Reklama

"Rolnik szuka żony"

"Rolnik szuka żony": Romantyk z sercem na dłoni

Rodowity Mazur i ojciec dwójki dzieci. Wszystko wskazuje na to, że „Rolnik szuka żony” odmieni jego życie. Jak sam twierdzi, już na etapie listów chyba znalazł tę jedyną.

"Rolnik szuka żony": Łukasz już znalazł?

To już piąta edycja programu "Rolnik szuka żony". Dlaczego zdecydowałeś się na udział dopiero teraz?

Łukasz: - Bo wreszcie otrząsnąłem się z bolesnej przeszłości. Stwierdziłem, że sprawy rodzinne mam już poukładane i najwyższa pora zrobić coś dla siebie. Szczerze mówiąc, nie przypuszczałem, że dostanę się do programu, dlatego tym bardziej się cieszę, że zostałem wybrany. W przeciwnym wypadku nigdy nie miałbym okazji poznać tych wszystkich dziewczyn, które napisały do mnie listy. A odzew był duży. Coś wspaniałego! W tych listach naprawdę się otworzyły.

Myślisz, że dzięki "Rolnikowi..." znajdziesz towarzyszkę na resztę życia?

- Sądzę, że już znalazłem! Jeden list wyjątkowo mnie urzekł, było w nim zawarte wszystko to, czego szukałem w kobiecie. Nie mogę jeszcze powiedzieć kto to, ale chyba wytypowałem tę właściwą.

Reklama


Czego zatem dotychczas szukałeś w kobiecie?

- Zwykłych ludzkich emocji, miłości do zwierząt, rodziny, ale też poszanowania pracy. Rodzina jest dla mnie najważniejsza, podobnie jak moja praca. I właśnie w tym wyjątkowym liście znalazłem podobne wartości. Mam tylko nadzieję, że to było prawdziwe, szczere i zawarte jest również w charakterze tej osoby. Wszystko się może zdarzyć, ale naprawdę liczę na to, że się nie pomyliłem.

Ale dasz szansę też pozostałym kandydatkom?

- Oczywiście! Tak naprawdę te dziewczyny, które wybrałem, wiele ze sobą łączy. Mam wrażenie, że mają podobne osobowości i każda z nich ma kilka cech, które bardzo cenię. Inaczej za to wyglądają, ale to dobrze. Mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie, bo sam od siebie mogę sporo zaoferować. Jestem romantykiem, ale wiele do szczęścia mi nie potrzeba. Najbardziej brakuje mi bliskości drugiej osoby, trzymania się za ręce. Nie chciałbym mieć dziewczyny dalej niż na wyciągnięcie ręki. Ta fizyczna bliskość jest najważniejsza, aby podtrzymać relację.

Wolałbyś, aby twoja żona była kobietą pracującą, czy wychowującą dzieci w domu?

- To jest kwestia do przedyskutowania. Choć wolałbym, żebyśmy pracowali razem, u mnie w gospodarstwie. Możemy połączyć pracę z pasją i np. otworzyć jakąś miłą agroturystykę. Jest wiele możliwości, a we dwoje będzie łatwiej z nich skorzystać.

Rodzina trzyma kciuki?

- Tak. Od początku wspierają mnie w tej decyzji i jestem przekonany, że będą cieszyć się moim szczęściem.

Paulina Masłowska


Tele Tydzień

Reklama