Reklama

Era Nowe Horyzonty Tournée 2011

Cztery wcielenia Gaspara Noé

"Robienie filmów jest dla mnie tym samym, co dla innych konstruowanie rollercoastera"- powiedział Gaspar Noé w wywiadzie dla indieWIRE. Urodzony w Argentynie reżyser niezmiennie zatacza kręgi wokół oswojonych wątków, wraca i idzie do przodu, zamienia, podmienia i reinterpretuje.

Pisanie o nim po bożemu, chronologicznie, zaczynając od biografii - kończąc na ostatnim filmie, jest więc jak dokonywanie na nim brutalnego gwałtu, ale... reżyserowi "Nieodwracalnego" to by się niewątpliwie spodobało.

Reklama

Gaspar Noé urodził się w grudniu 1963 roku w Buenos Aires. Jego ojcem jest światowej sławy malarz Louis Felipe Noé posługujący się abstrakcyjną formą, eksperymentujący z granicami płótna i flirtujący z nowym figuratywizmem (deformacją, symbolizmem, tworzeniem iluzji i atmosfery niepokoju). Jego obrazy są w kontekście twórczości reżysera istotne o tyle, o ile ważna jest ich obecność w najnowszym filmie reżysera.

Noé podobno zafascynował się kinem już w wieku 7 lat, kiedy pierwszy raz obejrzał opus magnum Stanleya Kubricka - film "2001: Odyseja kosmiczna". Od tamtej pory jego losy przez chwilę toczyły się ścieżką przetartą przez innych. Niczym młody Salvatore z "Cinema Paradiso" Giuseppe Tornatore, Noé niemal codziennie chodził do kina (w którym pracował wujek jego przyjaciela) i - jak sam twierdzi - oglądał wiele filmów, do których chłopiec w jego wieku nie powinien mieć dostępu. W wieku 17 lat był już jednak uczniem paryskiej szkoły filmowej Ecole Louis Lumiere.

Zanim dziesięć lat później został nagrodzony Złotą Palmą w Cannes za najlepszy film krótkometrażowy ("Carné", 1991), zrealizował tam dwie etiudy. W 1985 roku powstała "Tintarella di luna", nakręcona przy użyciu czarno-białej ziarnistej taśmy prosta historia kobiety, która chce opuścić męża dla kochanka.

Zobacz fragment filmu "Tintarella di luna":


Dwa lata później Noé zrealizował "Pulpe amere", krótki metraż o mężczyźnie usiłującym zgwałcić swoją żonę podczas słuchania audycji radiowej, w której anonimowy słuchacz opowiada o przeżywaniu głębokiej miłości. W tym momencie warto zaakcentować fakt, że twórczość Gaspara Noé jest niezwykle spójna. Kiedy patrzymy na nią z dystansu, szukając ogólnego wzoru, w który moglibyśmy wpisać jego autorskie poczynania, zauważamy mnóstwo pojedynczych wątków i technik, które reżyser "Wkraczając w pustkę" kontynuował, rekonfigurował i udoskonalał z filmu na film.

Brutal

Wierny nie tylko własnym upodobaniom, ale i zadłużony w długoletniej tradycji brutalnego naturalizmu hołdującego perwersyjnej fascynacji tym, co obrzydliwe, w 1991 roku Noé zrealizował 40-minutowe "Carne". Etiuda rozpoczyna się od sekwencji zarzynania konia, wyraźnie nawiązując do dokumentu Georgesa Franju z 1949 roku "Krew zwierząt". Jakkolwiek wiele jeszcze w filmie młodego twórcy elementów społecznej agitki (wspomnijmy plansze z apelami kierowanymi wprost do widzów), podczas realizacji "Carne" narodziły się elementy definiujące kino Gaspara Noé jako kino autorskie. Nawet jeśli poprzestaniemy na ich wyliczeniu, stworzymy wizerunek reżysera, który przez kolejne lata ulegał jedynie niewielkim retuszom.

Etiuda opowiada historię rzeźnika (Philippe Nahon), którego opuszcza żona, zostawiając mu pod opieką córeczkę. Z biegiem lat w ojcu rodzi się czysto seksualna fascynacja ciałem dziewczyny. Kiedy dorastająca córka dostaje pierwszy okres, brudzi sobie sukienkę krwią. Uzależniona od ojca w każdym aspekcie, idzie do rzeźni. Po drodze spotyka jednak robotnika, od którego niedwuznacznych propozycji odciąga ją znajomy jej ojca. Prowadzi dziewczynę do rzeźnika, który widząc krwawą plamę na jasnym materiale sukienki chwyta nóż i pewien dokonanego gwałtu, pierwszemu spotkanemu na swojej drodze robotnikowi wbija nóż w usta.

W prostej fabularnie historii jest już wszystko to, co chcemy dostać od Gaspara Noé, kiedy myślimy o nim, jako reżyserze "Nieodwracalnego". W "Carne" jest pierwszoosobowa narracja głównego bohatera, jawna perwersja, brutalna nagość, uprzedmiotowienie i fragmentaryzacja ciała, gwałt (choć tylko zapowiedziany), rytm wyznaczany przez uderzenia tasakiem o rzeźniczy stół, krew, czerwień jako dominująca barwa w kadrze i migająca żarówka w lampce nocnej, zapowiadająca pojawienie się stroboskopowego światła w kolejnych produkcjach.

Rzeźnik

Mimo nagrody na festiwalu w Cannes, Noé borykał się z licznymi problemami, zanim udało mu się zrealizować debiutancki film długometrażowy "Sam przeciw wszystkim". W międzyczasie powstało tylko kilka filmów telewizyjnych, teledysków i reklam. "Wszyscy radzili mi przez długi czas, żebym nakręcił normalny film. 'Carne' było ich zdaniem zbyt wulgarne i pełne przemocy. Chcieli, żebym się uspokoił, dojrzał i zrobił film gatunkowy" - opowiadał Noé i "sam przeciw wszystkim" zrealizował kontynuację "Carne". W głównych rolach obsadził tych samych aktorów, w sekwencji otwierającej film streścił historię rzeźnika i pociągnął ją dalej.

Zobacz fragment filmu "Sam przeciw wszystkim":


Film z 1998 roku wzbudził skrajne reakcje recenzentów. Niektórzy porównywali "Samego przeciw wszystkim" do "Taksówkarza" Martina Scorsese (głównie ze względu na fakt, że większość wydarzeń rozgrywa się tylko w głowie głównego bohatera). Majstersztykiem realizatorskim była w tym kontekście finałowa scena filmu, której ogłuszający rytm wybijały myśli rzeźnika, który w wyobraźni zgwałcił i zamordował swoją córkę. Podobny zabieg zdublowania iluzji zastosował także Vincent Gallo w sekwencji zamykającej "Buffalo 66" - filmu zrealizowanego w tym samym roku po drugiej stronie oceanu. Nagroda Specjalna w Cannes nie powstrzymała jednak innych dziennikarzy od bezkompromisowej krytyki europejskiego debiutu. Określono go jako anty-francuski, anty-kobiecy, rasistowski i homofobiczny.

Gaspar Noé odpierał zarzuty, twierdząc tylko, że "francuski przemysł filmowy jest konserwatywny niczym XIX-wieczne prywatne salony".

Gwałciciel

Co naprawdę potrafi, reżyser wpisujący się w krąg tzw. Nowego Francuskiego Ekstremizmu pokazał, realizując cztery lata później "Nieodwracalne" z Monicą Bellucci w roli głównej. Chociaż film zaczyna się od brutalnego rozbicia głowy gaśnicą, w pamięci widzów pozostała przede wszystkim 20-minutowa sekwencja gwałtu w tunelu. Noé zbezcześcił gwiazdę i zmasakrował hołubione na arenie międzynarodowej perfekcyjne ciało aktorki, co odbiło się szerokim echem na jego reputacji.

Żaden z ekstremistów nie posunął się tak daleko w naturalistycznym odwzorowaniu sytuacji, choć wszyscy eksperymentują z zadawaniem ran ciału.

Zobacz zwiastun filmu "Nieodwracalne":


Wymienić wystarczy choćby "Głód miłości" Claire Denis, czy późniejszą produkcję Mariny de Van "Pod moją skórą". Tabu w pokazywaniu dosłowności naruszył potem chyba tylko horror o mordowaniu kobiety w ciąży "Najście" Alexandra Bustillo i Juliena Maury, czy estetycznie wyrafinowany, pornograficzny i przekraczający wszelkie granice szeroko pojętej moralności "A Serbian Film" Srdjana Spasojevica.

... i żartowniś?

Technika odwróconej chronologii fabularnej zastosowana przez Gaspara Noé w "Nieodwracalnym" zapowiada i generuje rozpad świata i bohaterów, który stanie się głównym motywem jego najnowszej produkcji. Taką samą funkcję pełnią także stroboskopowe światła, które rozbijają przestrzeń na osobne fragmenty. Nie sposób ułożyć z nich układanki jak z rozsypanych na podłodze puzzli, bo przypominają one raczej odłamki rozbitego lustra - w każdym odbija się ten sam, ale zawsze inaczej zniekształcony obraz całości. Używając jednak małych pojedynczych elementów, Noé tworzy połączenia między swoimi filmami.

Czołówka filmu "Wkraczając w pustkę":


"Niektórzy twórcy łączą koniec jednej historii z początkiem drugiej. Ja użyłem ścieżki dźwiękowej z 'Nieodwracalnego' w początkowej sekwencji 'Wkraczając w pustkę'. To mój mały, prywatny żart" - mówi reżyser. Wspomina też, że w początkowym scenariuszu swojego ostatniego filmu, dzieci miały rozmawiać o "Odysei Kosmicznej" Kubricka (plakat z filmu wisiał na ścianie w ostatniej sekwencji "Nieodwracalnego"). Phillipe Nahon z "Samego..." zamierzał z kolei wejść w pustkę po śmierci i twierdził, że "We All Fuck Alone" (czyżby zapowiadając tytuł noweli Gaspara Noé z filmu "Destricted"?)

Krytycy, którzy nie lubią Noé, twierdzą zaś tylko niezmiennie, że obraża on widzów raz za razem epatując obrazami, których nie da się znieść. Reżyser odpowiada na zarzuty tego typu mówiąc, że "chce tylko zabrać publiczność tam, gdzie sam chciałby być". Obecnie wkracza w pustkę.

Przeczytaj recenzję filmu "Wkraczając w pustkę" na stronach INTERIA.PL!

A.B.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Wkraczając w pustkę | Gaspar Noé | "Czterech"