Reklama

Sanatorium miłości

Cezary Mocek z "Sanatorium miłości" nie żyje. "Czasem jak usiądę, to aż poleci mi łezka"

Zmarł Cezary Mocek, jeden z uczestników programu "Sanatorium miłości". W szczerej rozmowie, którą pokazano w drugim odcinku produkcji TVP, mężczyzna opowiedział Marcie Manowskiej o swoim życiu i swoich marzeniach. "Bać się miłości to tak, jakby bał się człowiek życia" - wyznał.

Cezary Mocek w programie "Sanatorium miłości"

Cezary Mocek zmarł we wtorek, 19 lutego 2019 roku. Był jednym z bardziej lubianych i barwnych kuracjuszy w programie "Sanatorium miłości".

Reklama

W drugim odcinku produkcji TVP Marta Manowska namówiła Cezarego Mocka na szczerą rozmowę. Co powiedział?

Na początku Cezary wspomniał o swoich chorobach.

"Wszystkie ukryte choroby i dolegliwości wypłynęły ze mnie od razu. Mam po prostu zły dopływ krwi do dolnych partii nóg. Jestem żwawy i energiczny, ale mam blokadę... Ale co robić, mam płakać?" - wyznał Cezary.

Kuracjusz opowiedział też Marcie Manowskiej o swojej żonie.

"Najważniejsza kobieta wybrała mnie. Powiedziała: To jest tylko ten i nikt inny! Z każdym rokiem wzrastała nasza miłość".

Mężczyzna wyznał, w jakich okolicznościach zginęła jego żona.

"Teraz będzie 11 lat w grudniu. Zginęła na pasach, wychodząc do pracy. To była dla mnie olbrzymia tragedia. Czasem jak usiądę, to aż poleci mi łezka".

Cezary przyznał, że tęskni za żoną, ale chciałaby znaleźć kogoś bliskiego.

"Jest tęsknota. Jak miało się ideał to teraz trudno jest znaleźć. To był ideał człowieka i ideał w urodzie - 170 cm wzrostu, szczupła blondynka i nogi do szyi".

Cezary Mocek marzył o tym, że jeszcze się zakocha.

"Stać mnie na wielką miłość. Czuję to. Bać się miłości to tak, jakby bał się człowiek życia" - mówił w programie.

INTERIA.PL

Reklama