Reklama

"Nic się nie stało": Afera wokół filmu TVP

Andrzej Chyra: "Obraźliwa insynuacja"

Andrzej Chyra to kolejna osoba, która zapowiada wystąpienie na drogę sądową przeciwko twórcom filmu "Nic się nie stało". "Brzydzę się działaniami osób przedstawionych w filmie, ale wzbudza też mój najgłębszy sprzeciw ta obraźliwa insynuacja, służąca uzyskaniu większego rozgłosu filmu, bez zastanowienia się, jakie konsekwencje to dla mnie i dla powagi sprawy niesie" - aktor napisał na Instagramie.

Andrzej Chyra

Dokument Sylwestra Latkowskiego "Nic się nie stało" Telewizja Polska pokazała w środę wieczorem, 20 maja, na antenie Jedynki. Po emisji w studiu w TVP1 odbyła się emocjonująca debata z udziałem m.in. reżysera i wiceministra sprawiedliwości Michała Wójcika.

Jak zapowiadano, film nie opowiada o praktykach pedofilskich w polskim show-biznesie i o zamieszanych w to celebrytach. Dokument "Nic się nie stało" skupia się na historii zgwałconej 14-latki Anaid z Gdańska, która pięć lat temu popełniła samobójstwo oraz o sopockim klubie Zatoka Sztuki, gdzie dochodzić miało do molestowania młodych dziewczyn.

Reklama

Klub Zatoka Sztuki był kilka lat temu bardzo popularny wśród polskich aktorów, muzyków, sportowców, celebrytów i w filmie można faktycznie zobaczyć zdjęcia, na których widać, że bawili się tam m.in. Borys Szyc, Kuba Wojewódzki, Andrzej Chyra, Krzysztof Zanussi, Natalia Siwiec, Jarosław Bieniuk, Blanka Lipińska, Tomasz Iwan czy Adam "Nergal" Darski. Ale na tym ich związek ze sprawą się kończy.

"Chciałbym zacząć od apelu do Borysa Szyca. (...) Chcę, żebyś po prostu powiedział opinii publicznej, czego byłeś świadkiem" - niespodziewanie po emisji filmu powiedział Sylwester Latkowski.

Wywołany został również Radosław Majdan i Kuba Wojewódzki, którzy już zapowiedzieli, że skierują sprawę do sądu.

"Uważam pedofilię za ohydne przestępstwo, które powinno być jak najsurowiej karane. Pan Sylwester Latkowski postanowił, używając manipulacji, skompromitować mnie, twierdząc, że chce 'prawdy'. Oto więc ona" - napisał na Instagramie Andrzej Chyra.

Aktor wyjaśnił, jak doszło do tego, że jego zdjęcie zostało wykorzystane przez Zatokę Sztuki do promocji kawiarni.

"Kilka lat temu przechodząc wraz z partnerką i dzieckiem w godzinach przedpołudniowych plażą w Sopocie, postanowiliśmy zatrzymać się i napić kawy, czy choćby wody, na tarasie Zatoki Sztuki. Gdybym wtedy wiedział, że z tym miejscem są związane tak potworne rzeczy to nigdy bym tam nie wszedł. Wtedy niestety nie wiedziałem" - wytłumaczył Chyra.

"Bardzo szybko podszedł do nas ktoś z obsługi. Przedstawił kawiarnie jako ważne miejsce na kulturalnej mapie Sopotu. Następnie zapytał czy bym się nie zgodził zrobić zdjęcia z poparciem dla dalszego działania kawiarni. Zgodziłem się. Popieram zazwyczaj wszystko, co może pomóc w jak najszerszym propagowaniu i funkcjonowaniu kultury. Nie miałem najmniejszego pojęcia, jaki był faktyczny motyw tego działania" - wyjaśnił aktor.

Chyra ma żal do reżysera "Nic się nie stało", że zwrócił się do niego osobiście z prośbą o wyjaśnienia. "Podejrzewam, że obawiał się, iż moja odpowiedź nie będzie pasowała, do z góry założonej przez niego tezy. Nie przeszkodziło mu to, w wykorzystaniu mojego wizerunku w filmie i w jego zapowiedzi" - przypuszcza aktor.

Chyra zapowiedział wystąpienie na drogę sądową. 

"Brzydzę się działaniami osób przedstawionych w filmie, ale wzbudza też mój najgłębszy sprzeciw ta obraźliwa insynuacja, służąca uzyskaniu większego rozgłosu filmu, bez zastanowienia się, jakie konsekwencje to dla mnie i dla powagi sprawy niesie. Nie zamierzam takiego stanu tolerować i zostawiać go wyłącznie swojemu biegowi, gdyż działania TVP i Pana Latkowskiego, wyrządziły sprawie, mnie i moim bliskim krzywdę" - zapowiada Chyra.

Po premierze filmu Latkowskiego również Krzysztof Zanussi opublikował na swoim Facebooku oświadczenie, w którym zapowiada wystąpienie na drogę sądową przeciwko twórcom filmu.

"W związku z fałszywymi oskarżeniami wobec mojej osoby sformułowanymi przez Sylwestra Latkowskiego, po emisji reportażu 'Nic się nie stało' na antenie TVP 1 podejmę stosowne kroki prawne mające na celu ochronę moich dóbr osobistych i pociągnięcie do odpowiedzialności Sylwestra Latkowskiego" - napisał Zanussi.

"Przywołanie mojego nazwiska w kontekście spraw poruszanych przez Sylwestra Latkowskiego nie miało żadnych podstaw w stanie faktycznym i stanowiło pomówienie" - dodał reżyser.

W czwartek popołudniu głos zabrał Borys Szyc, który we wpisie na Facebooku ujawnił nieocenzurowaną korespondencję z reżyserem filmu Sylwestrem Latkowskim.

"Ten poziom manipulacji i kłamstwa jeszcze mnie w życiu nie spotkał" - wyznał oburzony aktor.

"W swoim filmie Pan Latkowski nie przedstawia żadnych dowodów, konkretów, robi sobie promocję kosztem nazwisk znanych osób, kosztem mojego nazwiska, posługując się jakimś przypadkowym zdjęciem, których jako osoba publiczna mam tysiące" - Szyc nawiązał do swojej fotografii w Zatoce Sztuki, którą w swym filmie wykorzystał Latkowski.

Jako pierwszy na insynuacje Latkowskiego zareagował jednak Kuba Wojewódzki, który przed północą zamieścił wpis na Facebooku.

"W sposób haniebny i kłamliwy starałeś się wmieszać zarówno mnie jak i bliską mi osobę w brutalną aferę kryminalną Zatoki Sztuki. Próba przekonania świata, że bywając tam stawałem się uczestnikiem tamtejszych patologii tudzież ich cichym wspólnikiem to absurd i zwykłe przestępstwo. (...) Naraziłeś na publiczny lincz zarówno mnie jak i tych których kocham. W imię bezlitosnej propagandy i odwetu. Dla mnie jesteś płatnym medialnym zabójcą" - pisze dziennikarz.

"Twój mecenas Jacek Kurski nie ukrywał, że wasz film ma być odpowiedzią na kino Braci Sekielskich. Zaiste prawi z was chrześcijanie. Jeśli tak ratujecie Polski Kościół to jestem ciekaw jak ratować będziecie siebie. Bo ja nie powiem - Nic się nie stało. Idę z tobą i TVP do sądu. Postaram się wyrwać z 2 miliardów złotych dotacji dla tak zwanej telewizji publicznej tyle ile się da" - dodaje.

Natalia Siwiec po emisji dokumentu zablokowała możliwość komentowania jej postów na Instagramie. Następnie wydała w tej sprawie oświadczenie. W filmie został pokazany również Mariusz Raduszewski, prywatnie mąż celebrytki.

"W związku z emisją filmu 'Nic się nie stało' i przedstawionym w filmie, niezgodnym z prawem, procederem mającym miejsce w Klubie Zatoka Sztuki w Sopocie, stanowczo zaprzeczamy, abyśmy mieli jakikolwiek związek z tymi wydarzeniami, a także nie zgadzamy się z faktem wykorzystywania naszego wizerunku" - czytamy na Instagramie Natalii Siwiec.

"Wyrażamy głębokie ubolewanie i sprzeciw wobec wszelkich czynów krzywdzących dzieci i kobiety. Wykorzystywanie słabszego położenia dzieci czy kobiet celem nadużyć seksualnych jest niedopuszczalne, a sprawcy tych czynów winni być surowo ukarani" - czytamy w oświadczeniu, które podpisali Natalia Siwiec i Mariusz Raduszewski.

Również Radosław Majdan postanowił zabrać głos w sprawie i zapowiedział skierowanie sprawy do sądu.

"Jestem zbulwersowany i zażenowany próbą wplątania mnie w tak poważna sprawę, jaką jest afera kryminalna w Zatoce Sztuki. Chciałem zdecydowanie zaprzeczyć jakimkolwiek moim kontaktom z właścicielami tego miejsca oraz z innymi osobami oskarżonymi w tej sprawie. Co więcej, nie byłem bywalcem tego miejsca. Pan Sylwester Latkowski w sposób kłamliwy i bez żadnych podstaw wplatał mnie w tak bulwersującą sprawę" - napisał były piłkarz na swym Instagramie.

Blanka Lipińska również skomentowała film Sylwestra Latkowskiego. Zarzuca mu manipulację. W dokumencie poświęconym aferze pedofilskiej dokumencie wykorzystany został jej wizerunek. Autorka popularnych powieści erotycznych, w tym "365 dni",  odniosła się do sprawy na swoim Instagramie.

"Oglądałam reportaż pana Latkowskiego. I powiem wam tak. Mój wizerunek, jak i wizerunek innych osób publicznych, został tam użyty tylko i wyłącznie po to, żebyście spojrzeli na ten dokument. Zobaczcie, że te zdjęcia niczego do tego dokumentu nie wnoszą. To się nazywa manipulacja" - Lipińska komentuje na swoim Instastories.

Blanka Lipińska, która przez pewien czas pracowała w Zatoce Sztuki, podkreśla, że nie była wówczas osobą znaną.

Z kolei Jarosław Bieniuk zdecydował się wydać oświadczenie. "W związku z emisją filmu 'Nic się nie stało' oświadczam, że jako ojciec czwórki dzieci, zdecydowanie potępiam zachowania przedstawione w filmie Sylwestra Latkowskiego. Jestem przekonany, że stałem się ofiarą niektórych osób przedstawionych w filmie. Stoję jednak na stanowisku, że to stosowne instytucje, mające w pieczy porządek prawny, uprawnione są do oceny i rozstrzygania tych kwestii" - napisał były piłkarz.

Bieniuk wyznał, że o wszystkim, co wie na temat Zatoki Sztuki, poinformował Prokuraturę Rejonową w Sopocie. "Całą moją wiedzę, choć nie taką, jakiej oczekiwałby Sylwester Latkowski, przekazałem Prokuraturze Rejonowej w Sopocie i tamtejszemu Sądowi Rejonowemu, gdzie dochodzę swojego dobrego imienia. To jedyne instytucje, które są uprawnione, by być powiernikami moich wiadomości. Jednocześnie nie byłem świadkiem w sprawie mężczyzny określanego jak Krystek, nie miałem i nie mam żadnej wiedzy w tym zakresie. Stanowczo odcinam się od prób łączenia mojej osoby z tzw. sprawą Zatoki Sztuki" - zakończył Bieniuk.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Andrzej Chyra | Nic się nie stało