Reklama

Oscary 2008

Ewa Kasprzyk o urodzie i nie tylko

Ewę Kasprzyk, znaną z seriali "Prosto w serce", "Na dobre i na złe" oraz "Złotopolscy", konserwuje sport i pozytywne nastawienie do życia. Aktorka ujawniła niedawno sekrety swej urody, wyznała, dlaczego nudzi się w SPA i co myśli o przemijaniu.

Czy aktorki muszą poświęcać urodzie dużo czasu?

Reklama

- Dla mnie najważniejszy jest demakijaż. Czasem w ciągu dnia muszę pomalować się trzy albo nawet cztery razy. Mam różne sesje, próby, zdjęcia. Najważniejsze jest używanie różnych płynów micelarnych i kremów odżywczych, ponieważ często pracuję wśród kurzu, pyłu i mam bardzo mocne makijaże.

Jak pani o siebie dba?

- Do SPA jeżdżę rzadko, ponieważ po dwóch dniach już mi się tam nudzi. Uważam, że pewna ilość zabiegów, działa tylko do jakiegoś momentu. Później skóra już nie wytrzymuje. Natomiast bardzo lubię maseczki i peelingi. Od czasu do czasu są one bardzo wskazane.

Grane przez panią postaci są bardzo różne, ale zawsze oryginalne. Jak reaguje pani organizm i ciało na te ciągłe zmiany? Peruki, mocny makijaż, kostiumy...

- Ten makijaż i kostiumy to sprawy zewnętrzne. Najważniejsza jest psychika i możliwość transformacji. To, co jest na zewnątrz, pozwala nam tylko uwiarygodnić postać. Najważniejsza jest wewnętrzna higiena, żeby po zagraniu roli, zrzucić ją z siebie. To jest najistotniejsze.

Czy udaje się pani czasem oderwać od pracy i znaleźć chwilę dla siebie?

- Moim sposobem na relaks jest basen. Uwielbiam pływać. Oczywiście później trzeba uważać, bo po chlorowanej wodzie skóra jest bardzo sucha. Mam na to jednak swoje sposoby. Najlepsza jest maseczka z kawy zmieszanej z solą morską, miodem i oliwą, ale żadne kremy, maseczki, ani maszyny nie są w stanie tak dobrze zadziałać na nas, jak właśnie sport. Jestem zawsze bardzo szczęśliwa, gdy wracam z nart albo z basenu. Wytwarza się wtedy hormon szczęścia. Niestety. Nawet on nie jesteśmy w stanie obronić nas przed upływem czasu.

Lata, które mijają, to dla pani trudny temat?

- Nie, bo starzeć się można z godnością, albo bez godności. Nie można założyć, że życie jest już za nami. Przykładem tego jest zmarły niedawno Krzysztof Kolberger, który przez 10 lat utrzymywał się we wspaniałej formie psychicznej. Musimy wierzyć, że wszystko jest przed nami. To jest najważniejsze! To daje siłę!

Rozmawiała: Dominika Gwit (PAP Life)

Jeśli chcesz wiedzieć więcej o swoich ulubionych produkcjach, zajrzyj na wortal Świat seriali.pl

Chcesz obejrzeć swój ulubiony serial, film, teleturniej? Sprawdź nasz program telewizyjny - mamy na liście ponad 200 stacji!

PAP/INTERIA.PL

Reklama