"Nienawidzę być w centrum zainteresowania mediów. To dla mnie żenujące. Nie jestem ekspertem, ale ożeniłem się z kobietą, która poświęciła swoje życie pomocy innym, więc jest we mnie trochę odpowiedzialności. W tym roku zostałem dawcą nerki i pomyślałem: 'może powinienem zwrócić na to uwagę, bo zainspiruje to innych ludzi'. Wolałbym mówić o tym niż o moich pomysłach na filmy. Może ktoś to usłyszy i też postanowi zostać dawcą" - mówił Eisenberg w rozmowie z Damonem Wise'em z portalu "Deadline".
Dlaczego Jesse Eisenberg został dawcą nerki?
Aktor przyznał, że nie wie, do kogo trafiła jego nerka. "Wszystko odbywa się anonimowo. Na liście oczekujących jest 90 tysięcy osób" - zaznaczył. "Zabieg odbył się ostatniego dnia 2025 roku. Więc pewnie można ustalić [dane tej osoby], ale tragedia polega na tym, że potrzebujących było 90 tysięcy. Oddałem jedną nerkę, pomogła jednej osobie, ale pozostałe wciąż cierpią".
Eisenberg przyznał, że podjął decyzję o zostaniu dawcą z poczucia odpowiedzialności. "Czuję, że dostałem bardzo dużo od życia. I można żyć z jedną nerką. Chcę zaznaczyć - i to naprawdę ważna rzecz, niezwiązana z przemysłem filmowym - ludzie, którzy są dawcami, żyją dłużej. Przed zabiegiem przechodzisz przez tyle badań, by zostać do niego zakwalifikowanym, więc wybierają tylko naprawdę zdrowe osoby. Skoro zostałem dawcą, oznacza to, że mam idealnie zdrowe życie" - stwierdził. Dodał, że ponad pół roku po zabiegu czuje się świetnie. "Żyję na sto procent, nawet na sto jeden procent, bo mam więcej wigoru i jest mi nieco lżej".

Jesse Eisenberg szczerze o swej wiedzy na temat Polski
Aktor mówił także o sukcesie "Prawdziwego bólu", który bardzo go zaskoczył. Film opowiadał o podróży dwóch kuzynów z Nowego Jorku do Polski, śladami ich przodków. Eisenberg otrzymał nominację do Oscara za scenariusz oryginalny. Partnerujący mu na ekranie Kieran Culkin został uhonorowany nagrodą Akademii za rolę drugoplanową.
Aktor przyznał, że czuł się naprawdę dziwnie w czasie promocji filmu, która trwała przez pół roku. "Sześć miesięcy mówiłem o Polsce. Nic nie wiem o Polsce. Sześć miesięcy mówiłem o doświadczeniu Żydów w Europie. Nie mam o tym pojęcia. Jestem głupkiem. Znałem tylko moich bohaterów w filmie i nic więcej. [...] Zdobycie licencjatu zajęło mi 18 lat, a nagle zasiadam na panelach dyskusyjnych z doktorami i rozmawiam o historii Polski. Nie mam o niej zielonego pojęcia. Jedyne, w czym jestem dobry, to sprawianie, by zabawni bohaterowie ze sobą rozmawiali" - mówił szczerze dla "Deadline".
O czym opowie najnowszy film Jesse'ego Eisenberga?
Eisenberg przygotowuje się do premiery swojego trzeciego projektu reżyserskiego. W rolach głównych w musicalowej komedii "The Debut" zobaczymy Julianne Moore i Paula Giamattiego.
Historia skupi się na kulisach wystawienia niewielkiej sztuki teatralnej w miejskim ośrodku kultury. Moore wcieli się w Monę, nieśmiałą kobietę, która zrobi wszystko, by wypaść jak najlepiej w niewielkiej roli. Jej podejście spotyka się z protestami ze strony nieznoszącego sprzeciwu reżysera, którego zagra Giamatti.
W "The Debut" zobaczymy także Halle Bailey, Carę Buono, Craiga Bierko, Eldara Isgandarova, Patricka Fabiana i Bernadette Peters. Eisenberg napisał także scenariusz i zagrał małą rolę jednego z aktorów biorących udział w sztuce. Produkuje razem z Emmą Stone, Dave'em McCarym i Ali Herting. Film nie ma jeszcze ustalonej daty premiery. Wiadomo jednak, że nastąpi ona w 2026 roku.













