Reklama

"Owoce miłości" czyli "Dzień dobry Krzysiu"

Sobota, 15 września, jest ostatnim dniem festiwalowym. Widzowie obejrzeli dwa ostatnie filmy, biorące udział w konkursie: "Owoce miłości" Marka Żydowicza i "Sezon na leszcza" w reżyserii Bogusława Lindy.

Bohaterem filmu Żydowicza jest dziecko, kilkunastoletni chłopiec, który żyje w tak zwanej

Reklama

"toksycznej rodzinie". To częsty temat tegorocznych filmów konkursowych. Po projekcji z dziennikarzami spotkali się twórcy filmu.

Marek Żydowicz najbardziej znany jest jako dyrektor festiwalu Camerimage. Film "Owoce miłości" to jego debiut reżyserski, który powstał we współpracy z Remigiuszem Zawadzkim (autor zdjęć), również organizatorem festiwalu Camerimage.

"Jesteśmy ludźmi, którzy lubią coś robić, coś niezależnego. Szukaliśmy czegoś, w czym moglibyśmy się zrealizować - tak powstała Fundacja Tumult, a potem festiwal Camerimage. Robienie filmów to naturalna konsekwencja z tego wynikająca. Nie jest to efekt uboczny naszej pracy. Nie mamy wykształcenia filmowego, oglądamy filmy i chcemy na ekranie opowiadać o tym, co nas wzrusza, dotyka, boli, niepokoi. Zależy nam, żeby zachęcić widza do rozmowy, dyskusji" - mówił Marek Żydowicz.

Film "Owoce miłości" opowiada o chłopcu, który nie znajduje oparcia w rodzinie, nie umiejącej okazać mu miłości. Nastoletni bohater ma problemy również w kontaktach z rówieśnikami w szkole. Wszystko to doprowadza do tragedii.

Niektórzy widzowie dostrzegli w tym filmie nie tylko tragiczną historię dziecka, ale również opowieść o rodzinie i rodzicach, którzy nie umieją okazać swym dzieciom miłości. Reżyser zgodził się z tymi uwagami dodając: "Ludzie, którzy nie doznali miłości, w przyszłości nie potrafią kochać. To niestety znak naszych czasów".

W pewnym momencie konferencja została zdominowana przez zupełnie inny temat. Marek Żydowicz oświadczył bowiem z rozgoryczeniem, iż jego film został potraktowany przez organizatorów festiwalu w sposób marginalny, wręcz skandaliczny.

"Mój film został pokazany w sobotę, o godzinie 12.30, w czasie, kiedy odbywał się piknik, na którym rozdawano darmowe drinki, a w innej części Gdyni zorganizowano dyskusję panelową na temat Pokolenie 2000, czyli współczesne kino moralnego niepokoju . Jestem pewny, że w innym terminie mój film obejrzałaby większa liczba widzów. Mój film dotyka ważnych problemów. Żałuję, że nie dano mu możliwości konfrontacji z obrazem Cześć Tereska, który jest mi bardzo bliski. Sądzę, że Owoce miłości mogłyby mieć podtytuł Dzień dobry Krzysiu. Szkoda, że film został skazany na margines. Jestem rozgoryczony tym faktem" - mówił z wyraźnym żalem Marek Żydowicz.

Po tym expose konferencję zakończono - wszyscy spieszyli się na ostatni konkursowy pokaz, film Bogusława Lindy "Sezon na leszcza".

W spotkaniu z dziennikarzami, poza reżyserem, udział wzięli: Remigiusz Zawadzki (zdjęcia), Michał Prewysz-Kwinto (montaż), a także aktorzy: Włodzimierz Maciudziński i Piotr Kosobudzki.

Film "Owoce miłości" wejdzie na ekrany polskich kin najprawdopodobniej w grudniu.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: \ Film | Sobota | filmy | Camerimage | widzowie | dzień dobry | film | owoce | „Dzień dobry

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje