Reklama

"Rolnik szuka żony"

"Rolnik szuka żony 5": Już po wyborach. Ale niespodzianka w programie!

Nadszedł czas na ostateczne decyzje. Kogo wybrali Grzegorz, Jan, Krzysztof, Łukasz i Marek? Niektórzy nie mieli problemu z wyborem, jeden z bohaterów zaskoczył! Kto by się tego spodziewał?

"Rolnik szuka żony 5": Grzegorze tuż przed ogłoszeniem decyzji i Marta Manowska, fot. z oficjalnej strony programu

W domach rolników pojawiła się Marta Manowska, a to mogło oznaczać tylko jedno! Koniec przypatrywania się sobie, odkrywania zalet i wad kandydatek na żony, po prostu poznawania się. To czas podejmowania ostatecznych decyzji.

Reklama

Dla niektórych podjęcie takiej decyzji to była formalność, inni wahali się do końca. Co wydarzyło się w dziewiątym odcinku programu "Rolnik szuka żony", który widzowie TVP obejrzeli w niedzielę, 11 listopada?

Grzegorz miał spory problem. Każda z kobiet mu się podoba i wszystkie trzy są nim zainteresowane. Co przed podjęciem decyzji przez rolnika mówiły jego kandydatki?

"Zaczęłam sobie wyobrażać, że mogłabym tak żyć. Były spojrzenia, były emocje. Czy można coś poczuć w kilka dni? Ja uważam, że tak" - powiedziała Martyna.

"Gdyby mi nie zależało, to bym się tak nie denerwowała, ale zaczęło zależeć i jest napięcie" - przyznała Monika.

"Jest niepokój, jak to będzie. Zauroczenie na pewno jest, ale o uczuciu jeszcze nie mogę rozmawiać" - stwierdziła Dorota.

Mężczyzna ostatecznie zdecydował się na Dorotę. Martyna opuszczała program we łzach, Monika życzyła Grzegorzowi szczęścia.

"Jestem bardzo szczęśliwa. Od samego początku poczułam zauroczenie, jak tylko go zobaczyłam" - wyznała już po wyborze Dorota.

Czy to był dobry wybór? Okaże się już niebawem.



Za Jana decyzje podjęły kobiety! Kiedy Marta Manowska pojawiła się w domu rolnika okazało się, że została z nim tylko Małgonia (jak o niej mówi Jan). Gospodyni programu nie kryła zdziwienia.

"Tylko z Małgonią jestem. Dziewczyny zjadły śniadanie, podziękowały nam i odjechały" - oświadczył rolnik.

"Jeżeli widzę, że ludzie do siebie lgną, to nie chcę im w tym przeszkadzać" - powiedziała, żegnając się Maria. Również Ela postanowiła sama odejść z programu: "Ja też chciałabym ci podziękować za zaproszenie i że w ogóle mnie zauważyłeś".

"Byłyśmy od początku tłem. Tak się nie zachowuje facet" - przyznały zgodnie kobiety.

Małgorzata wyglądała na bardzo zadowoloną, natomiast Jan był zaskoczony. "Szoku doznałem" - wyznał. "Ale cieszę się, ze to wyszło nie ode mnie, ale od dziewczyn" - dodał.

"Już cię nie puszczam" - powiedział Małgoni. "Jestem zauroczona i myślę, że zakochana" - wyznała kobieta.



Za to w domu Marka wielka niespodzianka. Tego chyba nikt się nie spodziewał. Rolnik, który twierdził, że nie wie, co zrobić i chyba rzuci monetą, podjął zaskakującą decyzję.

Zarówno mama, jak i przyjaciele twierdzili, że najbardziej do niego pasuje Aneta. Tego zdania była również Aleksandra. A jednak Marek zaskoczył. "Intuicja mówi mi, że wybierze Olę" - powiedziała przed ogłoszeniem decyzji Joanna. I sprawdziło się - tego naprawdę nikt się nie spodziewał!

"Ola, dajmy sobie szansę" - powiedział Marek, wręczając kobiecie czerwoną różę. "Jestem zadowolona i wystraszona" - przyznała wyraźnie zaskoczona Aleksandra. "Spróbujemy, ale gwarancji nie daję" - dodała.

Czy Marek podjął dobrą decyzję? Okaże się zapewne już wkrótce. Jego mama żegnała Anetę ze łzami w oczach, to ona była jej faworytką.


Krzysztof nie musiał zastanawiać się, kogo wybrać. Po tym, jak z programem pożegnały się Jessica i Kasia, na placu boju pozostała Ewelina.

"Od początku była moją faworytką. Jestem szczęśliwy" - wyznał. "Świetnie się tu czuję, w ogóle nie chce mi się stąd wyjeżdżać. Najchętniej bym tu została" - przyznała dziewczyna.

Rolnik zabrał Ewelinę do kościoła, do którego w każdą niedzielę chodzi na mszę. "Tutaj chciałbym wziąć ślub" - wyznał. "Chyba to coś znaczy, że mnie tu zabrał.  - powiedziała dziewczyna.

Z czasem okaże się, czy uda im się stworzyć trwały związek i zaplanować wspólną przyszłość.

"Czuję motyle w brzuchu" - oświadczył Łukasz podczas rozmowy z Martą Manowską. Gospodyni programu była zaskoczona, że u rolnika pozostała już tylko Agata. "Tyle mi wystarczy do szczęścia. Albo aż tyle. Dobrze mi z tym, że tak się stało" - wyznał.

"Odesłałem pozostałe kandydatki do domu" - powiedział rolnik. "Paula nie jest dobrym człowiekiem, bo po tym, jak jej odmówiłem, zrobiła mi straszną awanturę. Dobrze wybrałem" - powiedział.

"Nawet się nie spodziewałam, że spotkam taką osobę, która będzie chciała mi dać wszystko, co najlepsze - siebie, dom, rodzinę, ciepło i zaufanie. A taką osobę właśnie znalazłam" - wyznała Agata.

"Mamy kilka marzeń - ślub i dzieci" - dodał Łukasz.

Za tydzień zobaczymy, jak rolnicy wybrali się w odwiedziny do rodzin swoich wybranek i jak zostali tam przyjęci. Dziesiąty odcinek programu "Rolnik szuka żony 5" już w następną niedzielę, 18 listopada.


INTERIA.PL

Reklama