Reklama

Oscary 2013

Oscary 2013: Znamy laureatów

"Operacja Argo" za najlepszy film, aktorzy Daniel Day-Lewis i Jennifer Lawrence oraz wyróżnione czterema statuetkami, w tym za reżyserię dla Anga Lee, "Życie Pi" - oto najwięksi zwycięzcy 85. gali rozdania Oscarów.

Czytaj naszą relację z oscarowej gali!

Reklama

Trzeba przyznać, że kolejne rozstrzygnięcia na tegorocznej oscarowej gali były niezwykle przewidywalne i już kilka dni temu można było z łatwością wytypować niemal wszystkich laureatów. Nie może dziwić zwłaszcza przyznanie najważniejszego Oscara "Operacji Argo", choć trzeba jednocześnie przyznać, że to bardzo bezpieczny i kompromisowy wybór członków Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej.

Przypomnijmy, że akcja thrillera rozgrywa się w 1979 roku podczas rewolucji islamskiej w Iranie. Bojownicy dokonują szturmu na amerykańską ambasadę w Teheranie. Biorą wielu zakładników. Sześciorgu spośród zakładników, pracownikom ambasady, udaje się uciec. Ukrywają się następnie w domu kanadyjskiego ambasadora. Do akcji wkracza Tony Mendez z CIA (w jego roli Affleck). Podejmuje się on wywiezienia szóstki Amerykanów z Iranu. Wie, że jeśli ludzie ci pozostaną w Teheranie i jeśli trafią w ręce miejscowych, zostaną zamordowani.

- Wszystkie filmy były wspaniałe i mogły dziś wygrać - mówił, odbierając Oscara Ben Affleck, reżyser, producent i odtwórca głównej roli w "Operacji Argo", który zabłysnął chyba najszybszą wypowiedzią wieczoru. - Byłem tu 15 lat temu i nawet nie marzyłem, że jeszcze wrócę - dodał, nawiązując do swojego pierwszego Oscara otrzymanego wespół z Mattem Damon za scenariusz do "Buntownika z wyboru".

Affleck nie był jednak nominowany ani za swoją kreację, ani za reżyserię, a Oscara odebrali oprócz niego jeszcze dwaj pozostali producenci, George Clooney i Grant Heslov.

Właśnie w kategorii: najlepszy reżyser doszło do jedynej bodaj dużej niespodzianki. Statuetki nie otrzymał bowiem uznawany za faworyta i cieszący się dużą popularnością wśród członków Akademii Steven Spielberg (ma na koncie dwa reżyserskie Oscary, za "Listę Schindlera" i "Szeregowca Ryana") za "Lincolna", lecz Ang Lee. Twórca "Przyczajonego tygrysa, ukrytego smoka", który zdobył już Oscara za "Tajemnicę Brokeback Mountain", swój nowy film, "Życie Pi", nakręcił na podstawie znanej powieści kanadyjskiego pisarza Yanna Martela. To historia niezwykłej przygody młodego mężczyzny: nocą dochodzi do katastrofy, statek, którym płynie idzie na dno, jednak Pi przeżywa i zaczyna dryfować po wodach Pacyfiku z drugim ocalałym, tygrysem. Człowiek i zwierzę uczą się żyć razem.

- Miałem przy tym filmie trzy tysiące współpracowników. Świetnie mi się z wami wszystkimi pracowało - żartował, odbierając statuetkę reżyser. - To wy jesteście moimi Oscarami - dodał. Twórca podziękował też żonie, z którą jak zdradził, niedługo obchodził będzie 30 rocznicę ślubu, i... prawnikom. W wypadku tych ostatnich nie powiedział, jak długo się znają.

Nie było natomiast żadnej niespodzianki w przypadku Oscarów aktorskich. Otrzymali je zgodnie z oczekiwaniami Daniel Day-Lewis ("Lincoln") i Jennifer Lawrence ("Poradnik pozytywnego myślenia") za role pierwszoplanowe oraz Christoph Waltz i Anne Hathaway za drugoplanowe.

Trzeba przyznać, że dała się zapamiętać zwłaszcza pierwsza dwójka wymienionych artystów. Lawrence idąc na scenę po nagrodę... przewróciła się. Jej imponująca suknia okazała się za długa. Ale przynajmniej otrzymała za swój "wyczyn" owację na stojąco. Co ciekawe to już druga taka wpadka w jej wykonaniu, poprzednio podarła sukienkę w drodze na scenę po Złotego Globa.

Day-Lewis natomiast, który został pierwszym w historii aktorem wyróżnionym trzema Oscarami za role pierwszoplanowe (poprzednie za "Moją lewą stopę" i "Aż poleje się krew") był najzabawniejszym laureatem uroczystej gali. - Odbierając Oscara od Meryl Streep żartował, że to on miał zagrać Margaret Thatcher, a Streep była pierwszym wyborem Spielberga do roli Abraham Lincolna. - Od czasu naszego ślubu moja żona żyła z bardzo dziwnymi mężczyznami - kontynuował w komediowym tonie swoją przemowę.

Bardzo długą i raczej nudną mowę dziękczynną miała za to Hathaway. - Moje sny się spełniły - zaczęła wyraźnie wzruszona aktorka, która gratulowała swoim konkurentkom i dziękowała twórcom filmu "Les Miserables: Nędznicy", musicalu, za rolę w którym została wyróżniona. Nie nudził za to Waltz, który otrzymał już drugiego Oscara w ciągu ostatnich trzech lat. Wcześniej wygrał za sprawą roli w "Bękartach wojny", a teraz doceniono go za kreację w innym filmie Quentina Tarantino, "Django".

Ten ostatni też został zresztą nagrodzony Oscarem. Swoją drugą w karierze statuetkę otrzymał za scenariusz oryginalny (poprzednio triumfował w tej samej kategorii za "Pulp Fiction"). W kategorii najlepszy scenariusz adaptowany zwyciężył natomiast debiutant, Chris Terrio, za "Operację Argo".

W kategoriach technicznych największy sukces odniosło "Życie Pi", które zdobyło Oscary za najlepsze zdjęcia (Claudio Miranda), muzykę (Mychael Danna) i efekty specjalne (Bill Westenhofer, Guillaume Rocheron, Erik De Boer i Donald Elliott).

Po dwa Oscary zdobyły filmy: "Les Miserables: Nędznicy" i "Skyfall". Ten pierwszy triumfował w kategoriach: najlepsza charakteryzacja (Lisa Westcott i Julie Dartnell) i najlepszy dźwięk (Simon Hayes, Andy Nelson i Mark Paterson). Ten drugi natomiast zgodnie z oczekiwaniami wygrał za sprawą tytułowego utworu Adele w kategorii najlepsza piosenka. Oprócz tego zdobył również Oscara za najlepszy montaż dźwięku (Per Hallberg i Karen M. Baker). Co ciekawe, w tej ostatniej kategorii okazał się nie być jedynym zwycięzcą. Dopiero po raz szósty w historii, Oscara przyznano bowiem ex aequo, a drugim laureatem został Paul N.J. Ottosson ("Wróg numer jeden"). Dla wojennego dramatu Kathryn Bigelow była to jedyna statuetka zdobyta tego wieczoru.

Powodów do radości nie miał też Steven Spielberg, który nie dość, że przegrał w wyścigu o miano najlepszego reżysera, to jeszcze jego "Lincoln" dostał zaledwie dwie nagrody. Oprócz wspomnianego Day-Lewisa wyróżniono także scenografię autorstwa Jima Ericksona i Ricka Cartera. Po raz kolejny pominięto także nominowanego za zdjęcia do "Lincolna" polskiego operatora Janusza Kamińskiego.

Po jednej statuetce w kategoriach technicznych zdobyły też filmy: Anna Karenina" (najlepsze kostiumy) i "Operacja Argo" (najlepszy montaż). Dla filmu Afflecka była to trzecia statuetka tego wieczoru (oprócz wyróżnień za najlepszy film i scenariusz adaptowany).

Najlepszym filmem nieanglojęzycznym została nominowana także w czterech innych kategoriach austriacka "Miłość" Michaela Hanekego. W kategorii animacja zwyciężyła natomiast "Merida waleczna" Marka Andrewsa i Brendy Chapman wyprodukowana w słynnym Pixarze. Najlepszy dokument to zaś "Sugar Man" Malika Bendjelloula.

Co do samej gali to nie była z pewnością najnudniejszą w historii, ale nie da się ukryć, że chyba wszyscy więcej sobie po niej obiecywali. Przede wszystkim prowadzący ją Seth MacFarlane, reżyser i komik, twórca serialu animowanego "Głowa rodziny" i komedii "Ted", miał być powiewem świeżości, ale nie spełnił wszystkich pokładanych w nim nadziei. Owszem był odpowiednio niegrzeczny i dworował sobie z zaproszonych gwiazd oraz nominowanych filmów, ale wszystko w obrębie najpewniej sztywno mu wytyczonych granic. Najlepszy był w momencie, gdy podkładał głos pod animowanego pluszowego misia, tytułowego bohatera jego filmu, który wraz z Markiem Wahlbergiem wręczał statuetki za dźwięk i montaż dźwięku. Poza tym bardzo dużo śpiewał, m.in. o aktorkach, które już zdążyły pokazać w filmach swoje nagie piersi.

W ogóle to była bardzo bogato oprawiona muzycznie ceremonia. Oprócz MacFarlane'a śpiewali m.in. Adele, Shirley Bassey, Norah Jones, Barbra Streisand, Jennifer Hudson czy wreszcie członkowie obsady musicalu "Les Miserables: Nędznicy" (m.in. Hugh Jackman, Anne Hathaway i Russell Crowe). Złośliwi mogą więc powiedzieć, że zarówno MacFarlane, jak i całe tegoroczne Oscary wypadły śpiewająco. Jednak o tym, na ile spodobał się widzom komik, a przede wszystkim, czy nikomu nie podpadł, będziemy mogli przekonać się za rok, gdy zostanie poproszony o poprowadzenie 86. gali wręczenia Oscarów.

Oscary 2013 - lista laureatów:

Najlepszy film - "Operacja Argo" (producenci: Ben Affleck, George Clooney, Grant Heslov)

Najlepszy reżyser - Ang Lee ("Życie Pi")

Najlepszy aktor - Daniel Day-Lewis ("Lincoln")

Najlepsza aktorka - Jennifer Lawrence ("Poradnik pozytywnego myślenia")

Najlepszy aktor drugoplanowy - Christoph Waltz ("Django")

Najlepsza aktorka drugoplanowa - Anne Hathaway ("Les Miserables: Nędznicy")

Najlepsza animacja - "Merida Waleczna" (Mark Andrews i Brenda Chapman)

Najlepsza muzyka - Mychael Danna ("Życie Pi")

Najlepszy scenariusz oryginalny - Quentin Tarantino ("Django")

Najlepszy scenariusz adaptowany - Chris Terrio ("Operacja Argo")

Najlepszy film nieanglojęzyczny - "Miłość" Michael Haneke

Najlepsze zdjęcia - Claudio Miranda ("Życie Pi")

Najlepsze kostiumy - Jacqueline Durran ("Anna Karenina")

Najlepsza scenografia i dekoracje - Jim Erickson, Rick Carter ("Lincoln")

Najlepszy montaż - William Goldenberg ("Operacja Argo")

Najlepsza charakteryzacja - Lisa Westcott i Julie Dartnell ("Les Miserables: Nędznicy")

Najlepsza piosenka - "Skyfall" (Adele)

Najlepszy dźwięk - Simon Hayes, Andy Nelson i Mark Paterson ("Les Miserables: Nędznicy")

Najlepszy montaż efektów dźwiękowych - Paul N.J. Ottosson ("Wróg numer jeden") oraz Per Hallberg i Karen M. Baker ("Skyfall")

Najlepsze efekty specjalne - Bill Westenhofer, Guillaume Rocheron, Erik De Boer i Donald Elliott ("Życie Pi")

Najlepszy film dokumentalny - "Sugar Man" (Malik Bendjelloul i Simon Chinn)

Najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny - "Innocente" (Sean Fine i Andrea Nix)

Najlepszy krótkometrażowy film animowany - "Paperman" (John Kahrs)

Najlepszy krótkometrażowy film aktorski - "Curfew" (Shawn Christensen)

Zobacz nasz raport specjany OSCARY 2013!

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Argo | \ Film | najlepszy