"Kandydaci Śmierci": opowieść o ojcostwie, dojrzewaniu i fascynacji kinem
"Ten film powstawał siedemnaście lat" - mówi Maciej Cuske, wprowadzając widzów w świat swojego dokumentu "Kandydaci Śmierci". Blisko dwie dekady temu, będący wówczas po trzydziestce reżyser zaproponował swojemu 11-letniemu synowi oraz dwójce jego najlepszych przyjaciół wakacyjną zabawę w realizację amatorskiego horroru. Staszek, Adrian i Rafał złapali bakcyla, a letnia przygoda przerodziła się w coroczną tradycję mającą posmak męskiej przygody, podczas której możliwa jest zarówno walka z zombiakami, spływ rwącą rzeką na samodzielnie wybudowanej tratwie, jak i kosmiczna wyprawa na bezludną planetę. I choć dziś bohaterowie tej historii dawno skończyli studia i dorośli, wciąż co jakiś czas zamieniają się w urwisów w krótkich spodenkach śpiących w camperze i ganiających z kamerą po polach i lasach. A fascynacja kinem okazała się tak silna, że dwóch z nich zawodowo związało się z branżą filmową.

Przeplatający archiwalne nagrania i fragmenty amatorskich filmów ze zdjęciami z najnowszej wyprawy obraz Macieja Cuske to rasowy buddy movie stanowiący swoiste połączenie kultowego "The Goonies" Richarda Donnera z kinofilską "Watahą" Crystal Moselle. Niewątpliwie unosi się nad nim również duch Stanisława Jędryki, którego seriale "Podróż za jeden uśmiech", "Wakacje z duchami" i "Stawiam na Tolka Banana" rozpalały wyobraźnię wszystkich dorastających w czasach PRL. Perypetie Staszka, Adriana i Rafała oraz towarzyszącego im rodzica są emanacją ponadczasowych marzeń o ojcu-kumplu i przygodach rodem z kinowego ekranu oraz kart czytanych w dzieciństwie książek.
Ale dokument Macieja Cuske to nie tylko nostalgiczna wyprawa w świat wakacyjnej beztroski. To także opowieść o ojcostwie oraz dojrzewaniu, w której jest miejsce na rozmowy o własnych zmartwieniach, słabościach czy życiowych zakrętach. Miejsce na pierwsze miłości i małżeńskie problemy, wreszcie na trudne pytania, które świadczą o bliskości relacji ojciec-syn.
"Kandydaci Śmierci": kino zabawne, refleksyjne i wzruszające
To z pewnością najbardziej osobisty z filmów Cuske, autora głośnego "Wieloryba z Lorino", który do zawodu wszedł w latach 90. kręcąc z kolegami w Bydgoszczy niezależne filmy, w tym kultowy dziś "I co wy na to Gałuszko?". W "Kandydatach" cofa się do jeszcze wcześniejszego okresu, wspominając kamerę otrzymaną w dzieciństwie od ojca i swoje pierwsze amatorskie filmowe doświadczenia. A wyprawa w odległą przeszłość staje się punktem wyjścia do refleksji o przemijaniu. A także związanym z nim lękiem, który - choć niewyartykułowany - czai się gdzieś na brzegu kadru, jak na opowieść o kręceniu horrorów przystało.
"Kandydaci Śmierci" to kino zabawne, refleksyjne i wzruszające, a zarazem ujmujące odwagą i osobistą szczerością. Przypatrując się dorastaniu syna i jego przyjaciół Maciej Cuske przygląda się również samemu sobie i swojej życiowej drodze. Jednak, jak na dojrzałego reżysera przystało, oddaje pole swoim bohaterom. I z ich pomocą tworzy opowieść będącą wyznaniem miłości zarówno do kina, jak i do najbliższych.
9/10
"Kandydaci Śmierci", reż. Maciej Cuske, Polska 2026.











