Polskim dystrybutorem filmu jest Galapagos Films, a za jego produkcję odpowiada Angel Studios - amerykańskie studio filmowe i dystrybutor, który zdobył światową rozpoznawalność dzięki takim tytułom jak "David", "Król królów", "Młody Waszyngton", "The Chosen" czy "Sound of Freedom".
"Ktoś całkiem obcy": Emocjonalny ciężar historii
Zanim Brandt Andersen stanął za kamerą filmu "Ktoś całkiem obcy", wiedział, że do realizacji tej historii potrzebuje aktorów, którzy nie tylko stworzą wiarygodne postaci, ale przede wszystkim zrozumieją ich emocjonalny ciężar. Jednym z pierwszych, którzy poznali scenariusz, był Omar Sy. Spotkanie Andersona i Sy w Paryżu stało się początkiem współpracy, która zaowocowała jedną z najbardziej nieoczywistych ról w dotychczasowej karierze francuskiego aktora.
Punktem wyjścia historii jest dramatyczna ucieczka syryjskiej lekarki i jej córki z Aleppo. Jedna desperacka decyzja uruchamia ciąg wydarzeń, który splata losy pięciorga nieznajomych.
Scenariusz trafił do Omara Sy za pośrednictwem jego agenta. Niedługo później Andersen został zaproszony do Paryża na spotkanie z aktorem. Przyjechał tam prosto z włoskiej Lampedusy, gdzie jako wolontariusz pomagał przy akcjach ratunkowych prowadzonych na Morzu Śródziemnym.
Nie była to typowa rozmowa reżysera z aktorem o przyszłej roli. Andersen i Sy szybko przeszli do dyskusji o znacznie ważniejszych sprawach: o rodzinie, odpowiedzialności, wychowywaniu dzieci i o tym, czy kino może wpłynąć na sposób, w jaki patrzymy na innych ludzi. "Od pierwszej rozmowy czułem, że Omar doskonale rozumie, dlaczego chcę opowiedzieć tę historię. Nie rozmawialiśmy o karierze ani sukcesie filmu. Rozmawialiśmy o ludziach" - wspomina Brandt Andersen.
To spotkanie stało się początkiem wieloletniej współpracy. Sy nie tylko zdecydował się zagrać w filmie, ale również mocno zaangażował się w projekt. Wcześniej pracował z Andersenem przy krótkometrażowym filmie "Refugee", który stał się pierwszą ekranową wersją tej historii i został dostrzeżony przez Amerykańską Akademię Filmową, trafiając na oscarową shortlistę.
Zupełnie nowe aktorskie oblicze
W filmie "Ktoś całkiem obcy" Omar Sy wciela się w Marwana - człowieka, którego nie sposób jednoznacznie ocenić. Bohater organizuje nielegalne przeprawy przez morze i zarabia na desperacji innych, a jednocześnie sam jest ojcem rozpaczliwie próbującym zapewnić dobrą przyszłość swojemu synowi. To właśnie ta sprzeczność zainteresowała aktora i reżysera. Marwan nie został skonstruowany jako jednoznaczny antagonista. Jest człowiekiem uwikłanym w sytuację, w której każda decyzja ma swoją cenę. Sy buduje tę postać bez uproszczeń, pokazując jej słabości, lęki i determinację.
Aktor znany na całym świecie z "Nietykalnych", "Jurassic World", "Inferno", "X-Men: Przeszłość, która nadejdzie" oraz serialowego hitu "Lupin" pokazuje w filmie zupełnie inne aktorskie oblicze. Marwan jest jedną z najbardziej dojrzałych i niejednoznacznych postaci w jego dotychczasowej karierze.
Przygotowując się do roli, Sy długo rozmawiał z ludźmi, których doświadczenia stały się inspiracją dla filmu - wolontariuszami, ratownikami i osobami, które musiały w pewnym momencie swojego życia zostawić wszystko i szukać bezpiecznego miejsca dla siebie oraz swoich bliskich. Dzięki tym spotkaniom jego bohater otrzymał wymiar, którego nie dałoby się stworzyć wyłącznie na podstawie scenariusza.
"Ktoś całkiem obcy" to nie tylko trzymający w napięciu dramat, ale przede wszystkim historia o granicach, które jesteśmy gotowi przekroczyć, by chronić tych, których kochamy. Film miał światową premierę na Berlinale, gdzie otrzymał Nagrodę Amnesty International, a od 4 września będzie można zobaczyć go w polskich kinach.











