Reklama

Oscary 2013

"Sesje": Seksualni, bezpieczni

"Sesje" to miłosna historia mężczyzny i kobiety - historia zupełnie zwyczajna i nawet odrobinę banalna - choć on jest sparaliżowanym od szyi w dół poetą, a ona terapeutką leczącą dusze poprzez serię stosunków seksualnych.

Ben Lewin - reżyser i scenarzysta "Sesji" - ma na swoim koncie pięcioletnią pracę na planie serialu "Ally McBeal" (1997-2002). Nie dziwi więc fakt, że zarówno z seksualnymi fantazjami, jak i eksperymentami na tym polu jest za pan brat. W swoim najnowszym filmie sprawnie przekracza więc społeczne tabu, z impetem wchodzi na obszar drażliwych tematów i wywraca na nice nasze przyzwyczajenia na temat upośledzenia, seksualności, katolickiej religii, prostytucji i filmowej nagości.

Reklama

Wszystkie powyższe kategorie pracują w służbie prostej historii o miłości, która rodzi się między seks-terapeutką, Cheryl (Helen Hunt) a chorym na polio Markiem (John Hawkes). Lewin ma do dyspozycji dwoje bardzo ciekawych bohaterów, ale decyduje się opowiedzieć ich historię z męskiej perspektywy. O Cheryl nigdy nie dowiemy się za dużo, całe życie Marka poznamy w ciągu półtoragodzinnej projekcji. Najważniejszy jest jednak fakt, że spotkanie z Cheryl było nie tyle owocem przeżywanego przez 38-letniego Marka kryzysu wieku średniego, ale jego pierwszym krokiem ku życiu.

Przełom w życiu mężczyzny następuje w chwili, gdy przykuty do łóżka poeta udaje się do spowiedzi i wyznaje ojcu Brendanowi (William H. Macy), że miewa erotyczne fantazje o kobietach, którym z lubością się poddaje. Stworzona przez Lewina postać księdza jest bardzo daleka od stereotypowego wizerunku duchownego, który ani nie chce, ani nie potrafi ze swoimi parafianami rozmawiać o seksualności. Ojciec Brendan z niezwykłą empatią odnosi się do problemu Marka - niespełna czterdziestoletniego prawiczka - i zamiast oceniać, akceptuje jego potrzebę zakosztowania nielegitymizowanego ślubem seksu. Dla Marka jest to rodzaj otwarcia się na świat i nowe, naturalne dla mężczyzny, niedostępne wcześniej doznania. Z ramion księdza wpada więc w ręce seks-terapeutki, która specjalizuje się w pracy z upośledzonymi fizycznie pacjentami i jest niebywała w oswajaniu ludzi z własnym ciałem.

Relacja Cheryl i Marka, prócz czysto fizycznego aspektu, jest też rodzajem dobitnego świadectwa słuszności haseł głoszących, że uwolnienie ciała przekłada się na wolność duszy. Z badań terapeutki i jej pogłębiających się rozmów z Markiem wynika, że jego sparaliżowane ciało jest seksualnie zupełnie sprawne, a lęk przed stosunkiem wynika głównie z wychowania w poczuciu winy. Realizując z Cheryl swoje fantazje mężczyzna przywołuje jednak dobre wspomnienia z dzieciństwa. Krótki, ambiwalentny związek z terapeutką otwiera go na doświadczanie pełni życia.

"Sesje" to z tego względu ciepły, wzruszający komediodramat o ludziach, którzy decydują się wziąć w garść, mimo że ich świat leży odłogiem od wielu lat. Lewin pokazuje proces przemiany, dla której seks jest kluczowy. Nie ma jednak w "Sesjach" ani grama perwersji, choć nie zdziwiłabym się, gdyby reżyser przyznał się do czerpania inspiracji z "Przełamując fale" (1996) Larsa von Triera.

6/10


---------------------------------------------------------------------------------------

"Sesje", reż. Ben Lewin, USA 2012, dystrybutor: Imperial-Cinepix, premiera kinowa 18 stycznia 2013

---------------------------------------------------------------------------------------

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL

Reklama