Reklama

47. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni

Reklama

Gdynia 2022: "Chleb i sól" oraz "IO" bez nagrody. Nie docenili ich w Polsce

Zakończył się 47. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Wśród krytyków oraz dziennikarzy nie zabrakło głosów, że rozdanie nagród jest nieco rozczarowujące. Filmy, które zostały docenione za granicą, czyli "IO" Jerzego Skolimowskiego oraz "Chleb i sól" Damiana Kocura wróciły do domu z niczym.

Zakończył się 47. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Wśród krytyków oraz dziennikarzy nie zabrakło głosów, że rozdanie nagród jest nieco rozczarowujące. Filmy, które zostały docenione za granicą, czyli "IO" Jerzego Skolimowskiego oraz "Chleb i sól" Damiana Kocura wróciły do domu z niczym.
Damian Kocur na festiwalu filmowym w Wenecji /Rocco Spaziani/Archivio Spaziani/Mondadori Portfolio /Getty Images

"The Silent Twins" Agnieszki Smoczyńskiej otrzymały Złote Lwy - najważniejszą nagrodę Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Srebrnymi Lwami nagrodzono "Filipa" Michała Kwiecińskiego. Najlepszymi aktorami imprezy okazali się Dorota Pomykała ("Kobieta na dachu") i Piotr Trojan ("Johnny"). Bez nagrody wyjeżdża z Gdyni Jerzy Skolimowski ("IO") oraz niedawno nagrodzony na festiwalu w Wenecji "Chleb i sól" Damiana Kocura.

"Chleb i sól" oraz "IO" bez nagrody. Skandal?

Decyzja jury wywołała sporo kontrowersji wśród dziennikarzy, którzy najlepszym filmem festiwalu wybrali "Chleb i sól" Damiana Kocura. 

Reklama

"Nie chcę odbierać sukcesu Smoczyńskiej, bo The 'Silent Twins' jest spoko, ALE... To skandal, że nie wygrał 'Chleb i sól', to skandal, że najlepszy film nie dostał ANI JEDNEJ nagrody!" - napisał na Twitterze kulturoznawca i krytyk Michał Przepiórka.

Także krytyk Łukasz Adamski wskazywał na "Chleb i na sól" jako jeden z trzech najlepszych filmów imprezy.

Sporą niespodzianką jest też brak jakiejkolwiek nagrody da filmu Jerzego Skolimowskiego "IO", który jest polskim kandydatem do Oscara. "Nagroda w Gdyni byłaby pięknym hołdem złożonym Skolimowskiemu i jednocześnie docenieniem jednego z jego najlepszych filmów. Czy jednak tak autorskie i hermetyczne spojrzenie, będące na dodatek parafrazą klasycznego kina Roberta Bressona, ma szansę przekonać jury?" - zastanawiał się Adamski.

"Chleb i sól": Fabuła zainspirowana prawdziwą historią

Jest początek wakacji. Obiecujący pianista, student Warszawskiego Uniwersytetu Muzycznego Tymek przyjeżdża do rodzinnych Strzelec Opolskich, gdzie witają go matka i młodszy brat Jacek. Chłopak spędza wolny czas w towarzystwie dawnych znajomych. Wspólnie odwiedzają niedawno otwarty bar z kebabem, prowadzony przez osoby pochodzenia arabskiego. Tymek obserwuje niechęć swoich kolegów wobec pracowników baru, która wkrótce przeradza się w agresję.

"To film nie tyle o braku tolerancji, ile o przemocy jako takiej, ponieważ ona pojawia się w różnych scenach i kontekstach. Za każdym razem jest to przemoc skierowana wobec tych, którzy są potencjalnie słabsi od nas, np. dzieci lub osób, które nie są zasymilowane z resztą społeczeństwa, stanowią mniejszość. Pracownicy baru są mieszkańcami naszego kraju, po swojemu próbują się tutaj odnaleźć" - powiedział PAP Damian Kocur.

"W procesie tworzenia obrazu bardzo inspirujące były dla mnie myśli francuskiego antropologa i filozofa Rene Girarda. On pisał o tym, w jaki sposób przemoc staje się narzędziem do regulacji napięć, które pojawiają się w społeczeństwach. Stworzył także koncepcję kozła ofiarnego, którym w tym przypadku są imigranci" - dodaje twórca.

"Chleb i sól" został zainspirowany prawdziwą historią, która wydarzyła się kilka lat temu w Ełku.

"Tam od jakiegoś czasu dochodziło do aktów przemocy wobec pracowników baru z kebabem. Napięcie urosło do tego stopnia, że w wyniku nieszczęśliwego wypadku zginął chłopak. Oczywiście, interpretacji tego wydarzenia było wiele. Z tego, co się orientuję, odbył się proces i człowiek - bodajże pochodzenia algierskiego - został skazany za nieumyślne spowodowanie śmierci. Natomiast tamto zdarzenie stanowiło tylko luźną inspirację, bo mój film powędrował znacznie dalej, bohaterowie tamtej historii byli zupełnie inni. Ale owszem, lubię czerpać z otaczającej nas rzeczywistości, bo ona dostarcza bardzo wielu okazji do tego, by przyjrzeć się różnym zjawiskom" - zwrócił uwagę reżyser.

"IO": O czym opowiada film?

Tytułowym bohaterem obrazu jest osiołek, który występuje w cyrku z młodą artystką o pseudonimie Kasandra (Sandra Drzymalska). Dziewczyna troskliwie się nim opiekuje, a IO darzy ją bezwarunkową miłością. Niestety, kiedy po demonstracji przeciwników wykorzystywania zwierząt do cyrku wkraczają komornicy, owa dwójka musi się rozdzielić. 

Osiołek trafia do stajni, a później jeszcze kilkakrotnie zmienia właścicieli. Opiekę nad nim sprawują m.in. kierowca tira (Mateusz Kościukiewicz) i włoski ksiądz (Lorenzo Zurzolo), który zabiera zwierzę do posiadłości hrabiny (Isabelle Huppert).

Współscenarzystką i współproducentką filmu jest Ewa Piaskowska. Za zdjęcia odpowiada Michał Dymek (część z nich zrealizowali Michał Englert i Paweł Edelman), a za montaż - Agnieszka Glińska.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Gdynia 2022 | Chleb i sól | IO (film)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL