Mike Hill, Jordan Samuel i Cliona Furey wygrali Oscara w kategorii Najlepsza charakteryzacja i fryzury za pracę na planie filmu "Frankenstein" w reżyserii Guillermo del Toro.
Praca przy filmie takim jak Frankenstein wymaga bardzo konkretnej wizji dotyczącej makijażu i fryzur. Jak współpraca z Guillermo del Toro wpłynęła na wasze decyzje artystyczne i pomogła ożywić jego unikalną estetykę?
Mike Hill: - Wszyscy mieliśmy przywilej pracować z Guillermo przy wielu projektach. Jeśli mogę oddać zasługę Clionie Furey - powiedziała niedawno w jednym z wywiadów, że wszystko, co zrobiliśmy z nim wcześniej, prowadziło właśnie do tego momentu. Ten film nie mógł powstać wcześniej. To trochę tak, jakby wszystkie poprzednie projekty były próbą generalną do tego filmu. Guillermo jest niezwykle precyzyjny w tym, czego chce. Często potrafimy niemal przewidzieć jego decyzje. To ogromny zaszczyt być częścią jego projektu i zobaczyć, jak jego marzenie się spełnia.

W swojej przemowie wspomnieliście, że spędziliście 400 godzin przygotowując Jacoba Elordiego do tej roli. Zastanawiam się, jaką relację buduje się z aktorem w trakcie tak długiego procesu. O czym rozmawiacie? Jak wygląda ta część pracy?
Jordan Samuel: - Tylko doprecyzuję - to nie było 400 godzin dziennie. To był łączny czas pracy nad całym filmem. Makijaż Jacoba trwał 10 godzin od stóp do głów, bo musieliśmy właściwie stworzyć z niego żywą rzeźbę. Kiedy pierwszy raz się spotkaliśmy, powiedziałem mu: "O drugiej w nocy będziesz mnie nienawidził, a ja będę cię nienawidził za to, że mnie nienawidzisz, ale mamy film do zrobienia". Ostatecznie nic takiego się nie stało. Jacob jest najmilszym i najbardziej cierpliwym człowiekiem na świecie. Dziesięć godzin dziennie, 56 razy, i ani razu nie narzekał. Teraz jesteśmy dobrymi kumplami.
Mike Hill: - Chciałbym coś dodać. Kiedy ja i Cliona zaczynaliśmy pracę rano, oni byli już po pięciu czy sześciu godzinach pracy. Czasem zaczynali o północy. My przychodziliśmy do studia o szóstej czy siódmej rano, żeby przygotowywać resztę obsady. Co ważne - te 10 godzin makijażu nie oznaczało siedzenia w wygodnym fotelu. Przez cztery albo pięć godzin Jacob stał nieruchomo, podczas gdy nakładano makijaż. Wielki szacunek dla niego.
Ta historia była już wiele razy ekranizowana. Jak stworzyliście nowy, oryginalny projekt makijażu? Czy pojawiły się jakieś trudności?
Jordan Samuel: - W przypadku samego stwora trzeba było zacząć od zera. Nie patrzeć na wcześniejsze interpretacje i nie martwić się, czy coś będzie podobne. Ta postać istnieje w kulturze od setek lat, więc pewnych podobieństw i tak nie da się uniknąć. Chcieliśmy, żeby wyglądał jak ktoś, kto wyszedł prosto z XIX wieku. Victor Frankenstein nie budował starego Volkswagena - budował Porsche. Dlatego potwór nie musiał być brzydki - miał być po prostu inny. Nie chcieliśmy też, żeby wyglądał jak ofiara wypadku. Miał wyglądać jak coś stworzonego precyzyjnie i świadomie. Dlatego używaliśmy geometrycznych form i bardzo kontrolowanego designu.
Kate była tu przed chwilą i mówiła o tym, że pracowaliście z Guillermo del Toro przy wielu projektach. Powiedziała też, że on zmusza artystów do rozwoju i ciągle ich wyzywa twórczo. Jak wyglądało to dla was?
Cliona Furey: - Dla mnie, jako projektantki fryzur, on przy każdym filmie popycha mnie dalej. Pracuję z nim od około 15 lat, przy ośmiu projektach albo nawet więcej. Za każdym razem zmusza mnie do rozwoju. Mam wrażenie, że on czasem lepiej wie, na co mnie stać, niż ja sama.
Jordan Samuel: - Guillermo zaczynał karierę jako charakteryzator, więc bardzo dobrze zna tę dziedzinę - co czyni go trochę niebezpiecznym. Nie da się go oszukać, bo sam jest znakomitym artystą. Ale ponieważ pracujemy razem już od wielu lat, mamy z nim pewnego rodzaju skrót komunikacyjny. On jest po prostu najlepszy. Sprawia, że stajesz się lepszym artystą - i właśnie tego od nas oczekuje.










!["Buntownik" [trailer]](https://i.iplsc.com/000MMPXK7MKY6X9F-C401.webp)