Urodzony w 1970 roku Anderson był zafascynowany filmami od dziecka. Jego ojciec Ernie był osobowością radiową i telewizyjną, gospodarzem programów grozy i lektorem. Wykreował postać Ghoulardiego - Anderson nazwał tak później swoją firmę producencką. Pierwszą krótkometrażówkę nakręcił w wieku ośmiu lat. Jako nastolatek tworzył kolejne filmy amatorskie i eksperymentował z formatami. Zmarły w 1997 roku ojciec zachęcał go, by podjął karierę reżyseria i scenarzysty. Anderson przyznał, że nigdy nie rozważał innej możliwości.
Paul Thomas Anders. Pierwsze kroki w przemyśle filmowym
Jako młody człowiek zmieniał uczelnie, a w końcu rzucił studia. Zamiast tego zaczął pracować jako asystent produkcji na planach filmów, seriali, teledysków i programów telewizyjnych. Za pieniądze, które rodzice oszczędzili na jego studia, nakręcił w 1993 roku dwudziestominutowy "Cigarettes & Coffee". Pokazywano go na festiwalu w Sundance, gdzie Anderson zwrócił na siebie uwagę Michaela Caltona-Jonesa. Reżyser "Chłopięcego świata" dał mu kilka wskazówek, które młody twórca wykorzystał w swoim pełnometrażowym debiucie.
"Ryzykant" opowiadał o relacji starego hazardzisty z młodym chłopakiem, w którym widzi on swojego następcę. Anderson po raz pierwszy pracował w nim z Philipem Bakerem Hallem, Johnem C. Reillym i Philipem Seymourem Hoffmanem, którzy pojawili się w jego kolejnych filmach. Kosztujący trzy miliony dolarów film debiutował w Cannes w sekcji Un Certain Regard. Film nie sprzedał się, ale zrobił ogromne wrażenie na przedstawicielach branży i krytykach. Młody reżyser mógł pozwolić sobie na więcej w drugim filmie. I wykorzystał dane mu możliwości.

Paul Thomas Anderson. Dwa wielkie sukcesy niespełna 30-letniego reżysera
W 1988 roku Anderson nakręcił krótkometrażowy mockument "The Dirk Diggler Story" opowiadający o gwieździe filmów dla dorosłych. "Boogie Nights" miało być jego rozwinięciem, ukazującym złote lata wiadomych produkcji oraz zmianę rynku przez pojawienie się kaset wideo. Anderson chciał, by film trwał ponad trzy godziny i miał kategorię wiekową NC-17 (tylko do widzów powyżej 17 lat). Producenci byli przeciwni. Anderson zgodził się na kategorię R.
Film okazał się przełomem w karierze Julianne Moore, która otrzymała za niego swoją pierwszą nominację do Oscara. Szansę na nagrodę Akademii miał także Burt Reynolds, który wcielił się w Jacka Hornera, reżysera filmów dla dorosłych. Aktor nie dogadywał się z Andersonem. Według plotek miał także zwolnić swojego agenta po zakończeniu zdjęć. Później opisywał film jako "niezwykły". Anderson także otrzymał swoją pierwszą nominację do Oscara - za scenariusz oryginalny. Przegrał z Benem Affleckiem i Mattem Damonem, którzy napisali "Buntownika z wyboru".
Anderson dostał wolną rękę w sprawie swojego kolejnego filmu. Zdecydował się na wielowątkową opowieść o problemach rodzinnych mieszkańców San Fernando Valley. "Magnolia" ukazała się w 1999 roku i spotkała się z przychylnością krytyków. Wyróżniono ją także Złotym Niedźwiedziem w Berlinie. Anderson znów otrzymał nominację do Oscara za scenariusz oryginalny. Tym razem przegrał z Alanem Ballem, autorem "American Beauty".
Paul Thomas Anderson. Jego pierwsze arcydzieło
W 2002 roku Anderson zrezygnował z wielowątkowych fabuł na rzecz komedii "Lewy sercowy". Opowiadała ona o nieśmiałym przedsiębiorcy (Adam Sandler), którego życie jest zdominowane przez siedem sióstr. Mężczyzna pogodził się, że nigdy nie znajdzie swojej drugiej połówki. Wtedy poznaje ekscentryczną Lanę (Emily Watson) i postanawia walczyć o jej uczucie. Skromny film spotkał się z przychylnością krytyków, a Andersonowi przyniósł nagrodę za reżyserię w Cannes.
W 2007 roku ukazało się "Aż poleje się krew", uważany za najlepszy film w karierze Andersona oraz jeden z najważniejszych obrazów powstałych w XXI wieku. Adaptacja powieści Uptona Sinclara "Oil!" opowiadała o losach nafciarza Daniela Plainview, którego konflikt z lokalnym kaznodzieją staje na drodze do osiągnięcia bogactwa. Film zachwycał realizacją, a grający główną rolę Daniel Day-Lewis otrzymał za nią wszystkie nagrody świata. Anderson zgarnął Srebrnego Niedźwiedzia w Berlinie oraz trzy nominacje do Oscara - za produkcję roku, reżyserię i scenariusz adaptowany. We wszystkich kategoriach przegrał z braćmi Coen i ich "To nie jest kraj dla starych ludzi".

Paul Thomas Anderson i podbój europejskich festiwali
W 2012 roku ukazał się "Mistrz" - opowieść o relacji zagubionego mężczyzny i charyzmatycznego przywódcy kultu. Obraz przyniósł Andersonowi nagrodę za reżyserię podczas festiwalu w Wenecji. Stał się tym samym jedynym twórcą w historii, który został wyróżniony w tej kategorii na trzech największych europejskich festiwalach. Amerykańska Akademia Filmowa nominowała jednak tylko trójkę aktorów, w tym Philipa Seymoura Hoffmana. Była to jego piąta i ostatnia współpraca z Andersonem. W lutym 2014 roku Hoffman zmarł niespodziewanie z powodu przedawkowania.
Anderson powrócił na ceremonię rozdania Oscarów za sprawą scenariusza adaptowanego "Wady ukrytej", opartej na książce Thomasa Pynchona. Przegrał z zapomnianą dziś "Grą pozorów". Ku zaskoczeniu wielu jego "Nić widmo" z 2017 roku, opowiadająca o majętnym krawcu, którego uporządkowane życie burzy się za sprawą miłości do kelnerki, otrzymała sześć nominacji do Oscara, w tym za reżyserię i produkcję roku. Anderson przegrał w tych kategoriach z "Kształtem wody". Guillermo del Toro. Jego konkurentami byli między innymi "Uciekaj!", "Lady Bird" orz "Trzy billboardy za Ebbing, Missouri". Nieczęsto zdarza się tak mocny rok.

Paul Thomas Anderson. Po prawie 30 latach w końcu otrzyma Oscara?
W 2022 roku Anderson otrzymał trzy nominacje do Oscara - za film roku, reżyserię i scenariusz - za "Licorice Pizza". Opowiadała o miłości nastolatka do starszej od niego dziewczyny na tle zmieniającego się przemysłu filmowego lat 70. XX wieku. W roli głównej wystąpił Cooper Hoffman, syn Philipa Seymoura Hoffmana. Anderson przegrał w głównej kategorii z "CODĄ" Sian Heder. Za najlepszą reżyserkę uznano Jane Campion ("Psie pazury"), a scenariusz oryginalny "Belfast" autorstwa Kennetha Branagha.
Wszystko wskazuje, że za sprawą "Jednej bitwy po drugiej" Anderson otrzyma w końcu statuetkę Akademii, na którą zasłużył już dawno temu. Film przyniósł mu już między innymi Złote Globy, BAFTA, Critics' Choice i nagrody Gildii za produkcję, reżyserię i scenariusz adaptowany. Wydaje się, że w dwóch ostatnich kategoriach jest pewnym zwycięzcą. Główna statuetka może jednak przypaść "Grzesznikom" Ryana Cooglera. O wszystkim przekonamy się już w nocy z 15 na 16 marca 2026 roku.










