Reklama

Oscary 2020

Donald Trump skrytykował film "Parasite" i... Brada Pitta

Prezydent Stanów Zjednoczonych skrytykował członków Amerykańskiej Akademii Filmowej za to, że za najlepszy film uznali "Parasite". Przy okazji wyznał, że nie przepada za Bradem Pittem. Trump uważa nagrodzonego Oskarem aktora za "mądralę" i twierdzi, że nigdy nie był fanem filmów z jego udziałem.

Prezydent USA Donald Trump

W związku z trwającą kampanią wyborczą prezydent USA odwiedził w tym tygodniu Colorado Springs. To właśnie w tym miejscu zdobył się na nietypowe wyznanie, o którym od rana rozpisują się amerykańskie media. Trump zaczął od wyrażenia swojego niezadowolenia z faktu, że to południowokoreański "Parasite" otrzymał w tym roku Oscara dla najlepszego filmu.

Reklama

"Jak zła była w tym roku gala rozdania nagród Akademii Filmowej?" - zapytał Trump na spotkaniu z wyborcami. "Oskar idzie do filmu z Południowej Korei! O czym to było, do diabła? Mamy wystarczająco dużo problemów z Południową Koreą. A oni dają im nagrodę za najlepszy film w całym roku. Czy był dobry? Nie wiem. Przywróćmy proszę 'Przeminęło z wiatrem' albo 'Bulwar Zachodzącego Słońca' - postulował prezydent USA. Uczestnicy wiecu zareagował z entuzjazmem na te słowa.

Na tym jednak nie poprzestał. Przywołał też nazwisko Brada Pitta, który w tym roku otrzymał statuetkę za najlepszą rolę drugoplanową. "Nigdy nie byłem jego wielkim fanem. Wstał, powymądrzał się. Taki z niego mądrala" - podsumował Donald Trump. Przytyk w kierunku aktora był prawdopodobnie odpowiedzią na żart, jakiego Pitt dopuścił się pod koniec swojej mowy dziękczynnej na gali rozdania Oskarów. "Powiedzieli mi, że mam tylko 45 sekund, a to i tak o 45 sekund więcej niż senat dał w tym tygodniu Johnowi Boltonowi" - zażartował gwiazdor.

Była to aluzja do Johna Boltona, byłego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego, który zapowiedział, że ma informacje na miarę afery Watergate, które mogą pogrążyć Donalda Trumpa. Zgłosił również gotowość do przestawienia ich w senacie.

Przypomnijmy, że "Parasite", w reżyserii Bong Joon-ho, otrzymał w tym roku cztery Oscary, w tym dla najlepszego filmu, najlepszego filmu międzynarodowego oraz za najlepszą reżyserię i scenariusz oryginalny. Obraz został pierwszym filmem nieanglojęzycznym, który nagrodzony został w kategorii głównej.

Film opowiada historię ubogiej, bezrobotnej czteroosobowej rodziny, która przenika do rodziny bogaczy, mieszkającej w luksusowej rezydencji. Rozwój wypadków prowadzi jednak do aktów przemocy i tragedii.

PAP

Reklama