Reklama

"Rolnik szuka żony"

"Rolnik szuka żony 5": Kobiety są zazdrosne, a oni je zwodzą

Co wydarzyło się w szóstym odcinku programu "Rolnik szuka żony 5"? Wciąż nie wiadomo, jakich wyborów dokonają rolnicy. Niektóre panie zaangażowały się uczuciowo i nie potrafią ukryć emocji, a panowie nieco je zwodzą. Internautom to się nie podoba.

Łukasz i Paulina, screen z szóstego odcinka "Rolnik szuka żony 5" / TVP

"W niektórych gospodarstwach słowo zazdrość można odmieniać przez przypadki" - tak TVP komentuje szósty odcinek programu "Rolnik szuka żony 5", który obejrzało ponad 3,5 mln widzów.

Reklama

"Wśród pań zaproszonych przez Łukasza narasta napięcie. Dziewczyny u Grzegorza deklarują, że trzymają sztamę - ale czy na pewno? Marek zabiera pierwszą kandydatkę na randkę, która jednakże ma nieoczekiwane zakończenie, a Jan próbuje podreperować swój nadszarpnięty wizerunek. Krzysztof ponownie jest zaskakiwany przez Jessikę" - czytamy w opisie, dostępnym na oficjalnej stronie produkcji TVP.

Co zatem wydarzyło się w kolejnym odcinku programu (emisja 21 października w TVP1)?

Łukasz zaprosił Paulinę na przejażdżkę traktorem. Zapytał, co spowodowało, że napisała do niego list. Okazało się, że to mama pokazała jej rolnika w telewizji. Jednak to Paulina podjęła decyzję o napisaniu listu. "Zobaczyłam cię i to była reakcja pięciu sekund" - przyznała.

"Kiedy przeczytałem twój list, zaniemówiłem. Musiałem cię zobaczyć i cieszę się, że tu jesteś" - powiedział Łukasz, który wyznał, że Paulina o niego walczy i on to widzi.

Rolnik nie kryje jednak przed kamerami, że myślami jest wciąż przy innej kandydatce. Po co więc zwodzi Paulinę?



Internauci uznali, że zachowanie rolnika jest skandaliczne! Wpisy na facebookowym profilu programu "Rolnik szuka żony" są jednoznaczne. Oto niektóre z nich (pisownia oryginalna).

"Szkoda mi bardzo Pauliny,bo jest fajna dziewczyna,A ten gościu gra na dwa fronty... Po co robi nadzieję ... typowy facet...".

"Jeżeli już wybrał, to po co ta cała szopka... bawi się uczuciami innych razem z tą swoją wybranką od siedmiu boleści".

"Czemu nie odeślę dwóch do domu jak niegdyś Grzesiek B. Nie ładnie grać na uczuciach innych i robić złódne nadzieję! Zachowaj się jak prawdziwy mężczyzna , bo jak na razie to...".

Grzegorz twierdzi, że wszystkie dziewczyny traktuje jednakowo, ale widać, że jego kandydatki czekają już na jakąś deklarację rolnika. Postanowiły spróbować sposobu "przez żołądek do serca".

Każda z nich przygotowała na obiad kotlety schabowe i Grzegorz miał wybrać najlepszy. Rolnik jednak stwierdził, że wszystkie są pyszne i zażartował, że zatrzymuje u siebie wszystkie kandydatki. "Każdy jest inny, ale wszystkie są smaczne" - wyznał.

Kobiety nie kryły rozczarowania. "Tu jest konkretny i mówi, co myśli, a tu boi się powiedzieć", "Miała być zabawa, a on to spalił", "Jestem rozczarowana, że nie wybrał" - oświadczyły kandydatki.



Marek zabrał na randkę pierwszą kandydatkę. Aleksandra chyba była nieco rozczarowana rozmową z rolnikiem. Okazało się, że kobieta lubi podróże i czasami ma ochotę gdzieś wyjechać na tydzień lub dwa.

"Potrzebuję takiej odskoczni, na chwilę się gdzieś wybrać" - wyznała. "Nie pociągają cię podróże, zabytki?" - zapytała zdziwiona. "Ale co tam zobaczysz ciekawego? Dla mnie mur to jest mur, bru to jest bruk, a beton to beton. Wszędzie jest niby jednakowo" - odparł rolnik.

Aleksandra była zszokowana taką odpowiedzią. "Niebywałe" - stwierdziła.



Jan próbował podreperować swój nadszarpnięty wizerunek. Na randkę zaprosił Marię, którą w poprzednim odcinku musiał za swoje zachowanie przepraszać. "Masz to wszystko, co mi się w kobiecie bardzo podoba" - powiedział jej rolnik.

Kobieta stwierdziła, że Jan powinien przyznać wprost, że najbardziej podoba mu się Małgorzata, ale on bronił się, mówiąc, że na razie wszystkie kandydatki traktuje jednakowo.

Z całą pewnością można stwierdzić, że Małgorzata jest bardzo zazdrosna i nie potrafi ukryć swego uczucia do Jana. "Jestem zazdrosna, ale co mam zrobić" - przyznała kobieta. Pytanie, czy Janowi najbardziej do serca przypadła właśnie ona?


A co działo się u Krzysztofa? Jessica postanowiła zaskoczyć rolnika i przygotowała mu nietypowy obiad.

"Krewetka z robakami mi się kojarzy, a ja za robakami to nie przepadam" - stwierdził Krzysztof, kiedy zobaczył co gotuje kobieta. Jessica nie zniechęciła się, widząc minę rolnika. "To bardzo zdrowe, spróbuj" - powiedziała.

Podczas wspólnego obiadu trud kobiety nie został doceniony. Krewetkami nie był zachwycony nie tylko Krzysztof, ale i jego rodzice. "Kijami jeść to nie dla mnie, wolę widelec" - stwierdził rolnik, kiedy dostał do ręki pałeczki.

Tylko Katarzyna stanęła w jej obronie: "Na jej miejscu też byłoby mi przykro. Napracowała się, a nie zostało to dobrze przyjęte".

Internauci nie zostawili na Krzysztofie przysłowiowej "suchej nitki".

"Upokorzyli dziewczynę, a tak się starała. Zero taktu, klasy i wyczucia, słoma z butów wystaje", "Ten facet jest żałosny", "Naprawdę szkoda mi Jessici, a Krzysiek zachował się jak prostak i cham, zresztą Jego mama nie lepiej postąpiła", "Szkoda mi sie jej zrobiło. Widac ze chlopak to mamisynek!! Od takich jak najdalej" - to tylko niektóre komentarze na temat Krzysztofa.


W następnym odcinku okaże się, czy rolnicy podjęli już decyzje i wiedzą, dla której kobiety bije ich serce najmocniej. Emisja siódmego odcinka w niedzielę, 28 października, w TVP1.

INTERIA.PL

Reklama