"Turn Me On": w jałowym świecie pozbawionym emocji [recenzja]

"Turn Me On"
"Turn Me On"materiały prasowe
  • Dwójka głównych bohaterów, Joy (Bel Powley) i William (Nick Robinson), żyje w zamkniętej społeczności. W miejscu, gdzie – wydawałoby się – zniknęły wszelkie problemy. Nie emanują żadnymi negatywnymi emocjami, bo zwyczajnie emocji są pozbawieni. Jakichkolwiek. Wszystko w związku z przyjmowaną każdego dnia specjalną pigułką, za sprawą której tracą też wspomnienia oraz autonomię. Pewnego dnia Joy chce jednak spróbować czegoś innego. Namawia swojego partnera do pominięcia dziennej dawki witaminy, dzięki czemu zaczynają oni poznawać całe spektrum emocji.
  • "Turn Me On" to film w reżyserii Michaela Tyburskiego. Tytuł jest pokazywany podczas festiwalu Mastercard OFF Camera w ramach sekcji Amerykańscy niezależni.
Mastercard OFF Camera. Sebastian Dela: "Chcę grać w Hollywood"INTERIA.PL

Zobacz również:

    "Turn Me On": w jałowym świecie bez emocji

    "Turn Me On": nieprzekonujące przesłanie w finale

    Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?