"Exotic" było jedną z najbardziej wyczekiwanych premier tegorocznego festiwalu Nowe Horyzonty. Już na kilka godzin przed seansem w niedzielny wieczór od posiadaczy karnetów słyszałam, że bezskutecznie próbują "wklikać się" na pokaz. Tuż przed rozpoczęciem pod salą ustawiła się kolejka widzów, którzy do końca mieli nadzieję, że ktoś nie pojawi się na seansie. Ostatecznie sala nr 1 w Kinie Nowe Horyzonty wypełniła się do ostatniego miejsca.
Projekcję poprzedził występ Martyny Dominikowskiej - tancerki exotic pole dance, która pojawia się również w filmie. Jej widowiskowy pokaz, pełen wymagających figur i precyzyjnej choreografii, spotkał się z niezwykle entuzjastyczną reakcją nowohoryzontowej publiczności.
"Exotic" opowiada historię Mili (Jaśmina Polak), 30-letniej pisarki, która wyjeżdża na obóz pole dance. Na miejscu okazuje się, że nauka tańca na rurze, połączonego z gimnastyką i akrobatyką, staje się dla niej początkiem drogi do lepszego zrozumienia samej siebie. To właśnie tam zaczyna konfrontować się z własnym poczuciem wartości, kobiecością i związkiem, w którym tkwi. Poznaje również Sandrę (Magdalena Koleśnik) i Lucy (Monika Frajczyk), z którymi nawiązuje nieoczywistą więź.

Szczególnie poruszyły mnie słowa jednej z widzek, która podczas sesji Q&A po seansie zwróciła uwagę na to, jak bardzo w ostatnich latach zmieniło się postrzeganie pole dance.
"Pamiętam, jak 12 lat temu zapisywałam się na pierwsze zajęcia pole dance i z jakim oporem rodziców się to spotkało. Babci absolutnie o tym nie mówiliśmy, bo uznaliśmy, że to już nie ten wiek, żeby musiała takie rzeczy znosić. A po tylu latach przychodzę do kina na Nowe Horyzonty, gdzie premierę ma 'Exotic'. Jest pokaz Martyny - niesamowitej sportsmenki - a ludzie patrzą na to z podziwem, oklaskują ją, a nie zakrywają oczu. Naprawdę widać, jaką wspaniałą drogę przeszedł ten sport. Bardzo się cieszę, że dokładacie do tego swoją cegiełkę i dajecie od siebie tak dużo. Myślę, że mogę powiedzieć to w imieniu całej społeczności pole dance: bardzo wam dziękujemy. To jest wspaniałe, bardzo tego potrzebujemy. Oby takich filmów było więcej" - powiedziała.
Pomysł na "Exotic" wziął się z osobistych doświadczeń reżyserki
Na seansie "Exotic" obecna była większość ekipy i obsady, która żywo reagowała na poszczególne sceny. Publiczność szybko podchwyciła tę energię. Przez niemal całą pierwszą połowę filmu sala co chwilę wybuchała śmiechem.
Okazuje się, że film powstał na podstawie osobistych doświadczeń debiutującej reżyserki - Sonji Orlewicz-Zakrzewskiej.
"Trenuję pole dance od czterech lat. To właśnie do tej pani [Martyny Dominikowskiej - przyp. red.] przyszłam kiedyś na pierwsze zajęcia i tak już zostało. Pomysł na film wziął się właśnie stąd. Pojechałam na obóz pole dance. Zaczęłam trenować i kompletnie oszalałam na punkcie tego sportu. Chyba dwa miesiące później okazało się, że organizowany jest obóz i stwierdziłam, że muszę tam pojechać. Co ciekawe, razem z Jaśminą Polak zapisałyśmy się na zajęcia i razem zgłosiłyśmy się na ten obóz. Tyle że Jaśmina wystawiła mnie w ostatniej chwili - dokładnie tak, jak moja bohaterka robi to Mili w filmie. Nagle stanęłam przed perspektywą wyjazdu zupełnie sama, praktycznie nic jeszcze nie umiejąc" - mówiła podczas Q&A.
Reżyserka opowiedziała także, jak pole dance wpłynął na nią samą.
"Byłam klasyczną chłopczycą. Przez całe życie powtarzałam, że nigdy nie założę takich butów. Muszę jednak powiedzieć, że to jest niesamowite, co pole dance robi z głową. Nagle okazuje się, że wyrażanie siebie w tak frywolny, zmysłowy sposób może wywołać prawdziwą rewolucję. Ja na przykład zrozumiałam, że wszystkie te głosy w mojej głowie, które mówiły mi, żeby przypadkiem nie ubrać się zbyt seksownie, tak naprawdę nie były moimi głosami. To był patriarchat, moi drodzy".
Monika Frajczyk i Magdalena Koleśnik o "Exotic"
Podczas Q&A zapytano obecne na pokazie aktorki, Monikę Frajczyk i Magdalenę Koleśnik, o przygotowania do filmu.
"Akurat miałam fuksa, bo nie tańczyłam w tym filmie, więc trochę mi się upiekło. Ale i tak byłam na kilku treningach, żeby w ogóle zobaczyć, z czym to się je. Każdy z nas ma inną historię. Ja akurat przez wiele lat tańczyłam, więc ruch był mi bliski" - przyznała Frajczyk.

Koleśnik opowiedziała natomiast o tym, jak praca nad "Exotic" zbiegła się z ważnym momentem w jej życiu.
"Ja przed filmem, jeszcze przed urodzeniem dziecka, tańczyłam trochę pole dance i exotic. Potem jednak, podobnie jak moja bohaterka, urodziłam dziecko, a zdjęcia odbyły się bardzo szybko potem. Odzyskiwanie tego ciała, budzenia go na nowo, było wyzwalające" - przyznała aktorka.
"W filmie też o tym mówimy. Mnie zaskoczyło to, że ciało, które przez całe życie do mnie należało, nagle przestało być moje. Czułam się, jakbym była w obcym ciele. Bardzo ciekawym doświadczeniem było uczenie się akceptacji tego nowego ciała. Było w tym dużo zmagania, ale też wzruszeń. Soniu, bardzo ci za to dziękuję, że pozwoliłaś mi się do tego nowego ciała zbliżyć".
Aktorka zwróciła również uwagę, że film pozwala spojrzeć na kobiecą cielesność z zupełnie innej perspektywy.
"Poza tym bardzo zależało mi na tym, żeby być nośnikiem tej zmiany w myśleniu o seksualności i o ciele. Żeby pokazać, że ciało jest także dla ciebie. Że można się nim bawić, wygłupiać, odkrywać je na nowo. Dla jednych będzie to odzyskiwanie poczucia atrakcyjności, dla innych coś zupełnie innego."











