Tamara Deverell: - Nie spodziewałam się tego. To trochę jak powrót na scenę - a my, swoją drogą, nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni.
Duża część "Frankensteina" powstała w Toronto - włącznie z budową ogromnego statku na parkingu. Czy możecie opowiedzieć trochę o pracy w tamtejszym środowisku artystycznym?
Tamara Deverell: - Jestem prawdziwą Kanadyjką - pochodzę z Vancouver, urodziłam się na preriach, mieszkałam w Montrealu, je parle français, a większość kariery spędziłam w Toronto. Sztuka jest niezwykle ważna. Teraz mieszkam w Nowej Szkocji, gdzie rząd prowincji tnie finansowanie kultury, co bardzo utrudnia wspieranie artystów takich jak ja czy Shane. Młodzi ludzie muszą mieć możliwość rozwijania się artystycznie. Sztuka jest niezbędna dla naszej kultury i dobrostanu społeczeństwa.
Shane Vieau: - Powiem też, że przy budowie tego filmu nie ma lepszych rzemieślników niż w Toronto. Naprawdę działamy na światowym poziomie, dlatego wciąż tam wracamy i przez lata wielokrotnie to udowodniliśmy.
Wspominaliście o wdzięczności wobec Guillermo del Toro za to, że pozwala wam budować tak immersyjne, 360-stopniowe światy. Czy możecie opowiedzieć więcej o tym, jak wygląda taka współpraca?
Tamara Deverell: - To nawet nie jest kwestia wsparcia. Wszystko, co robi Guillermo, polega na wspólnym budowaniu świata. Jest niesamowitym opowiadaczem historii i sam jest artystą wizualnym. Kiedy pracujemy razem, jesteśmy całkowicie zanurzeni w jego świecie - działamy praktycznie jak jeden organizm. Chodzi o sztukę. O tworzenie malarskich obrazów z kina.
Shane Vieau: - Mówiąc zupełnie poważnie - nie stalibyśmy tu dzisiaj bez niego. Guillermo naprawdę promuje film i to, co robimy, jako sztukę. Niewielu reżyserów dzisiaj to robi. Jest współtwórcą, prawdziwym partnerem w pracy - i po prostu niezwykle lubianym człowiekiem.
Skoro znów mówimy o Guillermo - gdybyście mieli zdefiniować, co sprawia, że scenografia w jego filmach jest tak charakterystyczna, co by to było?
Tamara Deverell: - Z Guillermo nigdy nie chodzi o jedną rzecz. To tekstura, paleta kolorów, zawsze bardzo wyrazista i służąca opowiadaniu historii. To również warstwowość - widać ją w kostiumach Kate, widać ją w naszych dekoracjach. Jego kino jest wielowymiarowe. Nie ma pomysłu, obrazu czy fragmentu kina, którym nie moglibyśmy się z nim podzielić - on zawsze to przyjmie i rozwinie.
Shane Vieau: - Guillermo jest z nami na planie każdego dnia. Przechadza się po dekoracjach, nawet gdy są dopiero w trakcie budowy. Wnosi swoje pomysły i jest fantastycznym współpracownikiem.
Świat "Frankensteina" jest niezwykle żywy i pełen detali. Jak decydowaliście, które szczegóły podkreślić, by wizualnie ożywić historię?
Tamara Deverell: - Podkreśliliśmy wszystkie szczegóły. Nie ma w dekoracji miejsca, którego Guillermo i nasz wspaniały operator Dan Laustsen by nie zobaczyli. Dlatego nie zostawiamy niczego przypadkowi - żadnego kamienia, kawałka mchu czy elementu scenografii. Chcemy stworzyć pełny, 360-stopniowy świat dla wizji Guillermo.
Shane Vieau: - To też doskonały przykład współpracy. Naszą rolą jest sprawić, by kostiumy i aktorzy naprawdę się wyróżniali. Dlatego ściśle współpracujemy nad paletą kolorów z działem kostiumów. Za każdym razem, gdy pojawia się jeden z kostiumów Kate, upewniamy się, że scenografia go odpowiednio podkreśla.












!["Ekipa zwierzaków" [trailer]](https://i.iplsc.com/000MNYGRAVLBT8NK-C401.webp)