Reklama

"Weiser" spłonął w Gdyni!

Szczęście nie sprzyja organizatorom festiwalu w Gdyni. We wtorek, 11 września, przerwano projekcję filmu "Że życie ma sens" z powodu problemów technicznych. Trzeciego dnia gdyńskiej imprezy, 12 września, podczas pokazu "Weisera", w obecności twórców, w tym samego reżysera Wojciecha Marczewskiego, spłonęła kopia filmu. Po trzeciej przerwie w projekcji, operator obrazu, Krzysztof Ptak, zażądał przerwania seansu.

Problemy zaczęły się już po kilkunastu minutach. Na ekranie widzowie zobaczyli jak płonie taśma filmu "Weiser". Po około 10 minutach wznowiono projekcję. Gdy publiczność w skupieniu kontynuowała oglądanie filmu, znowu przerwano projekcję. Sytuacja powtórzyła się jeszcze dwukrotnie. Zdenerwowany Wojciech Marczewski wychodził raz po raz na korytarz i zapalał kolejne papierosy.

Reklama

Ostatecznie zdecydowano się nie kontynuować projekcji, odwołano również zaplanowaną konferencję prasową, a reżyser oświadczył, że wyjeżdża z Gdyni. Po krótkim czasie ogłoszono, iż organizatorzy festiwalu postanowili raz jeszcze pokazać film "Weiser" tego samego dnia, ale dopiero o godzinie 23.30, więc tytuł nie może liczyć na zbyt liczną widownię. Wojciech Marczewski na szczęście został w Gdyni i zaplanowany na czwartek, 13 września, czat z reżyserem w INTERIA.PL odbędzie się. Przynajmniej mamy taką nadzieję.

Pomimo wszystkich problemów technicznych zdecydowano się kontynuować pokazy konkursowe. Wieczorem, 12 września, już bez takich perturbacji, pokazano jeszcze dwa tytuły: "Requiem" Witolda Leszczyńskiego i "Portret podwójny" Mariusza Fronta.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: spłonięcie | szczęście | Gdynia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje