"Cena zwycięstwa": klasyczny film o dorastaniu
Przy dzisiejszej sytuacji na Bliskim Wschodzie warto zwrócić uwagę, że "Tatami" pozostaje jedynym filmem, przy którym pracowali ze sobą twórcy z Izraela i Iranu. Sportowy dramat o przezwyciężaniu polityki na macie wygląda dziś jak kino z zupełnie innej epoki. "Cena zwycięstwa" tak rewolucyjna nie jest. To tradycyjne kino sportowe, w którym nie mogło zabraknąć nawet treningowego montażu znanego z serii o Rockym Balboa.
Nazywana przez wszystkich Patty (stąd angielski tytuł filmu "Patty is Such a Girly Name") Dalphne Patiri (Mort Klonarakis) przyjeżdża do Aten w nadziei na karierę judoczki. Pochodzi z jednej z małych wysepek greckich, więc trudno jest się jej odnaleźć w pełnej pułapek stolicy kraju.
Jej rodzinna wyspa to Ikaria, co od początku naznacza opowieść mitologicznym spojrzeniem na tych, którzy podlatują zbyt blisko słońca. Jest to też mit o zderzeniu młodzieńczej brawury i rozsądku oraz serca i rozumu.
Patty wzniosi się, upada i ostatecznie zdaje sobie sprawę, że warto czasami słuchać Dedala, którego symbolizuje jej trener Yuri (Vangelis Mourikis). Yuri jest potłuczonym życiowo mężczyzną, który na jakiś czas zniknął ze świata judo, choć do jego historii przeszedł jako złoty medalista igrzysk olimpijskich. Patty nawiązuje relacje z jego dawną podopieczną Zoe (Filippa Kaye). Nie tylko jest to relacja przyjacielska, ale również uczuciowa. Zoe staje się dla młodej zawodniczki z wyspy Ikar nie tylko kochanką, ale też przewodniczką po Atenach. Czy dolecą razem do słońca?
Symbolika filmu jest dosyć jednoznaczna
Symbolika filmu jest dosyć jednoznaczna. Nie łopatologiczna, ale widać, że film Giorgosa Georgopoulosa jest kierowany do greckiej widowni, w której DNA i krwiobiegu płynie grecka mitologia. Jednocześnie "Cena zwycięstwa" jest skrojona pod widzów wychowanych na sportowym kinie o underdogach. Jest tutaj zarówno postać wymagającego trenera, ujęcia ciężkich treningów i finałowy pojedynek na macie pomiędzy główną bohaterką i postacią, która okazała się być czarnym charakterem.
Georgopoulos dorzuca do tego modny w kinie wątek LGBT, ale z drugiej strony podważa też dogmaty ruchów #metoo, mówiące, że to kobieta ma zawsze rację, oskarżając mężczyznę o przemoc i molestowanie. To zresztą najciekawszy aspekt "Ceny zwycięstwa", pokazujący, że w wymagających kontaktu fizycznego sportach walki, trudno oczekiwać od trenerów, by nie dotykali swoich podopiecznych. Chodzi jednak o to, jakiego rodzaju to jest dotyk.
"Cena zwycięstwa" jest solidnym filmem sportowym i jednocześnie obrazem dorastania prowincjonalnej dziewczyny w wielkim mieście. Tym razem nie jest to Nowy Jork czy Londyn, ale Ateny. Patty musi nie tylko znaleźć w sobie siłę i sportowego ducha na macie, ale też przeżyć zdradę osoby, której zaufała. Nic nowego, ale przecież lubimy piosenki, które już słyszeliśmy, nieprawdaż?
6,5/10
"Cena zwycięstwa" (Poly koritsistiko onoma to Patty), reż. Giorgos Georgopoulos, Grecja 2025, dystrybutor: Filmowa Warszawa, polska premiera kinowa: 3 kwietnia 2026 roku.











!["Ekipa zwierzaków" [trailer]](https://i.iplsc.com/000MNYGRAVLBT8NK-C401.webp)