Reklama

#MeToo - zaczęło się od Harveya Weinsteina

Reklama

Tiffany Haddish: Nie dojdzie do procesu. Aktorka zawarła ugodę

Dwa tygodnie temu media doniosły o szokujących zarzutach wysuniętych pod adresem Tiffany Haddish. Amerykańska komiczka i jej kolega po fachu Aries Spears zostali oskarżeni o seksualne wykorzystywanie dwójki dzieci w czasie kręcenia skeczu "Through A Pedophile’s Eyes". Do procesu jednak nie dojdzie, bo autorka pozwu właśnie wycofała swoje zarzuty. "Życzymy Tiffany wszystkiego, co najlepsze i czujemy ulgę, że możemy zostawić tę sprawę za sobą" - napisała w oświadczeniu.

Dwa tygodnie temu media doniosły o szokujących zarzutach wysuniętych pod adresem Tiffany Haddish. Amerykańska komiczka i jej kolega po fachu Aries Spears zostali oskarżeni o seksualne wykorzystywanie dwójki dzieci w czasie kręcenia skeczu "Through A Pedophile’s Eyes". Do procesu jednak nie dojdzie, bo autorka pozwu właśnie wycofała swoje zarzuty. "Życzymy Tiffany wszystkiego, co najlepsze i czujemy ulgę, że możemy zostawić tę sprawę za sobą" - napisała w oświadczeniu.
Tiffany Haddish /Unique Nicole/WireImage /Getty Images

Na początku września media obiegła informacja na temat zarzutów, jakie wysunięto pod adresem Tiffany Haddish. Pragnąca zachować anonimowość kobieta oskarżyła komiczkę i jej kolegę po fachu Ariesa Spearsa o wykorzystywanie seksualne. Autorka pozwu, która w dokumentach sądowych figuruje jako "Jane Doe", utrzymywała, iż przed laty ona i jej młodszy brat padli ofiarą poważnych nadużyć ze strony komediowego duetu. Haddish, która znała matkę powódki, miała zaprosić dzieci do udziału w jej komediowych występach o seksualnym wydźwięku.

Reklama

Sprawa dotyczy m.in. kontrowersyjnego skeczu "Through A Pedophile’s Eyes", w którym gwiazda "Saturday Night Live" zagrała matkę chłopca granego przez 7-letniego wtedy brata Jane Doe. Po tym, jak bohaterka zostawia malucha pod opieką znajomego, widzowie obserwują coraz bardziej niepokojące zachowanie mężczyzny, w którego wcielił się Spears. Na zakończenie wyświetlona zostaje plansza z tekstem: "Uważaj, z kim zostawiasz swoje dzieci". W reakcji na medialne zamieszanie wokół swojej osoby Haddish wystosowała oświadczenie, w którym przeprosiła za udział w niesławnym skeczu. "Głęboko żałuję, że zgodziłam się w nim wystąpić" - przekonywała.

Tiffany Haddish zawarła ugodę z kobietą, którą oskarżała ją o seksualne wykorzystywanie

Choć prawnicy gwiazdy butnie zapowiadali, że ich klientka "nie ma zamiaru ugiąć się pod presją fałszywych oskarżeń", wiele wskazuje na to, że Haddish zawarła z Jane Doe ugodę finansową albo skutecznie ją zastraszyła. Trudno wszak inaczej wytłumaczyć nagłą zmianę frontu autorki pozwu. 

"Moja rodzina i ja znamy Tiffany Haddish od wielu lat. Teraz wiemy, że nigdy nie skrzywdziłaby mnie ani mojego brata i nie pomogłaby nikomu w wyrządzeniu nam krzywdy. Życzymy Tiffany wszystkiego, co najlepsze i czujemy ulgę, że możemy zostawić tę sprawę za sobą" - oznajmiła w udostępnionym serwisowi TMZ lakonicznym oświadczeniu Jane Doe. 

Czytaj więcej:

Marcin Dorociński w "Mission: Impossible"? Polski aktor przerwał milczenie

Seksbomba? Polska aktorka nie unika rozbieranych scen

HBO Max usuwa papierosy z plakatów filmowych. Gwiazdorzy zostali ocenzurowani!

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Tiffany Haddish

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL