Reklama

44. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni

Gdynia 2019: Złote Lwy dla "Obywatela Jonesa"

"Obywatel Jones" Agnieszki Holland otrzymał Złote Lwy podczas 44. Festiwalu Polskich Fabularnych w Gdyni. To niezwykle kontrowersyjna decyzja, prawdziwy skandal. Najlepszy film w konkursie - "Boże Ciało" - otrzymało nagrody za najlepszą reżyserię, scenariusz i drugoplanową rolę kobiecą. Uhonorowano go też nagrodą publiczności. Aż sześć statuetek, w tym Srebrne Lwy i nagroda za najlepszą rolę męską dla Dawida Ogrodnika, trafiła w ręce twórców filmu "Ikar. Legenda Mietka Kosza". Na gali nie brakowało ostrych słów laureatów (m.in. wspomnianych Holland i Ogrodnika), liczne były też nawiązania polityczne.

Wszyscy laureaci 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni

Tegoroczną galę otworzył występ Leszka Możdżera. Zagrał "Balladę dla Bernta" Krzysztofa Komedy. Muzyka tego ostatniego była motywem przewodnim gali.

Reklama

Następnie na scenie zobaczyliśmy prowadzących tegoroczną uroczystość, Urszulę Grabowską i Marka Bukowskiego.

Jako pierwsza wręczona została nagroda im. Lucjana Bokińca dla najlepszego dzieła w konkursie filmów krótkometrażowych. Już od piątku wiadomo było, że trafi ona w ręce Hubarta Patynowskiego za "Nie zmieniaj tematu". Otrzymał on ją "za prostotę, autentyczność i prawdziwą pasję w opowiedzeniu historii, która zostawia widza w szoku. Za czułość w pokazywaniu człowieka i wyjątkowe przedstawienie relacji ojca z synem. Nagrodę otrzymuje reżyser, który od początku do końca nie zmienia temat". Statuetkę wręczyła mu przewodnicząca jury filmów krótkometrażowych - Kinga Dębska.

Następnie wręczona została nagroda publiczności. Otrzymał ją Jan Komasa za "Boże Ciało". Reżyser przekonywał, że jest zaskoczony i nie przygotował sobie przemowy. Podziękował jednak przede wszystkim osobom, z którymi współpracował przy realizacji projektu.

Maria Sobocińska i Artur Wiśniewski wręczyli nagrodę za debiut reżyserski. Zgodnie z oczekiwaniami statuetkę otrzymał Bartosz Kruhlik za "Supernovą". Twórca zadedykował ją debiutantom, których filmy nie dostały się do konkursu. "14 miesięcy temu stworzyliśmy rodzinę i wciąż nią jesteśmy" - powiedział o Kruhlik o osobach, z którymi pracował nad filmem.

Nagrodę za debiut aktorski wręczyli z kolei Małgorzata Pieczyńska i prezydent Gdyni Wojciech Szczurek. Dostała ją Zofia Domalik za występ w dramacie "Wszystko dla mojej matki". Laureatka była wyraźnie poruszona i bliska płaczu.

Sebastian Fabijański wręczył nagrodę za najlepszą charakteryzację. Otrzymała ją Jolanta Dańda za film "Ikar. Legenda Mietka Kosza". W imieniu laureatki odebrała ją kierownik produkcji, Sylwia Rajdaszka, która odczytała podziękowania od laureatki.

Statuetkę za najlepsze kostiumy z rąk Weroniki Rosati odebrała Agata Culak, także za film "Ikar. Legenda Mietka Kosza". Podziękowała przede wszystkim reżyserowi filmu, Maciejowi Pieprzycy.

Grzegorz Piątkowski za film "Obywatel Jones" otrzymał nagrodę za najlepszą scenografię. Wręczyła mu ją laureatka Oscara, członkini jury, Ewa Braun. "Zaskoczenie i wielka radość" - zażartował laureat, który życzenia... miał przygotowane na kartce.

Nagrodę za najlepszy dźwięk odebrało aż czterech panów: Jarosław Czernichowski, Marcin Jachyra, Oliwier Synkowski i Marcin Lenarczyk za dramat "Interior" Marka Lechkiego.

Z rąk Marty Żmudy Trzebiatowskiej i Phillipe'a Tłokińskiego nagrodę za najlepszy montaż za film "Ukryta gra" odebrali Robert Gryka i Krzysztof Arszennik. Nieobecny na gali był trzeci z laureatów - Wolfgang Weigl.

Następnie wręczone zostały Platynowe Lwy, czyli nagroda za całokształt twórczości. Już od dawna wiadomo było, że trafi ona w ręce Krzysztofa Zanussiego. Odebrał ją od Jacka Bromskiego i Małgorzaty Kożuchowskiej. Ta ostatnia w swojej przemowę nawiązała do tytułów wszystkich wyreżyserowanych przez laureata filmów. Legendarny reżyser otrzymał owacje na stojąco od wszystkich zgromadzonych na sali osób. Artysta podkreślił, że ta nagroda ma dla niego słodko-gorzki smak, bo z jednej strony cieszy go każda statuetka, ale zdecydowanie bardziej taka, która "wręczana jest za film, a nie za kalendarz". Twórca nawiązał też do przekształceń, jakim ulega prowadzone przez niego  jeszcze przez kilka dni Studio Filmowe "Tor", a których sensu - jak podkreślił - nie jest w stanie zrozumieć. "Bardzo mnie to boli, bo myślę, że wiele zrobiliśmy w przeszłości i mieliśmy jeszcze wiele pięknych planów, ale życie toczy się dalej" - powiedział. "Populizm morduje wartości" - stwierdził laureat. "Musimy ich bronić, bo kinematografia się załamie" - podsumował.

Artur Żmijewski wręczył nagrodę za najlepszą drugoplanową rolę kobiecą. Otrzymała ją Eliza Rycembel za "Boże Ciało". "Jestem pierwszy raz przed taką dużą widownią" - tremowała się laureatka. W trakcie przemowy wyraźnie się wzruszyła, w jej oczach pojawiły się łzy.

Z kolei nagrodę za najlepszą drugoplanową rolę męską otrzymał Sebastian "Stanki" Stankiewicz za film "Pan T.". "Niewiarygodne, ale prawdziwe. Chciałem podziękować mojej mamie za to, że tu jestem" - mówił poruszony aktor. Podziękował też pozostałym gwiazdom filmu i reżyserowi Marcinowi Krzyształowiczowi.

Laureatem statuetki za najlepszą muzykę został Leszek Możdżer. Wyróżniono go za film "Ikar. Legenda Mietka Kosza". "Nagrody są fajne, najgorsze jest ich przyjmowanie" - żartował muzyk. "Patrzmy zawsze do środka, wewnątrz siebie" - zachęcał.

Sonia Bohosiewicz i Jerzy Zieliński nagrodzili autora najlepszych zdjęć. Zwyciężył Leszek Płóciennik, również za film "Ikar. Legenda Mietka Kosza". To już czwarta statuetka dla tego filmu. Laureat zadedykował ją wszystkim wspaniałym autorom zdjęć, którzy nigdy nie zostali nagrodzeni.

Nagroda za najlepszy scenariusz trafiła do zaledwie 27-letniego Mateusza Pacewicza za "Boże Ciało". Laureat przyznał, że pracował nad tekstem osiem lat. Podziękował aktorom, producentom i przede wszystkim reżyserowi Janowi Komasie. "Kocham cię, stary" - powiedział.

Nagrodą za główną rolę kobiecą została wyróżniona Magdalena Boczarska (to byłą jedna z większych niespodzianek wieczoru). Artystki nie było na sali, w jej imieniu odebrał statuetkę reżyser filmu "Piłsudski", Michał Rosa. Wręczył mu ją gwiazdor światowego kina Bill Pullman, który gra główną rolę w "Ukrytej grze". Przy tej okazji uczczono pamięć o zmarłym producencie tego filmu, Piotrze Woźniaku-Staraku, minutą ciszy. Pullman we wzruszających słowach mówił o przedwcześnie zmarłym producencie.

Małgorzata Zajączkowska wręczyła nagrodę za główną rolę męską. Otrzymał ją Dawid Ogrodnik za tytułową rolę w filmie "Ikar. Legenda Mietka Kosza". Aktor wyszydził ze sceny prawicowego dziennikarza Łukasza Adamskiego, który recenzując film, w którym Ogrodnik zagrał, pisał jedynie o tym, co by było, gdyby... główny bohater widział. "Nigdy nie udzielę ci wywiadu" - mówił aktor. "Możecie wyrzucać, nie wiem, ile filmów z tego festiwalu i przywracać ponownie, zabraniać nam wolności. Chciałem powiedzieć, że bez względu na to, czy macie 150 cm wzrostu czy 2 m, władza się kiedyś skończy. Powiem więcej, nieważne czy słuchacie jazzu, czy jesteście fanami disco polo (...) przyjdzie taki moment, że władza się skończy i wtedy nie będzie już tak śmiesznie" - grzmiał ze sceny artysta.

Nagrodę Specjalną Jury "za propozycję doskonale zrealizowanego kina gatunkowego", z rąk Piotra Dzięcioła i Ilony Łepkowskiej odebrał Łukasz Kośmicki, reżyser "Ukrytej gry". "W sercach mamy smutek" - mówił twórca, znów przypominając postać Woźniaka-Staraka.

Statuetka za najlepszą reżyserię trafiła zgodnie z oczekiwaniami w ręce Jana Komasy za "Boże Ciało". Laureat podziękował pozostałym reżyserom filmów z konkursu głównego. "Sztuka będzie albo niezależna, abo nie będzie jej wcale" - przekonywał ze sceny reżyser.

Dyrektor PISF Radosław Śmigulski i przewodniczący Rady Programowej imprezy Wojciech Marczewski wręczyli Srebrne Lwy. Nagrodę otrzymał Maciej Pieprzyca za film "Ikar. Legenda Mietka Kosza". Reżyser podziękował całej "ikarowej" rodzinie. To już szósta statuetka dla tego obrazu. Na scenie pojawiły się również producentki filmu Renata Czarnkowska-Listoś i Maria Gołoś, które podziękowały wszystkim współtwórcom produkcji.

Złote Lwy z rąk wiceministra kultury Jarosława Sellina i reżysera Macieja Wojtyszki, przewodniczącego jury, odebrała Agnieszka Holland, a także producenci Stanisław Dziedzic, Klaudia Śmieja-Tostworowska i Andrea Chalupa za film "Obywatel Jones". To prawdziwy skandal. Zdecydowanie najlepszą produkcją było "Boże Ciało" i to ten film zasłużył na najważniejszą z nagród.

"Dziękuję całej mojej ekipie i producentom. Mam na sobie kłos, który symbolizuje ofiary Hołodomoru" - nawiązywała do tematu swojego filmu Holland. "Mam też na sobie przypinkę odwaga, która związana jest z bohaterem mojego filmu" - dodała.

Holland przyznała też, że na gdyńskim festiwalu uświadomiła sobie, iż polscy twórcy filmowi stanowią wspólnotę, nie są samotni i że łączą ich wielkie wartości i solidarność. Reżyserka odczytała komunikat Kultury Niepodległej, czyli apolitycznego ruchu artystów i ludzi kultury, w którym stwierdzono, że "polskie władze są na wojnie z kulturą". "Próbują cenzurować dzieła, instytucje i wydarzenia nie tylko w świecie filmu. Stosują urzędowe naciski, szantaż finansowy, przejęcie instytucji, obsadzanie stanowisk ideologami, wycofywanie się z zawartych umów. Musimy się bronić przed cenzorami, dlatego rozpoczynamy akcję 'Cenzura nie przejdzie. Pogotowie prawne Kultury Niepodległej' - sieć prawników w całej Polsce pracujących pro bono dla ludzi kultury, którzy padają ofiarą cenzorskich ataków. To przedsięwzięcie ruszy w najbliższych dniach" - poinformowano w komunikacie. Jako że galę transmitowano w stacji TVP Kultura, to wręcz niesamowite, że te słowa można było usłyszeć.

Wiceszef MKiDN, który został poproszony o podsumowanie 44. edycji festiwalu, zaznaczył, że resort kultury chce rozmawiać o formule organizacji wydarzenia. "Myślę, że jest pełna otwartość na dyskusję na temat tej formuły, żeby tych napięć, które tutaj odczuliśmy przez kilka dni, w przyszłości nie było. Festiwali filmowych w Polsce mamy dużo. Słyszałem, że ma powstać jeszcze jeden. I bardzo dobrze, niech powstanie, ale zamykając ten festiwal 44. w Gdyni zapraszam już za rok na 45. Festiwal Filmów Fabularnych w Gdyni, bo to jest najbardziej przyjazne dla was miasto" - powiedział, nawiązując do zamieszania wokół filmu "Solid Gold" Jacka Bromskiego, który został usunięty, a następnie przywrócony do Konkursu Głównego, a także rozważanego przez Gildię Reżyserów Polskich powołania alternatywnego wobec gdyńskiego festiwalu.

44. FPFF w Gdyni - laureaci:

Złote Lwy dla najlepszego filmu: "Obywatel Jones", reż. Agnieszka Holland (producenci: Stanisław Dziedzic, Klaudia Śmieja-Rostworowska, Andrea Chalupa)
Srebrne Lwy: "Ikar. Legenda Mietka Kosza", reż. Maciej Pieprzyca (producenci: Renata Czarnkowska-Listoś, Maria Gołoś)
Nagroda Specjalna za "propozycję doskonale zrealizowanego kina gatunkowego": Łukasz Kośmicki, reżyser filmu "Ukryta gra"
Nagrody indywidualne otrzymali:
reżyseria: Jan Komasa - "Boże Ciało"
scenariusz: Mateusz Pacewicz - "Boże Ciało"
główna rola kobieca
: Magdalena Boczarska - "Piłsudski"
główna rola męska: Dawid Ogrodnik - "Ikar. Legenda Mietka Kosza"
drugoplanowa rola kobieca: Eliza Rycembel - "Boże Ciało"
drugoplanowa rola męska: Sebastian Stankiewicz - "Pan T."
debiut reżyserski lub drugi film
: Bartosz Kruhlik - "Supernova"
profesjonalny debiut aktorski: Zofia Domalik - "Wszystko dla mojej matki"
zdjęcia: Witold Płóciennik - "Ikar. Legenda Mietka Kosza"
muzyka: Leszek Możdżer - "Ikar. Legenda Mietka Kosza"
scenografia: Grzegorz Piątkowski - "Obywatel Jones"
dźwięk: Marcin Jachyra, Jarosław Czernichowski, Oliwier Synkowski, Marcin Lenarczyk - "Interior"
montaż: Robert Gryka, Wolfgang Weigl, Krzysztof Arszennik - "Ukryta gra"
charakteryzacja: Jolanta Dańda - "Ikar. Legenda Mietka Kosza"
kostiumy: Agata Culak - "Ikar. Legenda Mietka Kosza"
Platynowe Lwy, nagroda za całokształt twórczości - Krzysztof Zanussi

Jury z żalem podkreśliło też brak odrębnej sekcji pod nazwą Inne Spojrzenie, która pozwoliłaby docenić takie filmy jak na przykład "Dolina Bogów", "Mowa ptaków" i "Interior".


INTERIA.PL

Reklama