Reklama

"Rolnik szuka żony"

Reklama

"Rolnik szuka żony 5": W oczekiwaniu na finał [wideo]

W finale piątej edycji programu "Rolnik szuka żony" prowadząca Marta Manowska spotkała się z bohaterami produkcji TVP w Kazimierzu Dolnym. Co tam się działo, widzowie zobaczą 2 grudnia.

W finale piątej edycji programu "Rolnik szuka żony" prowadząca Marta Manowska spotkała się z bohaterami produkcji TVP w Kazimierzu Dolnym. Co tam się działo, widzowie zobaczą 2 grudnia.
Krzysztof, Łukasz, Marek, Grzegorz i Jan w finałowym odcinku "Rolnik szuka żony 5" /AKPA

Jak powszechnie wiadomo, czekanie jest nieodłączną częścią życia. Na szczęście, przy rozmowie czas szybciej mija. Przekonali się o tym, oczekujący na finał rolnicy. O czym rozmawiali, siedząc na kanapie?

Na oficjalnym profilu programu na Facebooku pojawił się właśnie fragment niedzielnego odcinka. Czego można się z niego dowiedzieć?

"Przyjechała raz jedna dziewczyna wieczorem z daleka, chciała mnie poznać. Powiedziałem, że musi cierpliwie poczekać do końca odcinków. Z jednej strony to jest miłe, ale z drugiej może być uciążliwe" - opowiadał kolegom Grzegorz.

Reklama

"Gdzie nie wejdziesz, wszyscy pytają, co słuchać, co się dzieje" - dzielił się swoimi przeżyciami Krzysztof.

"Czasami wytykają cię palcami" - dodał Jan.

Z kolei Marek przyznał, że ludzie życzą mu powodzenia i "to jest budujące". "Byłem na Centralnym w Warszawie i patrzę, że biegną za mną ochroniarze i pytają: 'Możemy zrobić zdjęcie'" - opowiadał wyraźnie dumny ze swej popularności.

Kiedy, jako ostatni, pojawi się Łukasz, Grzegorz stwierdził: "Jest nasz Casanova". "W zeszłym roku nie myślałem, że już nie będę sam" - wyznał Łukasz.

Emisja odcinka w najbliższą niedzielę, 2 grudnia, wieczorem w TVP1.


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL