Reklama

Feliks Falk o Oscarach

Wyniki tegorocznej edycji Oscarów mogą świadczyć o tym, że światowe kino kładzie coraz silniejszy nacisk na problematykę społeczną - uważa Feliks Falk. Za słuszną decyzję reżyser uznał przyznanie Oscara w kategorii najlepszy film obrazowi "Miasto gniewu"; jest natomiast zaskoczony, że żadnej statuetki nie zdobył film "Good Night, and Good Luck" George'a Clooney'a.

"Miasto gniewu" w reżyserii Paula Haggisa to dramat opowiadający o konfliktach, m.in. rasowych, we współczesnym Los Angeles. Bohaterami filmu są: prokurator okręgowy i jego żona, sklepikarz arabskiego pochodzenia oraz czarnoskóry reżyser i meksykański robotnik.

Reklama

"Miasto gniewu bardzo mi się podobało. To nie tylko film bardzo interesująco skonstruowany, ale także mówiący coś ważnego w sposób oryginalny" - powiedział Falk.

Wyraził przy tym zdziwienie, że Amerykańska Akademia Filmowa nie nagrodziła ani jedną statuetką obrazu "Good Night, and Good Luck" w reżyserii George'a Clooney'a. Ten film nominowano do Oscara w sześciu kategoriach. Jego fabuła opiera się na wydarzeniach z życia dziennikarza stacji CBS, Edwarda R. Murrowa, który w połowie lat 50. wypowiedział medialną wojnę senatorowi Josephowi McCarthy'emu. McCarthy zainicjował kampanię, w której wiele osobistości ze świata amerykańskiej polityki, kultury i show biznesu oskarżono o działalność prokomunistyczną.

"Ten film, obok Tajemnicy Brokeback Mountain Anga Lee, był moim Oscarowym faworytem. Trochę mnie dziwi, że nie przyznano mu nagrody. W filmie Clooney'a doceniam wyrazistość polityczną. To film uniwersalny; z zagrożeniami, jakie ukazuje, mamy do czynienia w wielu krajach" - ocenił Falk.

Reżyser ucieszył się z Oscara dla południowoafrykańskiego obrazu "Tsotsi" - uhonorowanejo w kategorii film nieanglojęzyczny opowieści o gangsterze z Johannesburga, który odnajduje w skradzionym aucie noworodka i to wydarzenie całkowicie zmienia jego życie.

Falk zwrócił uwagę na dwa "polskie akcenty" "Tsotsi". Film ten wyreżyserował Gavin Hood, który w 2000 roku zrealizował w Polsce ekranizację powieści Sienkiewicza "W pustyni i w puszczy", a producentem "Tsotsi" jest mieszkający w Wielkiej Brytanii Polak, Peter Fudakowski.

Według Falka, wyniki tegorocznej edycji Oscarów świadczą o tym, że światowe kino kładzie coraz silniejszy nacisk na problematykę społeczną. "Mój Komornik, nagrodzony ostatnio na festiwalu filmowym w Berlinie, potwierdza, że polskie kino też wpisuje się w ten światowy nurt" - podkreślił Falk.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Feliks Falk | nacisk | \ Film | Oscary | kino | film

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje