Reklama

Sprawa Polańskiego

Roman Polański stanie przed sądem w Ameryce?

Jak podała jedna z amerykańskich stacji telewizyjnych, Roman Polański zamierza przybyć do Stanów Zjednoczonych, aby stanąć przed sądem w sprawie o gwałt na nieletniej, którego dopuścił się w 1977 roku. 25 lat temu słynny reżyser opuścił Amerykę i od tamtej pory do niej nie zawitał, obierając sobie za dom Paryż.

W marcu 1977 roku Roman Polański został aresztowany w Beverly Wilshire Hotel, a gwałtu dokonał dzień wcześniej w Bel Air, w domu swego wielkiego przyjaciela, sławnego aktora Jacka Nicholsona. Postawiono mu wówczas sześć poważnych oskarżeń, w tym o gwałt na nieletniej. Polańskiego uznano winnym odbycia stosunku z nieletnią jednak nie poszedł on do więzienia. Przed ogłoszeniem wyroku zdążył uciec do Francji. Spotkanie z dziewczyną miało w założeniu zupełnie inny cel. Polański zamierzał zrobić jej zdjęcia do francuskiej edycji magazynu "Vogue".

Reklama

Od tamtej pory reżyser nie pojawił się w USA, gdyż groziło mu aresztowanie. Obecnie jednak Polański zamierza wysłuchać dalszych zarzutów przeciwko sobie. Skąd ta zmiana nastawienia? Według stacji telewizyjnej KTLA, wynika ona z dogadania się reżysera z prawnikami z biura prokuratora dystryktowego. Dzięki temu reżyser ma ponoć po przylocie do Ameryki uniknąć więzienia.

Prokurator dystryktowy z Los Angeles odmawia jakichkolwiek komentarzy na ten temat. Dziennikarzom amerykańskim udało się jednak dotrzeć do danych sądowych, a z nich jednoznacznie wynika, iż adwokat reżysera spotkał się w minionym roku z prokuratorem dystryktowym oraz z sędzią sądu najwyższego stanu Kalifornia. Celem rózmów było zagwarantowanie Polańskiemu bezpiecznego powrotu do Ameryki.

Poszkodowana, Samantha Geimer, dziś licząca 38-lat i mieszkająca z mężem i trójką synów na Hawajach, nie ma nic przeciwko temu, by Polański powrócił do USA i próbował oczyścić się z zarzutów.

"Nie mam absolutnie nic przeciwko temu. Cieszę się, że udało mu się rozwiązać problemy z prawem" - powiedziała dziennikarzom.

Jednak do rozwiązania problemów Romana Polańskiego w Ameryce prowadzi jeszcze dość długa droga, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę specyfikę prawa amerykańskiego. I oczywiście przy założeniu, iż informacje podane przez stację KTLA są prawdziwe.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Roman Polański | sady | gwałt | Roman