Sanatorium miłości

Wiesława z "Sanatorium miłości": W programie niczego nie grałam

"Będzie się jeszcze wiele działo. Nie możemy zdradzić, ale będzie się działo do ostatniego odcinka" - powiedziała w rozmowie z Interią Wiesława, jedna z bohaterek programu "Sanatorium miłości". Czego jeszcze dowiedzieliśmy się o popularnej kuracjuszce?

"Sanatorium miłości": Marta Manowska w rozmowie z Wiesławą Kwiatek

Podczas konferencji ramówkowej TVP z bohaterkami "Sanatorium miłości" Wiesławą oraz Teresą rozmawiała Marta Podczarska.

Reklama

"W najśmielszych oczekiwaniach nie przypuszczałam, że może dojść do takiej popularności. Nasze 'Sanatorium miłości' okazało się hitem" - wyznała radośnie Wiesława.

"Zgłosiłam się do programu z potrzeby serca. Pomyślałam, że kogoś poznam, może się zakocham" - dodała.

"Niektórzy mi zarzucają, że jestem aktorką. Muszę to sprostować - jestem epizodystką, aktorką-amatorką. W programie niczego nie grałam, byłam sobą" - oświadczyła stanowczo.

Obie panie zachęcały do oglądania kolejnych odcinków "Sanatorium miłości". "Będzie się jeszcze wiele działo. Nie możemy zdradzić, ale będzie się działo do ostatniego odcinka. Będzie napięcie, wiele atrakcji i napięcie" - mówiły.

Przed emisją programu Interia otrzymała z TVP informacje o uczestnikach produkcji. Co napisano o pani Wiesławie?

Wiesława Kwiatek ma 65 lat i jest Warszawianką. "To kobieta nowoczesna, energiczna oraz kontaktowa. Nie ma dla niej tematów tabu, ale w kwestiach damsko-męskich jest raczej  tradycjonalistką. To mężczyzna musi wyjść z inicjatywą".

"Wyszła za mąż w wieku 21 lat za miłość swojego życia. Mimo iż skończyła studia, po ślubie zajmowała się tylko domem. (...) Po śmierci męża, już szesnaście lat temu, próbowała na nowo ułożyć sobie życie, ale bez powodzenia. Starając się wypełnić tę lukę, za namową koleżanki, spróbowała nawet aktorstwa. Wzięła udział między innymi w realizacjach Krzysztofa Zanussiego czy Bartosza Konopki".

"Jeśli dziś spotka prawdziwą miłość, chętnie wyjdzie za mąż raz jeszcze. Szuka mężczyzny wysokiego, przystojnego i czułego. Szczególnie ważne jest połączenie duchowe, opiekuńczość oraz ciepło. Chciałaby po prostu znaleźć w tym kimś oparcie".

Podczas piątego odcinka na szczerą rozmowę Wiesławę zaprosiła Marta Manowska. Co powiedziała kuracjuszka?

"Od dziecka byłam wesoła i radosna. Byłam też strasznym kujonem! Poszłam nawet w wieku 6 lat do szkoły, sama prosiłam tatusia, żeby mnie wcześniej zapisał" - wyznała.

Wiesia opowiedziała też o swoim zmarłym mężu. "27 lat byliśmy małżeństwem, niestety zachorował i zmarł. Po śmierci męża zaczęłam odkrywać siebie na nowo. Zaczęłam rozwijać swoje pasje, które miałam w młodości. Myślę, że jeszcze znajdę miłość" - dodała.

Kiedy Wisława została wybrana "Kuracjuszką dnia", na randkę w grocie solnej postanowiła zaprosić Krzysztofa.

"Od początku nadajesz na tych samych falach, cały czas mi punktowałeś. Masz podobny charakter jak ja. Jeszcze jesteś z Warszawy, tak wyszło" - oświadczyła Wiesia. "Skoro ja jestem z Warszawy i ty, to po powrocie będzie trzeba to jakoś przerobić" - dodał zadowolony Krzysztof, planując z Wiesią spotkanie w stolicy już po programie.

Już podczas emisji programu, pojawiły się komentarze, że Wiesława oszukała widzów, bo tylko udaje singielkę. Media przypomniały, że jesienią ubiegłego roku wystąpiła w programie "Nieoczekiwana zmiana" na antenie Polsat Cafe, w którym pokazała widzom swojego partnera. Mówiła, że jest z nim w relacji od 10 lat.

W rozmowie z PAP Wiesława Kwiatek odniosła się do tych informacji.

"Nie będę się wypowiadała na ten temat. Życie osobiste to jest moja prywatna sprawa. Mogłam to grać, i tak mogło też być. I nie chcę tego prostować. Związek rozpadł się po nagraniu. Przystąpiłam do tego programu jako singielka" - powiedziała Wiesława.

Jaka jest prawda? Czy dowiemy się tego z programu "Sanatorium miłości"? Kolejny odcinek już w najbliższą niedzielę, 24 lutego, w TVP1.