Karolina Rzepa przyszła na świat w 1992 roku w Warszawie. Pierwsze kroki stawiała jako modelka, pracując w Polsce i za granicą. Z czasem skierowała się ku aktorstwu, kształcąc się w Studiu Aktorskim im. Aleksandra Seweruka, a później w krakowskiej filii PWST we Wrocławiu. Jej filmowa droga zaczęła się od współpracy z Janem Jakubem Kolskim, u którego zagrała m.in. w "Lesie, 4 rano" i "Ułaskawieniu". W 2020 roku reżyser powierzył jej główną rolę w "Republice dzieci". W 2024 roku zagrała w głośnym filmie wojennym "Dwie siostry". Karolina regularnie pojawia się także w serialach - widzowie mogą ją kojarzyć z "Domu pod Dwoma Orłami", "Gangu Zielonej Rękawiczki", "Wojennych dziewczyn" czy trzeciego sezonu "Krew z krwi".
W filmie "Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej" w reżyserii Emi Buchwald wciela się w postać Jany, za którą została wyróżniona na festiwalu w Gdyni oraz na Orłach. To historia czwórki rodzeństwa, która próbuje zachować bliskość, mimo że każde z nich mierzy się z własnymi lękami, samotnością i emocjonalnymi problemami.
Podczas festiwalu Mastercard OFF CAMERA porozmawialiśmy z Karoliną Rzepą o jej roli w filmie Emi Buchwald.
Karolina Rzepa dla Interii. "Za każdym razem jakaś cząstka mnie jest w bohaterce"
Justyna Miś: Patrząc na twoją filmografię, można zauważyć najróżniejsze gatunki - kryminały, film wojenny, produkcje kostiumowe i wreszcie rola w "Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej". Jak wyglądał proces tworzenia twojej bohaterki i jakie były największe wyzwania z tym związane?
Karolina Rzepa: - Zaczęliśmy od prób - takich czytanych, stolikowych - z Emi [Buchwald] i z "rodzeństwem", czyli z Izą [Dudziak], Bartkiem [Deklewą] i Tymkiem [Rożynkiem]. Chodziło przede wszystkim o to, żeby spędzić ze sobą trochę czasu, poznać się, wymienić doświadczeniami. Myślę, że to było bardzo ważne w całym procesie. Tak naprawdę największym wyzwaniem była właśnie relacja między nami, ale później okazało się, że wcale nie było to takie trudne. Od razu się polubiliśmy.
To debiut reżyserski Emi Buchwald. Jaką jest reżyserką i jak wyglądała wasza współpraca?
- Emi jest bardzo przygotowana, precyzyjna i doskonale wie, co chce osiągnąć. To też dla niej bardzo osobisty film, o czym sama mówi, więc zaraża wszystkich swoją chęcią działania, entuzjazmem i miłością. Dla mnie to była wspaniała praca.
Na planie u Emi nie ma miejsca na improwizację. Wszystko jest bardzo precyzyjne, trzeba trzymać się scenariusza. A jak ty lubisz pracować? Lubisz improwizować czy jednak wolisz, kiedy wszystko jest dopięte i trzymacie się wcześniej ustalonego planu?
- Lubię improwizować. Miałam już taki film, przy którym okazało się, że lubię. Ale z drugiej strony bardzo dobrze pracuje mi się też, kiedy istnieje konkretna struktura, w której można się odnaleźć. Wtedy można trochę bardziej połączyć swój świat ze światem reżysera. Oczywiście specyfika takiej pracy jest zupełnie inna. Daje dużo przyjemności, ale istnieje przy tym poczucie bezpieczeństwa. Ktoś nad wszystkim czuwa, wie, jak to ma wyglądać i jest pewny swojej wizji.
Gdy tworzysz swoje bohaterki, to zawsze jest w nich jakaś cząstka ciebie czy wolisz budować postaci zupełnie od siebie różne?
- Lubię i tak, i tak. Za każdym razem jakaś cząstka mnie jest w bohaterce, bo nie da się od tego uciec. Ta rola powstaje na moim organizmie i mojej emocjonalności. Bardzo ciekawa jest też praca nad rolą, która stawia większe wyzwania, czyli jest ode mnie dalsza. Ja sama uważam się za osobę spokojną i raczej ułożoną, więc kiedy mierzę się z bohaterką bardziej ekstrawertyczną, to też jest to bardzo interesujące.
W filmie jest taka bardzo ciekawa scena. Jana jest z natury spokojną osobą, jest ostoją rodzeństwa, ale ma też moment, kiedy kompletnie się rozsypuje. Co to mówi o niej jako bohaterce, jako najstarszej siostrze?
- Jana jest bardzo wrażliwa i jest perfekcjonistką. Na pewno nakłada na siebie dużą presję, również dlatego, że jest najstarsza i ma pewnego rodzaju przewagę wiekową. Rodzeństwo przychodzi do niej po radę i wsparcie. Ale czasami po prostu nie jesteśmy w stanie unieść więcej, niż możemy. Ona w pewnym momencie pęka. Myślę też, że dzieje się tak dlatego, iż jej praca artystyczna jest dla niej bardzo ważna. Kiedy coś tam jej się wysypuje, to trochę wali jej się świat. Bardzo podoba mi się jednak to, że później zaczyna szukać nowej drogi i próbuje zrobić coś od początku, inaczej. Najpierw chciała trochę odejść od swoich korzeni, oddzielić się od rodziny, domu, przyszłości, a później okazuje się, że właśnie to może być źródło inspiracji i wsparcia. Bo im wszystkim ogromnie na sobie zależy.
Bohater grany przez Tymka, Franek, nie pojawia się często na ekranie, ale cały czas jest obecny w tle i w rozmowach. W filmie jest też taka scena rozmowy w samochodzie między nim a twoją bohaterką, kiedy on zaczyna interesować się tym, czym ona się zajmuje. To zostało bardzo ciekawie uchwycone.
- Tak, i to też pokazuje, jak oni znają swoje mechanizmy. Moja bohaterka się sabotuje. Mówi: "nie wiem, czy z tego będzie coś dobrego", "raczej nie". A Franek wtedy reaguje zupełnie inaczej. Mówi: "dlaczego? To brzmi super", "mogę ci pomóc", "na pewno będzie dobrze". To bardzo dobrze pokazuje, jak ona sama często nie jest świadoma tego, że się sabotuje, a on z zewnątrz jest w stanie to zauważyć i jakoś ją wesprzeć. Miałam poczucie - i kiedy grałam tę scenę, i później kiedy oglądałam film - że to jest mały moment, który bardzo ją podnosi na duchu.
Czy lubisz oglądać siebie na ekranie i czy wracasz do swoich filmów? W tym przypadku do "Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej".
- Widziałam go dwa razy. Za pierwszym razem oglądaliśmy go w Studiu Munka. Był to pokaz zorganizowany dla nas: dla obsady i twórców. To było trudne. Ten pierwszy raz zawsze jest trudny. Jest stres, wszystko odbiera się inaczej, inaczej płynie czas. Później zobaczyłam film w Gdyni i to było już zupełnie inne oglądanie. Mogłam go wtedy obejrzeć spokojniej.
Film miał już wiele pokazów, a po niektórych z nich odbywały się spotkania z widzami. Jakie głosy do ciebie docierają na temat tego filmu? Czy zwracasz na nie uwagę? Czy coś cię zaskoczyło w tym, jak widzowie go odbierają?
- Głosy są bardzo różne. Przy tym filmie - co uważam za jego siłę - jest tak, że albo bardzo się komuś podoba, albo zdecydowanie nie. Myślę, że to dobrze, bo rodzi dyskusję. Mam wrażenie, że w tym filmie jest bardzo dużo przestrzeni na interpretację i to jest ciekawe - słuchać opinii widzów podczas spotkań. To często jest zderzenie różnych założeń, a czasem wręcz ich braku. Wydaje mi się, że Emi z premedytacją zostawiała pewne rzeczy nienazwane. Nie dopowiadaliśmy tego, co bohaterowie czują. To daje widzowi wolność interpretacji.
Tak jak chociażby rozmowa w samochodzie, kiedy wracają wasi bohaterowie od rodziców. Rodzice pojawiają się tylko w rozmowach, dlatego wciąż zostaje tam dużo przestrzeni na interpretację.
- Ciekawe jest też to, że wielu widzów ogląda go przez innego bohatera. Ja na przykład spotkałam się z tym, że ktoś mówił, iż oglądał film przez Janę, bo jest najstarszą z rodzeństwa. Wielu widzów patrzy też przez Benka. Na pewno każdy ma więc swojego bohatera.
Grasz też w teatrze. Jak czujesz się na scenie i czym różni się dla ciebie granie w teatrze od pracy przed kamerą? Jakie emocje ci wtedy towarzyszą i jak aktorsko podchodzisz do tych dwóch doświadczeń?
- To rzeczywiście trochę inne doświadczenie, bo w teatrze jest więcej stresu, nie można niczego powtórzyć ani się cofnąć. Ale ja bardzo lubię grać w teatrze. Bardzo lubię też sam proces prób, to jak w grupie zawiązuje się jakaś chemia, która jest konieczna, żeby spektakl mógł się udać. Do obu tych przestrzeni podchodzę w zasadzie tak samo. Pracuje się bardzo podobnie jak na planie filmowym, choć różnica jest taka, że w teatrze tekst cały czas się nosi w sobie. Na planie filmowym tekstu się uczę, a potem on ulatuje. W teatrze mam też więcej okazji do spotkań z bohaterkami, które gram. To nie jest zamknięta historia, tylko coś, do czego wracam. Ja sama się zmieniam, zmienia się też moje spojrzenie na rolę. Moje doświadczenia wpływają na to, jak ją rozumiem, i ona też trochę ewoluuje. Pojawiają się nowe rzeczy, których wcześniej nie szukałam.












