Oscara w kategorii najlepszy aktor pierwszoplanowy wręczył Adrien Brody. Laureatem został Michael B. Jordan za podwójną rolę w "Grzesznikach" w reżyserii Ryana Cooglera.
W swojej kategorii pokonał takich aktorów jak: Timothée Chalamet ("Wielki Marty"), Leonardo DiCaprio ("Jedna bitwa po drugiej"), Ethan Hawke ("Blue Moon") i Wagner Moura ("Tajny agent").
Zaraz po odebraniu statuetki Michael B. Jordan udzielił wywiadu dziennikarzom w press romie. Odpowiedzi zrelacjonował dla Interii Artur Zaborski.
Jakie mentalne przygotowanie było potrzebne, żeby stworzyć tak subtelne różnice między osobowościami dwóch postaci, które grasz?
Michael B. Jordan: - Świetne pytanie. Piszę bardzo dużo dzienników dla swoich postaci - całe ich historie. Zaczynam od najwcześniejszego wspomnienia, jakie mogę sobie wyobrazić, i piszę aż do pierwszej strony scenariusza. To pomaga mi zrozumieć, skąd dana postać pochodzi i co ją ukształtowało. A to później wpływa na wiele decyzji aktorskich. W przypadku tych bohaterów zrobiłem też dużo pracy związanej z czakrami i traumą z dzieciństwa, żeby rozróżnić ich psychikę. Smoke jest bardziej zamknięty, spokojny, opiekuńczy - jest ochroniarzem. Stack jest lżejszy, bardziej energiczny, gadatliwy, trochę kombinator i rozrabiaka. Starałem się nadać im różne perspektywy patrzenia na świat. Mają też bardzo długą wspólną historię - wyobraź sobie partnerstwo przez ponad 30 lat. Ile razy się pokłócili? Ile razy prowadzili w głowie rachunek: kto miał rację? To wszystko budowałem, żeby między nimi była prawdziwa historia. Mam też inne techniczne metody, ale byłyby pewnie trochę nudne do słuchania. Ale to część mojej pracy.
Niedawno scenarzysta Nathan Hale Williams powiedział w jednym z filmów na Instagramie "Przestańcie mówić czarnoskórym twórcom, żeby nie marzyli o Oscarach". Jako ktoś, kto właśnie wygrał - co ta nagroda znaczy dla ciebie i dla innych artystów, którzy dopiero zaczynają?
- Czuję, że to właściwy moment. Jestem tutaj dzięki ludziom, którzy byli przede mną: Sidney Poitier, Denzel Washington, Halle Berry, Forest Whitaker i wielu innym aktorom, którzy stali na tej scenie. Oni nie robili tego dla nagród - oni robili sztukę. I ja zawsze starałem się robić właśnie to: po prostu wykonywać pracę. Mój ojciec zawsze mówił mi: "Nie oczekuj, że ktoś ci coś da. Zrób swoją robotę - reszta sama się ułoży". Ale oczywiście w tej branży Oscar jest szczytem uznania. Jest w tym trochę zdrowej ambicji - chcesz tego. Jednocześnie wierzę, że to, co jest dla ciebie przeznaczone, do ciebie trafi. Nie możesz odebrać komuś jego błogosławieństw. Ja po prostu idę swoją drogą i staram się być skupiony. Powiedziałbym każdemu artyście: marzcie odważnie, bądźcie uczciwi, bądźcie dobrzy dla ludzi. Bardzo wierzę w to, że kiedy dajesz coś światu, świat oddaje to z powrotem. Tak staram się żyć.
Masz ogromne wsparcie ze strony ludzi wokół ciebie. Co to dla ciebie znaczy, że tak wiele osób chce zobaczyć twój sukces?
- To niesamowite uczucie. Jestem w tej branży 25 lat. Wiele osób widziało, jak dorastam w tym przemyśle i w tym mieście. Wielu ludzi pomogło mi, kiedy wcale nie musieli. Od asystentów odpisujących na moje maile, przez ludzi otwierających drzwi do biur, po producentów, którzy przez lata spotykali się ze mną na rozmowy. Zawsze czułem, że ludzie naprawdę mi kibicują. A kiedy ktoś w ciebie wierzy, chcesz sprawić, żeby był z ciebie dumny: moi rodzice, Ryan Coogler, moi współpracownicy i młodzi ludzie, którzy dopiero zaczynają. Bardzo zależy mi na następnym pokoleniu. Chcę być przykładem. Nie jestem wielkim mówcą. Ja wolę działać.

"Grzesznicy" opowiadają o braciach bliźniakach (Jordan w podwójnej roli), którzy po latach w Chicago wracają do Missisipi, gdzie otwierają bar dla czarnoskórej mniejszości. Miejscem są zainteresowane także siły piekielne.
Michael B. Jordan: kariera
Michael B. Jordan urodził się 9 lutego 1987 roku w Santa Ana. Litera B, którą stawia przed nazwiskiem, to skrót od jego drugiego imienia, Bakari, w języku suahili oznaczającego "szlachetną obietnicę".
Od najmłodszych lat interesował się koszykówką. Gdy nie przebywał na boisku, zdarzało mu się pracować w roli dziecięcego modela dla kilku znanych marek, w tym Modell's Sporting Goods. Karierę aktorską rozpoczął w 1999 roku; pojawił się w rolach epizodycznych w serialach jak "Cosby" czy "Rodzina Soprano". Pierwszą kluczową rolę zagrał w sportowej produkcji "Hardball" z Keanu Reevesem. W 2002 roku zyskał jeszcze większą popularność, wcielając się w postać Wallace'a w pierwszym sezonie serialu "Prawo ulicy".
Michael B. Jordan: porównywano go do Denzela Washingtona
W 2013 roku Jordan zagrał rolę Oscara Granta, ofiary strzelaniny, w filmie biograficznym "Fruitvale". Wtedy po raz pierwszy nawiązał owocną współpracę z reżyserem Ryanem Cooglerem, która trwa do dziś. Jego występ spotkał się z uznaniem krytyków, a dziennikarz The Hollywood Reporter stwierdził, że Jordan przypomina mu "młodego Denzela Washingtona", a magazyny "People" i "Variety" podkreślały, że to aktor, którego warto obserwować.
W 2015 roku Jordan wystąpił w dwóch głośnych filmach - "Fantastycznej Czwórce" i "Creed: Narodziny legendy". Choć pierwszy tytuł okazał się finansową klapą i był ostro krytykowany przez widzów, spin-off serii "Rocky" osiągnął sukces. Była to kolejna udana współpraca z Cooglerem, która przyniosła aktorowi powszechne uznanie.
"Pierwszy raz powiedział mi o tym filmie, kiedy pracowaliśmy przy jego wcześniejszym projekcie 'Fruitvale'. Już wtedy odpowiedziałem mu, że byłoby świetnie, gdybym mógł w nim zagrać. Nie wiedziałem wtedy jeszcze, czy ten film powstanie. Kiedy jednak po kilku miesiącach projekt stawał się coraz bardziej realny, ja także coraz bardziej się w niego zaangażowałem. Wtedy też zacząłem zastanawiać się nad tym, jak duża spoczywa na nas odpowiedzialność, ze względu na 40-letnią historię filmów z serii 'Rocky'" - mówił w jednym z wywiadów.

Jordan wcielił się w syna Apolla Creeda - przeciwnika Rocky'ego Balboa z bokserskiego klasyku z 1976 roku.
"Jest facetem, który nigdy nie poznał swojego ojca, ale który ciągle żyje w jego cieniu. W głębi serca jest facetem, który dorastał bez ojca i teraz stara się zapełnić tę pustkę. [...] Jest wiele dzieciaków, które zaczynają zajmować się sportem ze względu na swoich rodziców. Oni zbyt długo przebywają w tym środowisku, żeby od tego uciec. Adonis jest tego typu chłopakiem" - opowiadał o swoim bohaterze.
Po występie w filmie "Creed: Narodziny legendy" kariera Jordana nabrała tempa i jest on obecnie jedną z najbardziej rozpoznawalnych gwiazd filmowych. Mogliśmy oglądać go także w takich tytułach jak "451° Fahrenheita", "Czarna Pantera", "Kosmiczny mecz: Nowa era" czy "Bez skrupułów Toma Clancy'ego". W 2020 roku został uznany najseksowniejszym żyjącym mężczyzną przez magazyn "People". Trzy lata później po raz pierwszy stanął za kamerą, reżyserując produkcję "Creed III". Niedługo później dołączył do grona artystów uhonorowanych gwiazdą w kultowej Hollywoodzkiej Alei Sławy.
"Czymś doprawdy wspaniałym był obserwowanie, jak rozkwita. Miał wielkie marzenia, które z czasem stały się też moimi marzeniami. Od dorastania w Newark w New Jersey, aż po posiadanie tablicy z własnym imieniem na tym wyjątkowym chodniku - bracie, przebyłeś niezwykłą drogę" - powiedział podczas wydarzenia dumny z przyjaciela Coogler.
Jordan nie skupia się jednak wyłącznie na rozwoju kariery filmowej. Wykorzystując swoją popularność, aktor aktywnie wspiera afroamerykańską społeczność i jej walkę o sprawiedliwość społeczną.











!["Buntownik" [trailer]](https://i.iplsc.com/000MMPXK7MKY6X9F-C401.webp)