Reklama

Sanatorium miłości

Reklama

Gerard i Iwona z "Sanatorium miłości": "Nasze ciała pragną seksu!"

Gerard i Iwona, uczestnicy programu "Sanatorium miłości", opowiedzieli na antenie TVP, jak układają się ich relacje intymne.

Gerard Makosz i Iwona Mazurkiewicz

Iwona Mazurkiewicz z Radomska oraz Gerard Makosz z Zabrza to para, którą połączyło "Sanatorium miłości". Teraz chętnie dzielą się swoim szczęściem i nie krępują się mówić o bliskości. Ostatnio byli gośćmi programu "Pytanie na śniadanie". Tematem rozmowy był tzw. "pillow talk", uczestniczył w niej także prof. Zbigniew Lew-Starowicz.

"W tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz" - mówił Gerard na temat bliskości ze swoją partnerką. "Nam się fantastycznie układa, bo robimy to, gdy chcemy oboje. A po stosunku... to jest coś wspaniałego, tulimy się do siebie, czujemy swój zapach. Czekam na ten moment, czy moja Iskierka jest zadowolona, wtedy zaczynam rozmowę" - dodał na antenie TVP. "Jesteśmy ze sobą ponad rok, ale wciąż jest to dla nas czas godowy" - dodała Iwona. 

Reklama

"Sanatorium miłości": Gerard i Iwona o bliskości

Z kolei Iwona podkreśliła, jak bliskość w sferze intymnej przekłada się na całość relacji.

"Jestem mu wdzięczna za to, że nie jestem traktowana przedmiotowo, że po wszystkim nie odwracamy się od siebie. Lubię u Gerarda to, że czasem wyskakuje po mini szampana, żeby jeszcze przedłużyć ten czas bliskości i rozmów. To dla nas poezja tego, co dotyczy tylko dwojga ludzi, którzy się kochają, którzy chcą być dopieszczeni, wysłuchani i zrozumieni. To ważne, bo sfera seksualna przenosi się na sferę życiową" - podkreśliła kuracjuszka. 

80-letni Gerad wyraził nadzieję, że takie piękne momenty bliskości będą mu towarzyszyć przynajmniej do setki. 

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje