Reklama

Nowe Horyzonty 2012

Artystka? Obecna!

- Przez ostatnie 40 lat ludzie uważali mnie za wariatkę, chcieli abym trafiła do szpitala psychiatrycznego. Dopiero teraz zyskałam uznanie - wyznaje Marina Abramović, urodzona w Belgradzie 66-letnia ikona body artu. Opowiadający o niej dokument, to jedno z najważniejszych wydarzeń 12. Festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty.

Babcia performance'u

Abramović od 40 lat rewolucjonizuje sztukę współczesną. Jej cel jest prosty - chce być uznawana za artystkę na takich samych prawach jak malarze, rzeźbiarze czy filmowcy. Prace performatywne w jej wykonaniu to poddawanie własnego ciała ekstremalnym doświadczeniom, co każdorazowo i z całą mocą rzutuje na widzów, wprowadzając ich w różne stany emocjonalne (od apatii, przez rozpacz, po agresję). Ważne, że wszystko dzieje się tu i teraz, artysta jest obecnością.

Taki zresztą ("artystka obecna") podtytuł ma opowiadający o niej film Matthew Akersa. Pokazuje on życie i twórczość tej mieszkającej obecnie w Stanach Zjednoczonych 66-latki przez pryzmat jednej z najbardziej spektakularnych akcji artystycznych, którą przeprowadziła. W nowojorskim Museum of Modern Art (MoMA) przez trzy miesiące, na kilka godzin dziennie, siadała bez ruchu w jednej z sal galerii. Naprzeciwko niej stało krzesło, na którym mogli usiąść zwiedzający. W wyniku pozbawionej słów, specyficznej psychoterapii pomiędzy "eksponatem" a widzem tworzyła się spontaniczna więź. Czasem prowadząca do ataku śmiechu, innym razem zakończona spazmami i łkaniem...

Reklama

To kolejne wyzwanie, którego podjęła się ta - jak sama o sobie mówi - "babcia performance'u", było swego rodzaju zwieńczeniem jej dokonań. Abramović bowiem już od wczesnych lat 70. dogłębnie i nie korzystając z żadnej taryfy ulgowej bada możliwości własnego ciała. W licznych projektach m.in. cięła je żyletką, oddawała do dyspozycjipostronnych osób, którzy mogli robić z nim co chcieli, a nawet katowała zabierając mu powietrze - leżała wówczas pośrodku płonącej pięcioramiennej (symbolizującej komunizm) gwiazdy.

Zawsze alternatywna

Jej występy nie ewoluowały jednak nigdy w aktorski show (potwierdza to zresztą James Franco, który miał okazję usiąść naprzeciwko niej w MoMA), pozostały tym, czym były na samym początku, gdy ta córka bohaterów jugosłowiańskiej rewolucji zaczynała swoją przygodę z body artem - ciało cały czas jest jej podstawowym środkiem wyrazu.

- Sztuka performance była alternatywna 40 lat temu, 20 lat temu i pozostaje alternatywna dzisiaj - mówi artystka w filmie, który ma wreszcie przełamać barierę między hermetycznym światem jej twórczości a szeroką publicznością. Jego reżyser ukazuje Abramović nie tylko w trakcie prac nad wspomnianą ekspozycją, ale też śmiało wkracza w jej prywatne życie, tworząc portret zabawnej, inteligentnej kobiety, obdarzonej niezwykłą charyzmą i siłą, która potrzebę interakcji z publicznością tłumaczy brakiem miłości (w dzieciństwie) ze strony zajętych robieniem kariery rodziców.

I nawet jeśli nie jesteśmy w stanie nazwać jej kolejnych działań "sztuką", musimy przyznać, że to fascynująca osoba, niezwykle silna psychicznie, fizycznie twarda jak skała, od kilkudziesięciu lat poświęcająca wszystko, aby oddawać całą siebie w widowiskach balansujących na granicy magicznych rytuałów i spektakularnych widowisk. O tej wzniosłości połączonej z przyziemnymi ograniczeniami ciała opowiada zaś jeden z najlepszych dokumentów, jakie powstały w ostatnim czasie.

Zobacz zwiastun filmu Matthew Akersa:

Krystian Zając, Wrocław

Zobacz nasz raport specjalny - Nowe Horyzonty 2012!