuciła 9 kilogramów. Kubicka cieszy się jednak nie tylko z poprawy kondycji. Uważa, że program pozwolił jej pokazać, jaką osobą jest na co dzień. Wcześniej głównie pozowała do zdjęć, nie miała więc okazji na dokładniejsze zaprezentowanie swojej osobowości.

- Mogłam się pokazać z innej strony. Dotąd byłam znana głównie ze zdjęć i Instagrama. Nie każdy widz Polsatu ma Instagram, więc bardzo dużo ludzi mnie nie znało przed programem. Mogłam też coś powiedzieć i się otworzyć. Bardzo się cieszę, że wzięłam udział, bo mam dużo do powiedzenia, a nie zawsze mam okazję i szansę, żeby mnie ludzie wysłuchali, docenili moją szczerość - dodaje.

Podczas programu Sandra Kubicka musiała się zmierzyć z licznymi trudnościami. Jedną z nich była nagła i niespodziewana zmiana partnera tanecznego. Adam Adamonis, z którym występowała, doznał kontuzji. Na parkiecie zastąpił go Wojciech Jeszkę.

- Bardzo się stresowałam zmianą partnera. Miałam gdzieś z tyłu głowy, że może odpadnę, bo ludzie głosowali na Adama, a nie na mnie, ale przechodziłam dalej. Ostatnio dawałam wywiad na żywo i pani prezenterka mnie przedstawiła: "Sandra Kubicka, największa skandalistka w tym kraju". Śmiałam się, bo co piątek miałam jakąś aferę, co piątek ktoś próbował mnie psychicznie zniszczyć, ale się nie dałam - zaznacza.

Kubicka zdradza, że już przed udziałem w tanecznym show spotykała się z niemiłymi komentarzami. Niektórzy uważali, że z racji popularności w Ameryce nie przypadnie do gustu polskiej publiczności. Mimo wszystko modelka postanowiła myśleć pozytywnie.

- Zanim program się zaczął, ludzie chcieli mnie zniechęcić. Mówili: "Takich jak ty nie lubimy w Polsce, takie jak ty powinny siedzieć w Ameryce. Klątwa modelki: nie będziesz daleko w programie". Skoncentrowałam się na tym, żeby mieć miły czas i przygodę. Zupełnie odsunęłam od siebie złe myśli. To jest moja lekcja na życie, żeby olewać to wszystko, co ludzie o nas mówią, i koncentrować się na pozytywach - mówi.

Modelka wyznaje, że sukces, który osiągnęła, zawdzięcza najbliższym i swojemu teamowi. Ludzie, którzy ją otaczają, bardzo mocno wspierają jej decyzje. Kubicka zawsze może na nich liczyć.

- Miałam ogromne wsparcie. Byłam jedyną uczestniczką programu, której cały team towarzyszył co piątek. Moje agentki były od samego rana, Kaio na próbach, rodzina przyjeżdżała z Łodzi, więc miałam wsparcie. Bez mojego teamu nie byłoby mnie tutaj. Zawsze powtarzam, że do sukcesu trzeba kilku osób. Ja nie pracuję dla nich, oni nie pracują dla mnie, pracujemy wspólnie - tłumaczu Sandra Kubicka.


Newseria Lifestyle

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Taniec z Gwiazdami 10 | Sandra Kubicka