Reklama

Kazimierz Kutz: Reżyser, polityk, Ślązak

Reżyser przede wszystkim

Jest przede wszystkim reżyserem , a od wielu lat także politykiem. Choć mieszka teraz w Warszawie, czuje się Ślązakiem, a Śląsk sporo mu zawdzięcza. To on podarował kinu filmowy obraz tego regionu Polski. Scenarzysta, reżyser, wykładowca, senator, a obecnie poseł - Kazimierz Kutz - kończy właśnie 80 lat!

Jest z pewnością jedną z największych indywidualności polskiego kina. Urodził się w Szopienicach na Śląsku, w rodzinie kolejarskiej. Jego ojciec walczył w powstaniach śląskich.

Reklama

W 1949 roku Kazimierz Kutz rozpoczął naukę w szkole filmowej w Łodzi. W 1954 r. był asystentem Andrzeja Wajdy przy realizacji "Pokolenia". Zadebiutował jako reżyser dwa lata później filmem "Krzyż Walecznych" na podstawie opowiadań Józefa Hena.

Swoim kolejnym filmem potwierdził pozycję młodego twórcy, który staje w opozycji do dotychczasowej tradycji opowiadania o doświadczeniach wojennych, ukształtowanych w drugiej połowie lat 50. przez polską szkołę filmową. "Nikt nie woła" z 1960 roku wywołało sensację. Dzięki pięknym zdjęciom Jerzego Wójcika udało się odmalować pejzaż miłości dwójki młodych ludzi zagubionych tuż po wojnie gdzieś na wschodzie Polski. Próba eksperymentowania z narracją i obrazem nie spotkała się wówczas ze zrozumieniem. Jednak po latach film ten uznawany jest niejednokrotnie za ważniejszy w dorobku Kutza niż jego słynna trylogia śląska.

"Niedawno miałem okazję zobaczyć "Nikt nie woła" po raz pierwszy od bardzo wielu lat" - mówił niedawno w wywiadzie dla magazynu "Kino" reżyser. "I to jest naprawdę bomba. Gdybyśmy to mogli pokazać na Zachodzie w momencie, gdy zostało to nakręcone, zrewolucjonizowalibyśmy metody filmowego opowiadania. Najczęściej mówi się w tym miejscu o nowatorskich zdjęciach Jerzego Wójcika, ale w tym filmie wszystkie elementy są idealnie zharmonizowane - gra aktorów, ich prowadzenie, koncepcje scenograficzne" - mówił Kutz.

Kazimierz Kutz nakręcił ponad 20 filmów fabularnych, wśród nich "Ludzie z pociągu", którzy powstali po "Nikt nie woła", a także "Pułkownika Kwiatkowskiego" czy "Straszny sen Dzidziusia Górkiewicza".

"Nikt nie woła" nie był pierwszym filmem Kutza, jaki doceniono po latach. Podobny los spotkał kultowy już dziś "Upał", zrealizowany w 1964 roku jako kontynuacja "Kabaretu Starszych Panów". Z początku odrzucany za surrealistyczny humor i absurdalną groteskę, został niesłusznie uznany za reżyserski wypadek przy pracy.

Mimo że od lat mieszka w Warszawie, jest nierozłącznie kojarzony ze Śląskiem, w którego sprawach często zabiera głos. Jego felietony z cyklu "Po gongu" w "Dzienniku Zachodnim" niejednokrotnie wywoływały echa w prasie ogólnopolskiej. I to właśnie jemu Śląsk zawdzięcza swój filmowy obraz. Trylogia śląska - "Sól ziemi czarnej", "Perła w koronie" i "Paciorki jednego różańca" - już na stałe kojarzyć się będzie z nazwiskiem Kazimierza Kutza.

Jest także twórcą teatralnym. Wyreżyserował wiele spektakli Teatru Telewizji ("Opowieści Hollywoodu", "Do piachu", "Emigranci", "Kartoteka rozrzucona", "Wielebni"). Pracował także w Starym Teatrze w Krakowie i w Teatrze Narodowym w Warszawie, gdzie reżyserował sztuki Tadeusza Różewicza ("Kartoteka", "Spaghetti i miecz", "Na czworakach").

W latach 70. był głównym reżyserem telewizji w Katowicach. Założył Zespół Filmowy "Silesia". Był przewodniczącym Komitetu Porozumiewawczego Stowarzyszeń Twórczych i Naukowych w Katowicach i pierwszym prezesem Śląskiego Towarzystwa Filmowego. W 1981 roku został internowany.

Wykładał również a Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach i w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie. W latach 1989-1991 był dyrektorem krakowskiego ośrodka Telewizji Polskiej.

"Najważniejsza jest przyczyna, dla której człowiek chce być reżyserem. Ja jestem z tej generacji reżyserów, którzy uważali, że kino polskie, w ogóle film, jest dziedziną sztuki. To określa wszystkie moje dokonania" - stwierdził kiedyś Kazimierz Kutz.

Pomimo tego, że jego filmy tak dobrze definiowały zarówno przeszłą, jak i teraźniejsza rzeczywistość Polski, wyznaje on zasadę, że "sztuka nie ma celu i nie może mieć na celu zmieniania świata; w przeciwieństwie do polityki".

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: obraz | Śląsk | Katowice | Warszawa | Kazimierz