Reklama

Protesty w sprawie wyroku TK. Artyści zabrali głos!

Paweł Deląg uważa, że protestom zabrakło "ogarniętego" lidera

Aktor nie kryje rozczarowania tym, że fala protestów w Warszawie po wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji tak szybko wyparowała, że emocje, które im towarzyszyły, już przebrzmiały. „Zabrakło ogarniętego lidera, który potrafiłby to paliwo przerobić na poważny ruch polityczny? Na coś trwałego?” – zastanawia się Paweł Deląg w instagramowym wpisie.

Paweł Deląg

Gwiazdor filmów "Quo Vadis" czy "Chłopaki nie płaczą" nie pozostał obojętny w kwestii orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego o zaostrzeniu ustawy aborcyjnej. Wypowiadał się w tej sprawie w mediach społecznościowych. Apelował m.in., by władza bardziej wsłuchiwała się w oczekiwania obywateli i prowadziła z nimi dialog.

Wziąć udział w protestach nie mógł. Pracował na Ukrainie przy serialu kostiumowym "Kawa z kardamonem". Tydzień po największej manifestacji Strajku Kobiet, zamieścił post, w którym podzielił się swoimi najświeższymi obserwacjami na temat tego, co dzieję się w Polsce.

"W Warszawie pachniało przez chwilę rewolucją i nagle pstryk cisza, może burza w ludziach została, bunt eksplodował - a teraz jakoś tak wstydliwie trzeba z nim coś zrobić? Warszawa cicha i pusta. Dlaczego tak? Zabrakło ogarniętego lidera, który potrafiłby to paliwo przerobić na poważny ruch polityczny? Na coś trwałego? Czy może teraz to tylko stan przejściowy i 'wulkan gniewu' drzemie aby znowu się przebudzić?" - głowi się Deląg, po czym przechodzi na bardziej ogólny poziom rozważań.

"Czasy, w których żyjemy mają coś z szybko przeglądanych treści mediów socjalnych - wydarzenia, emocje pojawiają się, żyją dynamicznym, krótkim życiem, przykuwają uwagę mediów, ale po chwili się dezaktualizują? Bo już nowe inne impulsy przyciągają uwagę?" - aktor pisze na swoim instagramowym profilu.

Reklama

Deląg maluje dosyć ponury obraz współczesnego świata. "Hm... ale mimo wszystko żyjemy w ciekawych czasach - trudnych czasach. Bardzo się chce, aby było inaczej... normalniej... a tu niepewność... Wielu z nas zaraz kasa będzie się kończyła, w domach w relacjach trudniej czasami, a powinno być bliżej, perspektywy zawodowe niepewne, wiszące w powietrzu zagrożenie zdrowia bliskich i swojego i w końcu ta polityczna hucpa dookoła i +stan wojny+ na arenie międzynarodowej. Mocarstwa TERAZ 'załatwiają' sprawy między sobą - cicha wojna trwa..." - wylicza.

Nadzieję widzi w zjednoczeniu się ludzi: "Potrzebujemy siebie nawzajem, razem można zrobić coś, co ma sens i znaczenie i pozwoli przetrwać ten trudny czas".

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Paweł Deląg