Miała 16 lat, kiedy zaczęła dokumentować swoje codzienne życie
Kiedy mieszkająca w Iranie Soraya po raz pierwszy włączyła nagrywanie w swoim telefonie, miała 16 lat. Jednak jej celem, w przeciwieństwie do wielu nastolatków z Zachodu, nie było wrzucenie zabawnego filmiku na serwis społecznościowy i zebranie tysięcy lajków. Za namową cenionego irańskiego reżysera Mehrdada Oskouei, którego poznała przypadkowo na zajęciach z rzeźby, zaczęła filmować swoje rysunki, a następnie dokumentować swoje codzienne życie.
Urodzona w afgańskiej rodzinie, która uciekła przed Talibami, nastolatka od lat marzyła o wyjeździe do Europy, by dołączyć do mieszkającej od dłuższego czasu w Austrii matki. Pragnęła wyrwać się z koszmaru codzienności, jakim okazało się życie w państwie Ajatollahów oraz naznaczone przemocą małżeństwo zaaranżowane przez jej bliskich, wychowujących Sorayę po śmierci ojca. Nie mogąc uczynić tego legalnie, zdecydowała się zaufać przemytnikom przerzucającym migrantów przez Turcję do Grecji. Nie przypuszczała, że jej gehenna trwać będzie aż pięć lat.
"Lis i różowy księżyc": obraz imponuje szczerością, dojrzałością i odwagą
Dokument "Lis i różowy księżyc" w całości opary jest na materiałach, które Soraya zrealizowała telefonem podczas wielokrotnych prób przekroczenia granicy i po powrotach do Teheranu, a które wysłała przez internet Oskoueiowi. To rodzaj wstrząsającego wideo-pamiętnika, w którym opowieści o marzeniach i tęsknocie za wolnością przeplatają się ze świadectwami domowej przemocy i materiałami z obozów dla uchodźców. Zaś kontrapunktem dla szarej codzienności są rzeźby oraz niezwykle barwne rysunki bohaterki, których bohaterami są demony, klauny oraz stanowiący jej alter ego tytułowy lis, stający się powiernikiem największych tajemnic i, wraz z księżycem, dający bohaterce nadzieję na lepsze jutro. Ucieczka w sztukę staje się dla Sorayi sposobem na radzenie sobie z trudnymi emocjami i pozwala jej przetrwać oraz podejmować kolejne próby wydostania się z Iranu, mimo dotychczasowych niepowodzeń.
Będący owocem niecodziennej współpracy doświadczonego filmowca i młodej artystki obraz imponuje szczerością, dojrzałością i odwagą. To kino, podobnie jak nominowany przed kilkoma laty do Oscara, animowany dokument "Przeżyć" Jonasa Pohera Rasmussena, stanowiące ważny, niezwykle osobisty głos w temacie migracji. A także, jak głośny polski obraz "Drzewa milczą" Agnieszki Zwiefki, poruszająca opowieść o kobiecej determinacji, przyspieszonym dorastaniu i radzeniu sobie z traumą.
"Lis i różowy księżyc": ten seans niesie nadzieję
"Lis i różowy księżyc" w listopadzie ubiegłego roku przyniósł Akhlaghi i Oskoueiowi Nagrodę dla najlepszego filmu na festiwalu IDFA w Amsterdamie - najważniejszej imprezie kina dokumentalnego na świecie. Na ręce twórców trafiły również trzy statuetki 23. edycji Millennium Docs Against Gravity: Wyróżnienie Specjalne Jury w Konkursie Głównym, Nagroda międzynarodowej krytyki FIPRESCI oraz Nagroda Amnesty International Polska.
Naiwnym byłoby wierzyć, że w obliczu współczesnych napięć politycznych, zarówno filmy, jak i nagrody zmienią społeczne nastawienie do migrantów. A jednak seans "Lisa i różowego księżyca" niesie nadzieję i może stanowić inspirację do walki o siebie - nie tylko w realiach Bliskiego Wschodu, ale wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z przemocą. Siła opowieści Sorayi tkwi w tym, że dzięki wyobraźni i sztuce udało jej się zachować wrażliwość oraz unikalny sposób patrzenia na świat.
8/10
"Lis i różowy księżyc" (A Fox Under a Pink Moon), reż. Mehrdad Oskouei, Soraya Akhlaghi, Iran, Dania 2025.












