Reklama

#MeToo - zaczęło się od Harveya Weinsteina

Reklama

Gwiazdy cieszą się ze skazania Weinsteina

Uznanie Harveya Weinsteina winnym dwóch przestępstw seksualnych odbiło się w Hollywood głośnym echem. "To dopiero wstęp" - przekonuje producent i reżyser, Judd Apatow. Zadowolenie z wyroku wyraziły również inne gwiazdy.

Nie milkną echa po wczorajszym wyroku w sprawie Harveya Wiensteina

Harvey Weinstein usłyszał pięć zarzutów i został uznany za winnego dwóch przestępstw: gwałtu na aktorce oraz wymuszenia seksu oralnego na producentce telewizyjnej. Werdykt ławników zapadł 24 lutego i wywołał lawinę komentarzy w środowisku filmowym.

Jedną z pierwszych aktorek, które przyznały, że padły ofiarą Weinsteina, była Ashley Judd.

Po ogłoszeniu wyroku napisała na Twitterze: "Do kobiet, które zeznawały w tej sprawie i przeszły przez traumatyczne piekło - wykonałyście publiczną służbę dla dziewcząt i kobiet na całym świecie. Dziękuję".

Reklama

Na werdykt ławników w sprawie Weinsteina natychmiast zareagowała również inna aktorka, Rosanna Arquette, która jest jedną z 80 kobiet oskarżających producenta o molestowanie seksualne. "Wyrazy wdzięczności dla odważnych kobiet, które zeznawały i dla ludzi z ławy przysięgłych, którzy przejrzeli nieczystą taktykę obrony. Zmienimy prawo, by w przyszłości ofiary były wysłuchiwane, a nie dyskredytowane, tak by ludziom łatwiej było zgłaszać gwałty" - napisała aktorka na Twitterze.

Rose McGowan, która wielokrotnie potwierdzała w wywiadach, że Weinstein dopuszczał się nadużyć, także wobec niej, napisała w mediach społecznościowych: "Potężny dziś dzień i ogromny krok na drodze do naszego zbiorowego zdrowienia".

Jedną z kobiet zeznających w procesie Weinsteina była aktorka Annabella Sciorra, znana m.in. z serialu "Rodzina Soprano". Jej przyjaciółka, również aktorka, Rosie Perez, postanowiła wesprzeć ją na Twitterze odnosząc się do wyroku: "Harvey Weinstein został zakuty w kajdanki i zabrany do więzienia! Łączę się w bólu z moją przyjaciółką, Annabellą Sciorrą, która powiedziała prawdę! I gratuluję jej oraz wszystkim, którzy zebrali się na odwagę". W zakończonym właśnie procesie, Sciorra oskarżała Weinsteina o gwałt, jednak ława przysięgłych nie uznała go winnym na podstawie jej zarzutów.

Wiele gwiazd podkreślało w swoich wypowiedziach w mediach społecznościowych, że uznanie producenta winnym dwóch z pięciu zarzucanych czynów, jest i tak dużym osiągnięciem. "Niezależnie od tego, jak bardzo będzie się starać jego adwokat, Harvey Weinstein pozostanie skazanym gwałcicielem aż do dnia swojej śmierci" - stwierdziła za pośrednictwem Twittera Ellen Barkin.

A popularna prezenterka telewizyjna Padma Lakshmi dodała: "Jeśli jest człowiek, który nie zasługuje na kaucję, to właśnie on".

Głos w sprawie zabrała również znana z "Seksu w wielkim mieście" Kim Catrall: "Obrończyni Harveya Weinsteina stwierdzająca, że jej klient zareagował na uznanie go winnym gwałtu 'jak gentleman', mówi samo za siebie" - napisała aktorka.

Z kolei producent filmowy i reżyser Judd Apatow zauważył: "Nie zapominajcie, że Harvey Weinstein musi zmierzyć się z kolejnymi czterema zarzutami w Los Angeles. To dopiero wstęp do obarczenia go odpowiedzialnością".

Przypomnijmy, że Weinstein został skazany za gwałt w 2013 roku na początkującej wówczas aktorce Jessice Mann oraz za wymuszenie w 2006 roku aktu seksualnego na asystentce Mimi Haleyi w jego apartamencie.

Wymiar kary zostanie ogłoszony 11 marca. Hollywoodzkiemu producentowi za napaść na Haleyi grozi do 25 lat więzienia, a za gwałt - do czterech lat więzienia.

Ława przysięgłych uniewinniła Weinsteina od najpoważniejszych zarzutów: dwóch przypadków drapieżnej napaści seksualnej, za co groziłoby mu nawet dożywocie.

***Zobacz także***

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Harvey Weinstein

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje