"Historie równoległe" to film łączący kilka światów, które zwykle funkcjonują osobno: kino autorskie, wielkie nazwiska europejskiego kina, inspirację Kieślowskim, wątek literacki oraz romans z elementami thrillera psychologicznego. Obraz Farhadiego miał swoją premierę na tegorocznym festiwalu w Cannes. Kiedy twórcy wchodzili na czerwony dywan dotarła do nich wiadomość z Polski o śmierci Krzysztofa Piesiewicza. "To należy do filmowego świata Kieślowskiego, jego fatalizmu, nieuchronności losu…" - mówił poruszony Farhadi, podczas spotkania z dziennikarzami, które odbyło się następnego dnia.
Podwójny laureat Oscara, znany z takich filmów jak "Rozstanie", "Klient" czy "Bohater" nigdy nie ukrywał swojej fascynacji kinem Kieślowskiego. W Cannes powiedział, że polski reżyser zajmuje szczególe miejsce w jego osobistym panteonie twórców. "Był wspaniałym filmowcem i tworzył głęboko humanistyczne kino" - powiedział.
Propozycję udziału w projekcie Irańczyk dostał jeszcze przed realizacją "Bohatera". Zgłosili się do niego producenci z Anonymous Content z propozycją stworzenia serialu inspirowanego "Dekalogiem". Odmówił, bo nie interesowała go praca w takim formacie. Wtedy skontaktował się z nim sam Krzysztof Piesiewicz. Farhadi przyznał, że w trakcie rozmowy z nim na zoomie poczuł pewną bliskość w myśleniu o kinie. Piesiewicz zaproponował irańskiemu reżyserowi, że może wybrać jeden z odcinków, a żeby go całkowicie przekonać dodał: "chciałbym zobaczyć adaptację filmu Kieślowskiego w twojej reżyserii". Niestety tego nie doczekał, a jego śmierć w trakcie canneńskiej premiery filmu stała się poniekąd "historią paralelną".
Przed realizacją "Historii…" Farhadi myślał o nakręceniu filmu poświęconego dźwiękowi. Zaczął więc ponownie oglądać wszystkie części "Dekalogu" w nadziei, że tam znajdzie inspirację. Zatrzymał go szósty odcinek, rozwinięty później w pełnometrażowy "Krótki film o miłości", opowiadający o młodym człowieku, który podgląda swoją sąsiadkę. "Wszystkie snute przez niego fantazje opierają się na obrazach, a mnie zaczęło interesować, jaki dźwięk istnieje po drugiej stronie - dźwięk osoby, która jest obserwowana. Wtedy pojawił się pomysł, by bohaterów uczynić twórcami dźwięku, czyli sound designerami" - zdradził Irańczyk. Wraz ze swoim bratem, Saeedem Farhadim, zaczął rozwijać ten pomysł i tak powstał scenariusz "Historii równoległych".
To, co jeszcze łączy ten film z kinem Kieślowskiego to muzyka. Tożsamość kina Kieślowskiego jest nierozerwalnie związana nie tylko ze współpracą z Piesiewiczem przy scenariuszach, ale też ze Zbigniewem Preisnerem przy muzyce. Dlatego też ta muzyka wybrzmiewa w "Historiach równoległych". "Kiedy zastanawiałem się nad tożsamością tego filmu, muzyka Preisnera wydawała mi się jego naturalnym przedłużeniem" - zapewnił Farhadi.
"Historie równoległe": Fabuła
W poszukiwaniu inspiracji do nowej powieści Sylvie zaczyna podglądać mieszkających naprzeciwko braci i ich tajemniczą, piękna przyjaciółkę. Kiedy Sylvie zatrudnia do pomocy w codziennych obowiązkach młodego Adama, nie spodziewa się, że wkroczy on tak zdecydowanie w życie jej i obserwowanych przez nią braci. Adam spróbuje przekroczyć niebezpieczną granicę między fikcją kreowaną przez Sylvie, a rzeczywistością rodzącego się na ich oczach miłosnego trójkąta.














