Reklama

Sanatorium miłości

Reklama

"Sanatorium miłości": Za kilka dni ślub!

Adam Siewierski z drugiej edycji "Sanatorium miłości" bierze ślub! Wybranką jego serca została pięć lat młodsza Marta, która napisała do seniora na Facebooku.

"Przedstawiamy Wam Martę - narzeczoną Adama! Ślub już za kilka dni! Czego życzycie zakochanym?" - taki podpis pod zdjęciem pary znalazł się facebookowym profilu show TVP.

Jego przydomek to "społecznik". Przez 27 lat był sołtysem, a potem radnym. Od zawsze służył ludziom. Nie ma dla niego sprawy, której nie załatwi. Przez sześć lat pracował jako zawodowy strażak. Od roku jest na emeryturze. Trzy lata temu sprzedał rodzinne gospodarstwo w Porębie i przeprowadził się do Wolbromia, gdzie mieszka z dziewięćdziesięciotrzyletnią matką. Niedawno kupił instrument muzyczny, o którym marzył od dzieciństwa. Teraz uczy się nut i gry na akordeonie. Jest wyrozumiały, bezkonfliktowy, empatyczny oraz pomocny. Jeśli ma mówić o swoich wadach, wskazuje na niecierpliwość. Jest w gorącej wodzie kąpany. Ma być na już - tak przedstawiała pana Adama produkcja "Sanatorium miłości".

Reklama

Mimo iż narzeczona pana Adama nie brała udziału w "Sanatorium miłości", bez udziału w show TVP mężczyzna nie poznałby ukochanej.

- Poznałem moją obecną narzeczoną, Martę, dzięki programowi. To bez dwóch zdań. Po zakończeniu przygody z "Sanatorium miłości" założyłem konto na Facebooku. Nie przestałem szukać miłości. Nie chciałem być dłużej sam. Zmieniło się jedynie medium, platforma tych poszukiwań. Nie ukrywam, że pisało do mnie wiele pań, a wśród nich pojawiła się właśnie Martusia. Powiedziałem w duchu: Fajna dziewczyna  - mówił w rozmowie z agencją AKPA.

Jak wyglądały oświadczyny?

To było 30 grudnia, dzień przed Sylwestrem, w moim domu. Kupiłem Marcie pierścionek, który sobie wybrała, bo to jednak dla kobiety ma duże znaczenie. (uśmiech - przyp. red.) Kiedy, zgodziła się zostać moją żoną, oboje poczuliśmy, że łączy nas coś wyjątkowego i silnego - relacjonował mężczyzna.

Jakie para ma plany poślubne?

- Pewnie wyjedziemy nad morze, bo Martusia nigdy nie była nad Bałtykiem - kończy pan Adam.


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje