Do tragedii doszło 14 grudnia 2025 roku. Ciała Reinerów zostały znalezione w ich rezydencji. Oboje zginęli z powodu ran kłutych. Nick został zatrzymany przez policję tego samego dnia. Przedstawiono mu zarzuty podwójnego morderstwa pierwszego stopnia. Od tamtego czasu przebywa w areszcie bez możliwości zwolnienia za kaucją.
Jak podał portal "The Hollywood Reporter", w środę 12 sierpnia 2026 roku prokuratura przedstawiła Reinerowi nowy akt oskarżenia. Zawarto w nim kolejny zarzut. Według prokuratury zabójstwo było zaplanowane, a sprawca działał z premedytacją. Oskarżony ponownie nie przyznał się do winy. Jeśli prokuratura nie zdecyduje się wnioskować o karę śmierci, będzie mu groziło dożywocie.
"To była zdrada, której [Nick Reiner] dopuścił się wobec osób, które go kochały i mu ufały. Osób, o których zabójstwo jest oskarżony" - czytamy w oświadczeniu Nathana J. Hochmana, prokuratora hrabstwa Los Angeles.
Rob Reiner był jednym z najbardziej lubianych reżyserów w Hollywood
Rob Reiner był aktorem, reżyserem i producentem oraz synem uwielbianego komika Carla Reinera. Rozpoznawalność przyniósł mu serial komediowy "All in the Family", za który otrzymał dwie nagrody Emmy. W 1984 roku Reiner debiutował jako reżyser mockumentem "Oto Spinal Tap". W czasie następnej dekady stanął za kamerą popularnych do dziś obrazów: "Stań przy mnie", "Narzeczonej dla księcia", "Kiedy Harry poznał Sally", "Misery" i "Ludzi honoru". Ostatni tytuł przyniósł mu nominację do Oscara za produkcję roku.
Magazyn "People" podał, że dzień przed zabójstwem reżyser i jego syn pojawili się na przyjęciu zorganizowanym przez Conana O'Briena. Z powodu niepokojącego zachowania Nicka miało dojść między nimi do kłótni. Jednak "New York Times", powołując się na źródło bliskie rodzinie, zdementował te informacje. Według publikacji Reinerowie "byli przyzwyczajeni do wspólnego rozwiązywania problemów" swojego syna. Nick od wielu lat zmagał się z problemami psychicznymi i uzależnieniami.











